Nowy numer 25/2018 Archiwum

Modlitwa o cud

– Zależało mi na tym, żeby moja córka była wychowywana w tym samym duchu w domu i w szkole. Dlatego jest w katoliku – mówi Kamila Męczywór, matka jednej z siedmiu nastolatek uczących się od września w pierwszej klasie nowej, katolickiej szkoły w Świdnicy.

Gdy nauczyciel ma przed sobą dziesięcioro uczniów, właściwie można powiedzieć, że każdy z nich ma indywidualny tok nauczania. – No może nie aż tak bardzo, ale coś w tym jest – uśmiecha się Anna Kośna, dyrektorka gimnazjum.

– W tak kameralnym gronie każdy nauczyciel może sobie pozwolić na indywidualizację pracy, na skupienie uwagi na konkretnym uczniu – przyznaje Katarzyna Urbaniak, wychowawczyni, i dodaje: – Ogarnąć klasę to bułka z masłem. Wycieczka poza mury szkolne to… przyjemność. Wędrujemy sobie po mieście jak paczka znajomych. Mała klasa stwarza też lepsze warunki do odpoczynku między lekcjami i do samego skupiania uwagi w czasie zajęć – jest po prostu mniejszy harmider. Uczniowie mają większą szansę swobodnie się wypowiadać, prowadzić dialog z nauczycielami – chwali taki stan rzeczy. O minusach małej klasy mówi Natalka, córka pani Kamili Męczywór. – Mała klasa to mały wybór kolegów i koleżanek – przyznaje. – To było na początku najtrudniejsze, ale dało się jakoś przeżyć, choć ryzyko, że w tak małej klasie zabraknie tego ulubionego kolegi czy koleżanki, jest realne. Natomiast trudniejsze jest to, że nie mamy swojego budynku – zauważa. – Z pewnością dobrze by było mieć własną siedzibę, bo przestrzeń też można tak ukształtować, by wpływała na większą identyfikację społeczności szkoły, ale nas jest na razie mało i korzystanie z wynajętych pomieszczeń II LO jest najlepszym rozwiązaniem – wyjaśnia Anna Kośna, i dodaje, że na szczęście nie ma problemu w relacjach między licealistami a gimnazjalistami.

Droga ta sama

– Wielkim plusem naszego gimnazjum jest kompleksowa troska, jaką roztaczają nauczyciele nad naszymi dziećmi – mówi Kamila Męczywór. – Potrzebne są dodatkowe lekcje? Proszę bardzo! Pojawia się jakiś problem wychowawczy? Reakcja natychmiastowa. I wszystko według tych samych standardów: dla mnie zasadniczych, bo ewangelicznych – tłumaczy. – Faktycznie duży nacisk kładziemy w szkole na wychowanie; mam wrażenie, że młodzież dzisiaj tego potrzebuje bardziej niż kilka lat temu, ale nie dlatego, że w domu tego nie dostaje. Świat jest zakręcony, ideały poprzewracane, płcie wymieszane, czarne się rozmywa, a białe brudzi – mówi Katarzyna Urbaniak. – Ostatnio jedna z uczennic na godzinie wychowawczej nazwała to chyba najtrafniej: „Prawda da mi wolność, bo nie będę sądzić innych i siebie samej też... nie muszę być »super«, żeby coś znaczyć” – cytuje wypowiedź gimnazjalistki. W tej szkole nie ma szansy na to, żeby pojawił się zgrzyt: rodzic wierzący, dziecko też, a szkoła tego nie wzmacnia i nie pielęgnuje. – I jeszcze jedno – rodzice oczekują od szkoły również dyscyplinowania uczniów. Żaden terror, ale zdrowa dyscyplina, szacunek, jasne normy, które porządkują relacje społeczne – chwali wychowawczyni, a dyrektorka dodaje: – My, nauczyciele, i rodzice patrzymy na życie swoich uczniów czy dzieci w perspektywie wieczności. To jest właściwy dystans do oceny tego, co jest dobre a co złe. I jeszcze jedno: my, wychowawcy (nauczyciele i rodzice), mamy świadomość, że jesteśmy na tej samej drodze, co nasze dzieci, tylko kilka kroków z przodu – mówi.

Podsumowanie miesięcy

– Gdy tylko w towarzystwie pada: „Ona chodzi do katolickiego gimnazjum”, budzi to powszechne zainteresowanie – mówi Natalka. – Dla moich rówieśników jest to dosyć tajemnicza kwestia. Cierpliwie zatem wyjaśniam, że dzień w szkole zaczynamy od modlitwy o światło Ducha Świętego, że raz w miesiącu mamy szkolną Mszę św., że uczymy się łaciny i… tyle – kończy. – Może być tak, że ktoś się do naszej szkoły nie nadaje – przyznaje Anna Kośna. – Nie nadaje się ten, kto ma postawę roszczeniową, nie tworzy wspólnoty, tylko stoi z boku i ocenia. Ten, kto ma wymagania w stosunku do innych, a nie do siebie, i może jeszcze ten, kto nie chce, by od niego wymagano – wylicza, ale zaraz potem dorzuca: – Dla wszystkich innych, którzy świadomie podejmują decyzję, żeby wejść w „naszą orbitę”, szkoła jest w sam raz – kończy. Katolickie Gimnazjum rozpoczęło rekrutację na kolejny rok szkolny. – Sukcesem jest to, że powstaliśmy i pierwszy semestr zakończyliśmy pomyślnie w każdym tego słowa znaczeniu – mówi dyrektorka. – Największym wyzwaniem jest to, abyśmy rozrastając się, nie stracili pierwotnego zapału, nie pozwolili, aby trudności i patrzenie z perspektywy doczesności przysłoniły nam Miłość. I jeszcze jedno bardzo konkretne wyzwanie: scalanie i dobieranie grona nauczycieli, którzy będą chcieli się ze szkołą identyfikować i traktować ją jako podstawowe miejsce pracy – dzieli się swoimi troskami. A jak ocenia pierwsze miesiące? – Mamy sukcesy wychowawcze: że potrafię się dogadać z trzynastolatkiem, a do tej pory doświadczenie miałam tylko z trzy- i -pięciolatkami (czyli ze swoimi dziećmi). Udało się nam razem stworzyć niewielki performance, tzn. potrafiłam moich uczniów pobudzić do wspólnego działania – wylicza, a potem mówi też o wyzwaniach: utrzymać stan zaufania, jaki wypracowała sobie w pierwszym półroczu, i utrzymywać w uczniach przekonanie, że są współodpowiedzialni za wyniki swojej nauki, bo przy indywidualizacji nauczania jest ryzyko, że uczniowie to zatracą. – I jeszcze drobiazg: chyba muszę… urosnąć? Gdzie się z nimi nie ruszę, jestem traktowana na dzień dobry jak jedna z uczennic. Porażka! – uśmiecha się.

Patron w akcji

Szkoła ma za swego patrona sługę Bożego ks. Franciszka Blachnickiego, założyciela Ruchu Światło–Życie. – Za jego przyczyną modliliśmy się już na rok przed powstaniem szkoły. Pierwszy jego cud to nasze istnienie – zdradza Anna Kośna. – Kolejny, na który czekamy, to wzrost, zgodnie z biblijnym obrazem o ziarnku gorczycy rozrastającym się w potężne drzewo. Modlimy się też, żeby te wszystkie działania były Bożą wolą, żebyśmy umieli ją odczytywać i realizować.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma