Wtedy to baronowa Elizabeth Maksymiliana von Glaubnitz, do której dom należał, kazała przenieść figurę do Stoszowa, który wchodził w skład jej dóbr ziemskich. Tak oto dokładnie 24 lipca 1737 roku w ołtarzu głównym kościoła ustawiono kamienną figurę Matki Bożej z Dzieciątkiem. Lud nazywał ją Matką Pocieszycielką. Kroniki odnotowują, że już rok później wyspowiadało się w kościele sześciuset pątników, w1741 r. rozdano tu sześć tysięcy Komunii św., w1850 na jeden z odpustów przybyło dwa tysiące pielgrzymów.
Nikt nie wie, jak to się stało, że kamienna figura Matki została okaleczona. W zawierusze dziejowej zniknęło z rzeźby Dzieciątko. Dzisiaj w ramionach Maryi spoczywa mały Jezus, ale jest to drewniana barokowa figura. Po wielu latach zabiegów w roku 2008, po 270 latach od przybycia Maryi do miejscowego kościoła, wreszcie Dzieciątko ozdobiono godną koroną. Wykonał ją złotnik ze Świdnicy, Antoni Rosiński. – Potrzebujemy symboli – tłumaczył wtedy proboszcz parafii w Jaźwinie, ks. Stanisław Kucharski. – Od dwudziestu pięciu lat słyszałem o pragnieniu ludzi, by uczcić Pana Jezusa. Dzisiaj mamy za co dziękować: wielkim wysiłkiem całej parafii wyremontowaliśmy kościół. Jesteśmy z tego dumni, bo świadczy to o naszej wierze i miłości do Pana Boga i Kościoła. Tak chcemy przeżywać ten święty dla nas czas. – Dobrze wiemy, że skoro kiedyś ktoś zbudował mury i wyposażył wnętrze świątyni, to my mamy obowiązek o to dbać. Robimy, co możemy – dodaje Andrzej Gierczak.
Stoszów









