Nowy numer 48/2020 Archiwum

Otwarci na wszystkich

Mają swój kościół i każdy ma prawo poczuć się w nim u siebie.

Mimo że w ciągu minionych dziesięciu lat z terenu parafii katedralnej zostały wydzielone dwie inne wspólnoty, to i tak wciąż jest to jedna z największych parafii. – Ale i nas dotyka problem migracji ludzi – zaznacza ks. Piotr Śliwka, proboszcz. – Nasza średnia wieku jest bardzo wysoka, młodzi najpierw na studia, a potem za pracą wyruszają w świat – martwi się.

Biskup na co dzień

Po dziesięciu latach odkąd „duży” kościół, lub jak chcieli inni „bazylika”, stał się kościołem biskupim, parafianie już przyzwyczaili się do tego, że biskup, klerycy, dostojni goście czy delegacje modlą się razem z nimi.

– Na początku jednak nie było to takie łatwe – zaznacza Krystyna Wciórka, parafianka. – Przychodzisz na Mszę, a tu uroczystość wielka. Miało być jak zwykle, a jest wyjątkowo… Wystarczyło jednak zacząć słuchać ogłoszeń na cały tydzień i już można było zaplanować nastawienie obiadu czy początek podróży – mówi, a jej koleżanka dodaje, chwaląc: – Za to mamy tak pięknie jak nigdzie indziej. Udział we Mszy św. sprawowanej dostojnie, z pełną asystą, z pięknym śpiewem to coś, co zbliża do Boga jeszcze bardziej – podkreśla Magdalena Krakowiak. Obie panie właśnie wyszły ze Mszy św. o 12.00.

Dla każdego wrażliwego

W parafii, która ma bogatą tradycję duszpasterską pielęgnowaną przez powojennych proboszczów, szczególnie przez ks. Dionizego Barana, ks. Ludwika Sosnowskiego i ks. Jana Bagińskiego, nie jest łatwo wprowadzić coś więcej, a jednak nowemu zespołowi księży, na którego czele od lipca 2012 r. stoi ks. Piotr Śliwka, to się udało. Dzisiaj zarówno czciciele Bożego Miłosierdzia, jak i św. Józefa, św. Stanisława czy św. Wacława mają możliwość pielęgnowania swej pobożności na specjalnych nabożeństwach. Dochodzi do tego codzienna adoracja Najświętszego Sakramentu czy też Msze św. w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego (tzw. trydenckie) i Msza św. po łacinie.

– Kościół żyje, i to najbardziej cieszy – podkreśla Roman Klimaszewski, katedralny kościelny. – Kiedy widzę, jak wiele czasu ludzie potrafią spędzić na adoracji albo jak gorliwie modlą się za przyczyną tego czy tamtego świętego, wtedy w moje serce wstępuje nadzieja. Bo zło jest krzykliwe, ale dobro jest silniejsze, i choć niewidoczne, to jednak ocala ten nasz trudny świat – mówi.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama