Nowy numer 21/2018 Archiwum

Kiedyś dorosną

O klimacie w gimnazjach, strachu przed nastolatkami i podzielonej Polsce mówi Tomasz Terlikowski.

Ks. Roman Tomaszczuk: Dla wielu gimnazjaliści to młodzi spisani na straty. Pan lubi się z nimi spotykać?


Tomasz Terlikowski: Lubię się z nimi spotykać, bo to bardzo interesujący młodzi ludzie. Chociaż to wiek kompletnie „odleciany”, to jednak to także ostatni moment, żeby móc się z nastolatkami spotkać, zanim do końca nie rozłoży ich współczesna „kultura”. Oni są jeszcze autentyczni, bo nie zdążyli założyć tysięcy masek, które często już mają na twarzy licealiści. W związku z tym gimnazjaliści reagują dużo spontanicznej; chciałoby się powiedzieć: szczerzej.


Tak było w naszych szkołach?


– Tak było, choć za każdym razem była to inna grupa, o innej specyfice, innym klimacie dialogu. 


W gimnazjach rozmawiał Pan o przyjaźni. Byłoby dobrze, żeby w uczniach zostało…


– ...przede wszystkim przekonanie, że bez zdolności do przebaczania nie można zbudować żadnej miłości, także tej w przyjaźni. Dlatego najpierw trzeba oczyścić stare więzy, by móc zadzierzgnąć nowe. 


Boi się Pan czasu, kiedy Pana dzieci zaczną dorastać?


– Bardzo się boję. Łatwo jest mówić o nastolatkach, gdy ma się małe dzieci. Najbardziej boję się tego, co wyszło w pewnych badaniach. Zadano nastolatkom pytanie, jaka jest dla nich najgorsza kara. I co odpowiedziały? 


« 1 2 3 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma