Nowy numer 48/2020 Archiwum

Na rowerze ze stacji


O ojcu chrzestnym, śpiewach w altance i dobrej pamięci opowiadają bracia Golcowie.


Ks. Roman Tomaszczuk: Świdnicę odwiedzacie z koncertami – sześć lat temu kolędowaliście i podobnie było teraz, 
19 stycznia.


Łukasz Golec: Faktycznie, koncertowo, ale nie anonimowo. Mimo że grywamy w wielu miejscach, to jednak pamięć mamy dobrą i kojarzymy miejsca, klimat, ludzi. Podobnie z naszymi wizytami w Świdnicy. Cieszymy się, że najpierw mieliśmy uznanie u księdza infułata, a teraz u nowego proboszcza, ks. Rafała Kozłowskiego. Z nim jednak znamy się jeszcze z Kamieńca Ząbkowickiego.


Do którego macie Panowie sentyment…


Paweł Golec: Zaraz po wojnie z naszej rodzinnej Milówki na Ziemie Odzyskane wyjechali bracia naszego ojca, za chlebem, za pracą. Wujkowie Franek i Andrzej Golcowie osiedlili się w Starczowie, Stanisław w Kłodzku, a Zygmunt w Bystrzycy Kłodzkiej. Dzisiaj wszystkie te gałęzie rodzinnego drzewa genealogicznego bardzo się rozrosły i nasza rodzina jest w tym regionie mocno reprezentowana, teraz także we wspomnianym Kamieńcu, w Srebrnej Górze czy w Marcinowie koło Kłodzka.


Dzisiaj z powodów i rodzinnych i zawodowych nie macie pewnie tyle czasu, co kiedyś, żeby odwiedzać krewnych.

Łukasz: To prawda. Najintensywniej poznawaliśmy Kotlinę Kłodzką w okresie szkoły podstawowej. Wtedy to przyjeżdżaliśmy pociągiem do Kamieńca, a stąd wujek Franek zabierał nas do Starczowa. Jechaliśmy rowerami tych kilka kilometrów bo z autobusami był kłopot. Spędzaliśmy dwa, trzy tygodnie w tej okolicy.


« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama