Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kamilowi się podobało

Pracuje przy montażu nowoczesnej instalacji grzewczej. Ma 26 lat, przyjechał z Wielkopolski i nie może się nadziwić, że takie bale jeszcze się odbywają.

Takie, w jakim ostatnio wziąłem udział, w liceum u sióstr niepokalanek – zaznacza Kamil Talarczyk. Od kilkunastu tygodni przygląda się życiu szkoły. – Mimochodem, bo przecież główne moje zajęcie to praca – przyznaje. Poznał już dziewczęta, lubi przesiadywać w wolnej chwili na herbatce u kapelana sióstr ks. Jana Olendra. – Rozmawiamy o motoryzacji, bo jestem zawodowym kierowcą rajdowym – wyjaśnia. Kiedy zbliżała się studniówka, coraz częściej docierały do Kamila zapytania, czy nie chciałby w niej uczestniczyć.

Problem jednak w tym, że jest to zabawa wewnętrzna, więc oprócz uczennic, nauczycieli, rodziców i rodzeństwa maturzystek oraz ich studniówkowych partnerów, nikt obcy nie może wziąć w niej udziału. – Na dwa dni przed balem okazało się, że Anna Macek, bardzo sympatyczna dziewczyna, która miała bawić się ze swoim bratem, postanowiła zaprosić także mnie. Zgodziłem się, i jeszcze w czwartek kupiłem garnitur, żeby prezentować się jak najlepiej – dodaje z uśmiechem. Studniówka u niepokalanek to zabawa inna niż wszystkie. Zaczyna się Mszą św. w intencji maturzystek. – Byłem na niej ministrantem – mówi Kamil. – Po modlitwie wszyscy przeszliśmy na salę gimnastyczną przekształconą w salę balową. Podziwiam, jak wiele pracy musiały włożyć dziewczyny, żeby klimat tego miejsca był tak uroczysty – zaznacza.

Dwa polonezy

Bal zaczyna się polonezem, w którym skomplikowany układ choreograficzny wykonują same dziewczęta. – Dopiero za drugim razem tańczą z partnerami. Ania ćwiczyła poloneza z bratem, dlatego jej nie towarzyszyłem, ale to może i dobrze, bo układ choć uproszczony, wciąż był wymagający dla tancerzy – zaznacza Kamil.

Bezalkoholową imprezę poprowadzili wodzirejowie z Krakowa. – Zabawa była wyśmienita! Atmosfera wynika nie z ilości procentów w kieliszkach, ale z podejścia do zabawy – przekonuje Kamil. – Jedyny żal mam do siebie samego, bo tylko cztery niepokalanki udało mi się zaprosić na parkiet i to tylko gdy bawiliśmy się w tanecznym wężu – mówi. W trakcie balu do stołów podawały dziewczęta z drugiej klasy liceum. One też przygotowały dla swoich koleżanek scenkę uświetniającą bal. W tym roku była to wariacja na temat sztuki „Romeo i Julia”. Były też życzenia od młodszych klas i drobne upominki. – To wszystko pokazuje, że w szkole panuje bardzo rodzinna atmosfera – zauważa chłopak. Zabawa trwała do białego rana. – Uwielbiam tańczyć, a Ania wcześniej wróciła do domu. Zostałem w sali i wtedy pozwoliły sobie dotrzymać towarzystwa trzy siostry Karolina, Małgorzata i Daria. Nigdy się nie spodziewałem, że w murach zakonnej szkoły można się tak znakomicie bawić. Polecam wszystkim, jeśli tylko nadarzy się okazja – śmieje się Kamil Talarczyk.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama