GN 47/2020 Archiwum

Kapłan trzech pokoleń

Wspomnienie o ks. Józefie Molendzie. Był szczególnie wrażliwy na ludzką krzywdę i biedę. Z dużą uwagą potrafił podchodzić do spraw materialnych, dbając o najmniejsze szczegóły i nie tracąc z oczu tego, co duchowe.

Ksiądz Józef Molenda przez lata posługi zdobywał zaufanie swych parafian i nigdy go nie zawiódł. W ważnych sprawach potrafił być wielkim dyplomatą, umiejętnie godząc zwaśnione strony. W bezpośrednich relacjach z prostotą mówił, co myśli o danej osobie. Wrażliwy na ludzką krzywdę, a szczególnie na ubóstwo dzieci i młodzieży. Był organizatorem różnych form pomocy charytatywnej.

Organizował wakacyjne wyjazdy dla dzieci i młodzieży, inicjował działania kulturalne i społeczne. Pozostawił po sobie wiele dzieł społecznych oraz wyremontowane obiekty sakralne. W trudnych czasach komunizmu udało mu się zbudować dom parafialny oraz punkt katechetyczny, a na przełomie wieków kaplicę św. Józefa. Pół wieku temu na obrazku prymicyjnym napisał „Oto idę, Boże, pełnić Twoją wolę”. Zmarł w niedzielę 18 stycznia, podczas której we wszystkich kościołach przed Ewangelią wybrzmiały słowa psalmu „Przychodzę, Boże, pełnić Twoja wolę”. To taki mały znak, który daje nadzieję dobrze przeżytego kapłaństwa.

Nauczyciel

– Żegnając ks. Józefa, czynię to w imieniu trzech pokoleń jego uczniów i uczennic. Tych, którzy przychodzili na katechezę, oraz tych wszystkich, których uczył jak żyć, wierzyć i kochać Pana Boga i człowieka – mówi w dniu pogrzebu bp Marek Mendyk. – Przypomina mi się uroczystość 45. rocznicy świeceń kapłańskich ks. Józefa, którą obchodziliśmy 22 czerwca 2008 r. Miałem wtedy zaszczyt wygłosić jubileuszowe kazanie, jako jeden z ogromnego grona jego uczniów. Gdy pisałem tekst, cały czas tkwił mi w głowie fragment jednego z wierszy Różewicza pt. „Ocalony”. Tak jest i teraz, dlatego go przypomnę: „Szukam nauczyciela i mistrza. Niech przywróci mi wzrok, słuch i mowę. Niech jeszcze raz nazwie rzeczy i pojęcia. Niech oddzieli światło od ciemności”. Dzisiaj jestem przekonany, że Bóg dał nam na przestrzeni tych prawie 50 lat kapłańskiego posługiwania w Głuszycy, takiego właśnie nauczyciela i mistrza w osobie ks. Józefa Molendy. Nauczyciela i mistrza, który otwierał wzrok na Pana Boga i potrzeby innych ludzi.

Ojciec

Podobnie wypowiadają się inni kapłani, dla których ks. Molenda był pierwszym proboszczem w kapłańskim życiu, jak ks. Krzysztof Iwaniszyn czy ks. Grzegorz Umiński. – Pod koniec seminarium bardzo modliłem się o swojego proboszcza i kiedy trafiłem do ks. Józefa Molendy okazało się, że Bóg te modlitwy stukrotnie pomnożył – mówi ks. Umiński, ostatni wikariusz ks. Molendy. – Po jego przejściu na emeryturę, kiedy obowiązki proboszcza przejął ks. Augustynowicz, wytworzyła się tu znakomita atmosfera współpracy. Spotkały się trzy pokolenia księży, które żyły już w innych światach, a potrafiliśmy ze sobą współpracować i uczyć się od siebie. Ks. prałat był dla nas mentorem. Z jednej strony wymagającym ojcem, a drugiej dobrotliwym dziadkiem. Przekazywał nam całą mądrość życiową: umiłowanie Boga, Kościoła i człowieka. – Spotkanie z Nim odcisnęło ślad na kształcie mojego kapłaństwa – dodaje z przekonaniem ks. Iwaniszyn. – Kiedy jakiś człowiek przychodził do niego z prośbą o pomoc, zawsze starał się mu pomóc, szukając najlepszego rozwiązania. Potrafił w umiejętny sposób łagodzić konflikty, łączyć przeciwne strony. Co ważne parafianie bez obaw przychodzili do niego po pomoc, bo mieli do niego wielkie zaufanie, które ks. Józef wypracował przez dziesięciolecia i nigdy go nie zawiódł.

Duch i materia

Kontynuatorem spuścizny po ks. Józefie Molendzie jest ks. Sławomir Augustynowicz. To on towarzyszył ks. Józefowi w ostatnich latach życia, kiedy postępująca choroba dokonywała coraz większych spustoszeń. – Chcę go w pamięci zachować z tego wcześniejszego okresu, pełnego życia i energii – mówi wzruszony ks. Sławomir. – On w swoim kapłańskim życiu wspaniale połączył dwa elementy, duchowy i materialny. Z jednej strony bardzo dbał o stan kościołów, ich wyposażenie aż po najmniejsze detale. Z drugiej wielką wagę przywiązywał do rozwoju duchowego parafian. Chętnie przyjmował inicjatywy rozmaitych grup parafialnych i wspierał je w działaniach. Przykładał dużą wagę do godnego sprawowania liturgii. Dziś cała parafia to jego uczniowie. Będziemy starali jak najlepiej rozwijać to, co nam zostawił. •

Ks. Józef Molenda

Zmarł 18 stycznia 2015 r. w wieku 81 lat. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 22 stycznia w kościele pw. Chrystusa Króla w Głuszycy w obecności ok. 1000 osób, w tym 100 kapłanów oraz biskupów Ignacego Deca i Marka Mendyka. Zgodnie z życzeniem zmarłego ciało pochowano na cmentarzu parafialnym przy kościele Narodzenia NMP w Grzmiącej. Był prałatem, kapelanem honorowym Jego Świątobliwości, kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej w Świdnicy, kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej w Legnicy, przez wiele lat dziekanem dekanatu Głuszyca. Honorowy obywatel Głuszycy, w 2009 r otrzymał tytuł najlepszego społecznika regionu wałbrzysko-świdnickiego, a w 2013 „Zasłużony dla powiatu wałbrzyskiego”. Święcenia kapłańskie przyjął w 1963 r. Większą część swojego kapłańskiego życia spędził w Głuszycy, w której pracował od 1966 r. gdzie również spędził również ostatnie lata życia, doświadczany ciężką chorobą.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama