Nowy numer 48/2020 Archiwum

Woda zimna? No to chlup!

Piękne słońce, bezwietrzna pogoda… Temperatura powietrza minus 10 stopni, a wody pod lodem 3 stopnie – najlepszy moment, by się wykąpać.

Zaczęło się trzy lata temu, kiedy Jarek Cynar i Przemek Mikołajczak wskoczyli do lodowatej wody zalewu w Komorowie pod Świdnicą. Początkowo miała to być zabawa, głównie w grupie klubu biegacza Faurecja, ale szybko morsowanie wymknęło się spod kontroli. Dzięki portalom społecznościowym inicjatywa „Sobotnich Morsów” zaczęła się rozrastać. Obecnie grupę systematycznie kąpiących się, tworzy kilkanaście osób, ale przez sobotnie spotkania przewinęło się ich już ponad 30 i wciąż przybywają kolejne.

To robi wrażenie, bo analizując liczby, raczkujący na polskiej mapie morsów Wałbrzych staje się w szybkim tempie sporym ośrodkiem tej aktywności. – Zaczęło się zwyczajnie. Kiedyś znajomy opowiadał mi o morsowaniu i bardzo je zachwalał, więc postanowiłem spróbować – opowiada Jarek Cynar. – Trochę jednak trwało zanim zdecydowałem się wejść do lodowatej wody. Przez pierwszy rok ograniczyłem się jedynie do zimnych pryszniców. Teraz nie mogę się doczekać soboty.

Zimna woda, zdrowia doda

Jeżeli chodzi o zimowe kąpiele ludzie dzielą się wyraźnie na dwie grupy: tych, którzy nigdy nie spróbowali lub weszli raz i nigdy tego nie powtórzą, oraz na tych którzy się od tych kąpieli „uzależnili”. Celem kąpieli w lodowatej wodzie jest utrzymanie dobrej sprawności ciała oraz zdrowia. Morsujący hartują ciało, przez co przystosowują się do zimowych warunków i „łapią odporność” przez wzmacnianie systemu immunologicznego. Dzięki temu rzadziej chorują. Kąpiele w lodowatej wodzie znacznie przyspieszają regenerację mięśni i skutecznie zmniejszają ryzyko wystąpienia kontuzji. Dlatego zimne prysznice czy okłady z lodu zaleca się po treningach, bo zapobiegają powstawaniu ognisk zapalnych w obrębie stawów i mięśni po wysiłku. Podczas kąpieli zwężają się naczynia krwionośne, co redukuje opuchlizny i mikrourazy. Po zakończeniu chłodzenia naczynia się rozszerzają i następuje przyspieszenie krążenia krwi. Organizm pozbywa się szybciej toksyn i zostają zahamowane procesy zapalne w tkankach. Morsowanie można więc potraktować jako prewencję zdrowotną oraz element rehabilitacji w przypadku stłuczeń, skręceń i nadwyrężeń. Zauważono również pozytywny wpływ takich kąpieli na urodę. Pewnie dlatego wśród morsujących jest wiele pań. – Praktycznie wszyscy z nas po pracy i zwykłych zajęciach, prowadzą aktywny sportowo tryb życia – dodaje Jarek Cynar. – Morsowanie traktujemy jako nieodłączny jego element.

W grupie raźniej

Nie ma zbyt wielu zdrowotnych przeciwwskazań do zimnych kąpieli. Są nimi jedynie zaawansowane choroby serca, zaburzenia w krążeniu krwi, rozległe zmiany żylakowe, czy choroby jak epilepsja i borelioza. W tych przypadkach warto zasięgnąć opinii lekarskiej. Jarek i Przemek bardzo się cieszą, że ich spontaniczna inicjatywa sprzed trzech lat okazała się bardzo pożądana, nie tylko w gronie ich przyjaciół, ale i innych mieszkańców Wałbrzycha oraz okolic. Bo chętnych na chłodne kąpiele nie brakuje. Od tego sezonu wałbrzyskie morsy spotykają się obok góralskiej chaty w Dziećmorowicach, w każdą sobotę o 15.00. Dołączyć może każdy, tym bardziej że morsowanie to nie tylko kąpiel w lodowatej wodzie, ale także sposób na aktywne spędzanie wolnego czasu, nierzadko w gronie przyjaciół. Kąpiele w grupie są jednak wskazane przede wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Na wypadek pojawienia się nagłych problemów zdrowotnych czy negatywnych reakcji organizmu przed kąpielą, w jej trakcie czy po kąpieli, warto, by ktoś był obok. Po za tym jest kilka ważnych zasad, o których trzeba wiedzieć przed wejściem do lodowatej wody.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama