Nowy numer 43/2020 Archiwum

Ostatni. Nieostatni?

W gminie, gdzie co trzeci mieszkaniec jest bez pracy, każda informacja o uruchomieniu kopalni witana jest z wielką nadzieją. Jednak tych, którzy roztaczali świetlane wizje, było już kilku, dlatego mieszkańcy mówią: „Poczekamy, zobaczymy”.

Ostatni wagonik z węglem wyjechał z pola Piast w Nowej Rudzie 15 września 1994 r. W lutym 2000 r. po raz ostatni wydobyto węgiel z pobliskiego Słupca. Data ta określa jednocześnie koniec Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego. Jeszcze kilkanaście lat wcześniej pracowało tu ok. 6 tys. osób (2,5 tys. w Nowej Rudzie i 3,5 tys. w Słupcu). Rocznie wydobywano do 1,3 mln ton węgla. Dziś Nowa Ruda to miasto głównie emerytów i rencistów, którzy z sentymentem wspominają dawne czasy.

Z rezerwą

– Jeżeli otwierano by tu kopalnię, pierwszy bym się zgłosił – mówi 25-letni Paweł Udod. Zarówno on, jak i 21-letnia Sylwia Kapłon oraz 26-letni Paweł Raróg pracują obecnie w Podziemnej Trasie Turystycznej Kopalni Węgla stworzonej w dawnej kopalni Nowa Ruda. Oprowadzają turystów po sztolniach i opowiadają o chlubnej górniczej przeszłości miasta. Jak sami mówią, ich dziadkowie, ojcowie i wujkowie pracowali w tutejszych kopalniach. Tymczasem dla obecnej młodzieży często jedynym wyjściem jest poszukiwanie pracy za granicą. – Pamiętam, że kiedy jeszcze byłem małym dzieckiem, ludzie tu inaczej żyli, nie mieli problemów, że nie starczy im pieniędzy do wypłaty – mówi Paweł Raróg. – Kiedy w zeszłym miesiącu odwiedził naszą kopalnię Derek Lenartowicz, który poważnie rozważa możliwość uruchomienia kopalni w Ludwikowicach, znowu w wielu osobach odżyła nadzieja, że los Nowej Rudy znowu odmieni się na lepsze. Z drugiej strony podchodzimy do tego z wielką rezerwą.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama