GN 48/2020 Archiwum

Wybiegane życie

To co, że jest środek zimy? Na rozpoczęcie sezonu biegowego to odpowiednia pora.

Wałbrzyski Klub Biegacza zaczyna bieganie w styczniu od Memoriału Stanisława Kaczmarka, pierwszego prezesa SM Podzamcze i wielbiciela sportu. W ubiegłym roku w 20 imprezach organizowanych przez klub wzięło udział 2350 uczestników.

Znajdź coś dla siebie

A imprezy klubu to nie tylko biegi – także duathlon, triathlon, rajdy piesze i rowerowe, pływanie i narciarstwo klasyczne, nordic walking oraz takie wyczyny jak bieganie po schodach i tarasach Zamku Książ czy bieg na Chełmiec. – Nie trzeba stale wygrywać, nie stawiamy na rywalizację, liczy się uczestnictwo. Na naszej Gali Sportu nagrody otrzymują wszyscy panowie, którzy zaliczyli dwanaście imprez, i panie, które zaliczyły osiem. Jest dużo nowych twarzy, nowych ośrodków, przyjeżdżają do nas nie tylko z Dolnego Śląska, ale też z Wielkopolski – mówi Marek Henczka, prezes WKB. A biega mnóstwo ludzi. Nie da się przejść ulicami Podzamcza czy ścieżkami okolicznego parku Książańskiego, żeby nie minąć biegaczy obojga płci. – Zwiększa się moda na bieganie. Ludzie po prostu potrzebują ruchu, panie chcą ładnie wyglądać, panowie poprawić kondycję. Dzieci też chętnie biegają, dla nich organizujemy Bieg Zajączka i Bieg Kurczaka podczas Biegu Wielkanocnego. I coraz większe jest zainteresowanie chodzeniem z kijkami – jesienią w obu marszach wzięło udział 160 osób. Liczymy na duży udział seniorów – mówi Marek Henczka.

Z kopalni na ulicę

Wśród stałych uczestników biegów są tacy, którzy mogą służyć za przykład nie tylko seniorom. 30 lat temu Henryk Fortoński stracił prawą nogę w wypadku w kopalni. Ale dla pana Henryka to nie powód, by zerwać z uprawianiem różnych sportów. Z protezą przejechał kilkaset tysięcy kilometrów na rowerze po całej Europie. Biega, jeździ na nartach. Zdobył mistrzowskie tytuły w różnych dyscyplinach. – Już nie robię statystyk, bo się pogubiłem. W zeszłym roku zaliczyłem IDOL, czyli wszystkie imprezy WKB. Zająłem też trzecie miejsce w Pucharze Polski w Szosowych Maratonach Rowerowych i zdobyłem dwa tytuły mistrza Polski niepełnosprawnych kolarzy, w jeździe na czas i ze startu wspólnego. Na nartach niestety nie dało się jeździć, brak śniegu, tylko mały Bieg Piastów. I przez pół roku walczyłem z kontuzją, zerwane mięśnie barku. W tym roku chciałbym obronić oba tytuły i wziąć udział w najdłuższym kolarskim maratonie Polski po górach, od Przemyśla do Szklarskiej Poręby. Oczywiście jak zdrowie dopisze – mówi Henryk Fortoński.

200 maratonów na koncie

Na starcie memoriału stanął też jego stały uczestnik Józef Żuk, z numerem startowym 75 – w biegach WKB od dawna numer wskazuje jego wiek. Ukończył przeszło 200 maratonów, uczestniczył w ponad 1500 różnych biegów. – Już tak często nie zwyciężam, ma się te  80 tys. km w nogach. W końcu żuki już wszystkie wyeksploatowane, jeszcze ja na chodzie – żartuje. – Zaliczyłem wszystkie narciarskie biegi gwarków od 1978 roku, jak będzie śnieg, to znów pobiegnę. I będę dalej uczestniczyć w maratonach. Biegałem w Szwajcarii, w Paryżu, Berlinie, Ostrawie. Tak, policzyłem wszystkie medale – 530. I chcę biegać dalej. Niedawno chciałem wystartować w jednym maratonie, ale tam zlikwidowali kategorię 70. A przecież za granicą biegają i 90-latki! A obok Józefa Żuka i Henryka Fortońskiego w biegach WKB startują młodzi ludzie, którzy dzielą tę samą namiętność do biegania i sportu. – Biegamy od zeszłego roku. Cały IDOL i wszystkie biegi w okolicy. Pasja była od zawsze. Przedtem tylko na wakacjach, ale zobaczyliśmy, że jest tyle imprez, więc zyskaliśmy motywację i się biega! Kilka medali i pucharów już było – mówią siostry Unisława i Iga ze Świdnicy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama