Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Fejsbukowa, a nie pokerowa twarz

To prawda, czasami chciałoby się wyć z bezsilności i zdumienia ciasnotą horyzontów i stopniem uległości wobec manipulacji, niemniej warto podtrzymywać tę znajomość, mimo wszystko.

Lubię swój profil na Facebooku, głównie dlatego, że spotykam tam ludzi, którzy nie krępują się mówić o swoich poglądach. Nie jest ich wśród dwóch tysięcy znajomych za wielu, ale jednak są.

Oczywiście, doceniam zarówno tych, z którymi poklepujemy się po ramieniu i umacniamy w szerzeniu tych samych idei, postaw i pomysłów, ale także tych, których opinie, oceny czy zdania są bardzo odległe od moich własnych.

Z tymi pierwszymi czuję szczególną więź emocjonalną, wspólnotę myśli i pragnień - kościelnych, patriotycznych czy społecznych.

Z tymi drugimi mam problem. Zmuszają mnie do zdumiewania się ich tokiem rozumowania, antyklerykalizmem czy stereotypami. To czasami boli. Wielu z nich nie znałem od tej strony. Nie podejrzewałem o takie poglądy, czasami zaskakują mnie ciasnotą czy uporem obstawania przy swoim, innym razem zmuszają do weryfikowania moich własnych opinii i spostrzeżeń albo szukania dowodów na tezy, które wydawały mi się oczywiste. Podczas kampanii przed wyborami prezydenckimi nasze starcie osiągnęło szczyt intensywności. Podobnie, jak wtedy, gdy idzie o tematy pro life. 

Słowem - rozwijam się, choć cena irytacji czasami wydaje się za wysoka, to jednak płacę ją, bo bliżej mi w ten sposób do prawdy o tych, których wprawdzie znam w realu, z którymi się widuję, których spotykam - a jednak o których nie udało mi się dowiedzieć tak wiele, jak z wirtualnego świata. 

No, proszę... Kto by się spodziewał? Wielu uważa, że wirtualny świat oddala od realnego, w tym przypadku jest odwrotnie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma