Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dopiął swego

O proboszczu w więzieniu, marginalizacji Kościoła i letnich katolikach mówi ks. Radosław Kisiel, dyrektor diecezjalnej Caritas.

Ks. Roman Tomaszczuk: Przechodnie zerkający na tabliczkę umieszczoną niedawno na budynku siedziby Caritas zadają sobie pytanie: a kto to ten Hugo Simon?

Ks. Radosław Kisiel: Zarówno w przypadku katolickiej szkoły na Kraszowicach (patrz s. X), jak i Centrum Charytatywnego Caritas przy ul. Westerplatte w Świdnicy kierowałem się tą samą motywacją: nadać tym placówkom patrona, który nie tylko odpowiada profilowi ich działalności, ale jest postacią zasłużoną i wrośniętą w historię miasta. Nie wolno nam zapominać o ludziach, którzy swoje życie oddali dla sprawy Kościoła i Ewangelii.

Jednak ks. Hugo Simon to duchowny nie tylko niemiecki, ale do tego żyjący w XIX w.

Tym lepiej, bo czasy kulturkampfu bardzo przypominają nasze: gdy także religię chce się zepchnąć na margines życia społecznego, gdy państwo ustanawia prawa krępujące wolność wyznania, gdy narzuca się systemy i rozwiązania godzące w ewangeliczne wartości i Kościół. Tak było wtedy, tak jest i dzisiaj. Świdniczanie powinni być dumni, że mają w swojej historii takiego człowieka. A jeżeli go nie znają, nadarza się okazja, żeby to nadrobić.

Bardziej zaangażowani kojarzą tę postać z płytą nagrobną umieszczoną w posadzce katedry.

Ksiądz Hugo Simon był proboszczem świdnickiej fary w latach 1865–1897 i gdyby nie jego determinacja i niezwykła przedsiębiorczość, dzisiaj katedra byłaby w opłakanym stanie. To on odnowił zarówno wnętrze, jak i elewację zewnętrzną wraz z wieżą. Przeprowadził tak kompleksowy remont kościoła, jaki nie przydarzył się temu miejscu ani nigdy wcześniej, ani później. Zrobił to nie z miłości do kamieni, tylko do Kościoła i ludzi, którzy go tworzą. Zrobił to w zgodzie z jezuicką zasadą: „Ad maiorem Dei gloriam” (Na większą chwałę Bożą). Zresztą z jezuitami wiąże go m.in. to, że był zawodowym żołnierzem, jak św. Ignacy Loyola. Odznaczył się w wojnie Prus i Austrii przeciwko Danii, walcząc pod Dueppel, za co otrzymał Order Czerwonego Orła z Mieczami.

Co zresztą nie uchroniło go od represji ze strony władz w okresie kulturkampfu.

Horst Adler, świdnicki kronikarz, tak to relacjonuje: „W 1873 r. pruski policjant przyszedł na plebanię i nakazał wyprowadzenie z niej mieszkającego tam jezuity ojca Merkela, usuwając go z miasta. Za przymusowo wysiedlonym jezuitą jechało dwadzieścia powozów protestujących katolików świdnickich. Ks. Simon wygłosił porywającą mowę pożegnalną na dworcu kolejowym. Jeszcze wcześniej, bo w roku 1872, władze pruskie szykanowały proboszcza. Pozbawiły go stanowiska kapelana wojskowego i zmusiły do rezygnacji z funkcji inspektora szkół katolickich.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama