Nowy numer 30/2021 Archiwum

Ostatni. Nieostatni?

W gminie, gdzie co trzeci mieszkaniec jest bez pracy, każda informacja o uruchomieniu kopalni witana jest z wielką nadzieją. Jednak tych, którzy roztaczali świetlane wizje, było już kilku, dlatego mieszkańcy mówią: „Poczekamy, zobaczymy”.

Kopalnia dla Australijczyka

Do dziś w Nowej Rudzie i Wałbrzychu pamiętają Szkota Toma Gibsona, który kilka lat temu chciał reaktywować tutejsze zagłębie węglowe. Na pięknych wizjach jednak się skończyło. Derek Lenartowicz wydaje się jednak najbardziej wiarygodny z dotychczasowych niedoszłych inwestorów. Przede wszystkim zna się na górnictwie. Jego ojciec w latach 50. XX w. kształcił się najlepszych szkołach górniczych na Górnym Śląsku. Wyjechał do Australii, gdzie pracą w kopalniach dorobił się pewnego majątku. Dziś jego syn chce zainwestować w Polsce. Postawił na poniemiecką kopalnię „Wacław” w Ludwikowicach. Kopalnię zamknięto w 1931 r. po tym, jak rok wcześniej po wybuchu metanu zginęło tam 131 osób. Dziś po dawnej kopalni prawie nie ma śladu. Stoją jedynie ruiny pokopalnianych budynków i sąsiadującej z nią elektrowni.

Czy to się opłaci?

Polska z kraju należącego do światowej czołówki wydobycia węgla zamieniła się w odbiorcę. Import węgla kamiennego w 2011 roku wyniósł 15 mln ton, głównie z Rosji, ale także z Czech i ze Stanów Zjednoczonych. W świecie, poza Europą, w tym głównie Polską, nie zmniejsza się wydobycia węgla. Przeciwnie, ciągle rośnie. Jak tłumaczą eksperci, bez węgla Europa będzie tracić na konkurencyjności i nie da rady dogonić gospodarek światowych. Niestety polityka unijna wobec węgla różni się od polityki światowej. Unijna energetyczna mapa drogowa wskazuje na odchodzenie od węgla, kiedy świat modernizuje i rozwija górnictwo. Środowiskowe wymogi stają się kluczową barierą dla rozwoju górnictwa w Unii. A w świecie stawia się na nowoczesne technologie spalania węgla, na maksymalne wykorzystanie złóż tego surowca. Przyszłość polskiego górnictwa będzie uzależniona od polityki unijnej wobec węgla, a także od konkurencyjności polskiego górnictwa.

To jest możliwe

Jerzy Kosmaty

– Projekt uruchomienia kopalni w Ludwikowicach Kłodzkich jest całkiem realny. Firma pana Lenartowicza ma już wszelkie pozwolenia, by zacząć próbne wiercenia. Są one niezbędne, by podjąć ostateczną decyzję o uruchomieniu wydobycia. Mamy oczywiście mapy złóż pola Wacław w rejonie Ludwikowic, ale trzeba pamiętać, że zostały one wykonane jeszcze przed wojną. Dzisiejsze techniki są zdecydowanie bardziej dokładne. Sama informacja, że leży tam węgiel, nie wystarczy. Trzeba dokładnie oszacować jego ilość. O tym, czy jego wydobycie będzie opłacalne, może zaś zadecydować nawet sposób ułożenia warstw. Myślę, że wiercenia ruszą jeszcze w tym roku. Potrwają kilka miesięcy. Później przyjdzie czas na analizę danych i podjęcie ostatecznej decyzji. Wtedy trzeba będzie zaprojektować kopalnię, a następnie ją wybudować. Myślę, że zostanie wykorzystany wtedy również stary szyb kopalni „Wacław”. To pozwoli obniżyć koszty budowy kopalni. Jeżeli nie nastąpiłyby żadne przeszkody, to możliwe, że pierwszy węgiel mógłby wyjechać z nowej kopalni po roku 2019. Pole „Wacław” w okolicy Ludwikowic jest inwestycyjnie ciekawe z kilku powodów. Znajdują się tam największe pokłady węgla, nieeksploatowane od kilkudziesięciu lat. Ponadto węgiel stamtąd jest niezwykle wartościowy. Przede wszystkim znakomicie nadaje się do wykorzystania w przemyśle metalurgicznym. Ważna jest też istniejąca infrastruktura kolejowa i ludzie gotowi podjąć pracę w kopalni. Inwestorzy zdają sobie sprawę z powodów zamknięcia przed laty kopalni, czyli wyrzutów niebezpiecznych gazów. Trzeba jednak zauważyć, że dzisiejsza technika pozwala całkowicie bezpiecznie dla ludzi eksploatować również takie złoża. Jerzy Kosmaty całe życie związany był z górnictwem. Pełnił m.in. funkcję naczelnego inżyniera w Dolnośląskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego i dyrektora KWK „Wałbrzych”. Obecnie jest jednym z doradców zespołu zajmującego się uruchomieniem kopalni w Ludwikowicach.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama