GN 28/2018 Archiwum

Odkryłem Frankensteina

– Tradycja jest wielką wartością – uważa. – Chcę, by ludzie poznawali teren wokół siebie i zrozumieli, że to, jak wygląda, zależy od nich samych – wyjaśnia ząbkowicki pasjonat historii.

Jerzy Organiściak to człowiek tylu pasji, że trudno określić w jednym zdaniu, czym się zajmuje. Jest przewodnikiem sudeckim i prezesem Klubu Regionalnego PTTK Ziemi Ząbkowickiej. Poza tym – pasjonatem historii regionu i wykładowcą na Uniwersytecie Trzeciego Wieku w Ząbkowicach. Zajmuje się także działalnością wydawniczą i samorządową; jest przewodniczącym Rady Powiatu Ząbkowickiego.

Szukając korzeni

– Urodziłem się w Ząbkowicach i zawsze interesowała mnie historia tego regionu – zaczyna Jerzy Organiściak. – Kiedyś jednak były takie czasy, że trzeba było mieć konkretny zawód. Skończyłem więc Politechnikę Wrocławską i zostałem inżynierem mechanikiem-energetykiem. Początkowo nawet pracowałem w zawodzie, ale nie rozstawałem się z pasją. Już w latach 70. ub. wieku został przewodnikiem turystycznym. W latach 80. zaczął publikować materiały krajoznawcze na temat Dolnego Śląska i ziemi ząbkowickiej. Był jednym z pierwszych, którzy odkrywali przedwojenną historię swojego miasta. W 1993 r. w miesięczniku krajoznawczym „Karkonosze” opublikował artykuł „Tajemnicza nazwa Ząbkowice”, gdzie wysunął tezę o związku miasta Ząbkowice (dawniej Frankenstein) ze słynnym Franken- steinem z powieści Mary Shelley. – Nigdy nie sądziłem, że tamten artykuł będzie miał w przyszłości tak daleko idące konsekwencje – wyjaśnia J. Organiściak. – Pod koniec lat 90. ludzie zaczęli szukać korzeni miejsc, w których żyją. Miasta szukały swej tożsamości. Wtedy tamta historia o Frankensteinie bardzo się przydała.

Kamień znad Renu

Ząbkowice Śląskie założono w XIII w. Aż do 1945 r. nosiły nazwę Frankenstein (frankoński kamień). Nazwę tę przywieźli ze sobą pierwsi osadnicy i założyciele miasta pochodzący z Frankonii nad środkowym Renem. Słowo „Frankenstein” kojarzone jest obecnie z potworem Frankensteina z powieści Mary Shelley oraz z filmami grozy, które powstały na podstawie tej powieści i są pierwowzorem współczesnych horrorów. Jerzy Organiściak zaczął zastanawiać się, czy istnieje jakiś związek pomiędzy nazwą miasta a słynną bestią. I związek taki znalazł. W 1606 r. wybuchła zaraza dżumy, która objęła swoim zasięgiem całe miasto. Epidemie co prawda wybuchały w tych czasach dość często, jednak skala tej była ogromna. W jej wyniku zmarło 2061 osób, ponad jedna trzecia mieszkańców ówczesnego miasta. Najważniejsze jednak jest to, że przyczyną zarazy, jak się później okazało, była zbrodnicza i rabunkowa działalność szajki miejscowych grabarzy. Ich działalność z makabrycznymi szczegółami opisała i rysunkami przedstawiła gazeta „Newe Zeyttung” wydana w Augsburgu w końcu 1606 roku. Grabarze podobno przygotowywali ze zwłok truciznę i doprowadzali do śmierci kolejne osoby, by przejąć ich majątek. W wyniku przeprowadzonego procesu udowodniono im winę i wszystkich skazano na karę śmierci. Po ich egzekucji ewangelicki proboszcz wygłosił dziękczynne kazania, które wkrótce ukazały się drukiem w Lipsku pod tytułem: „Historia prawdziwa o kilku wykrytych i zniszczonych trucicielskich dziełach diabelskiego łowcy w czasie zarazy roku 1606 w mieście Frankenstein na Śląsku”. Właśnie tam po raz pierwszy miało paść sformułowanie o diabelskim łowcy, które, przez lata ewoluując, być może dotarło do pisarki i stało się pierwowzorem upiornej postaci.

Pielgrzymka o pomyślność

Dziś Ząbkowice znane są w kraju jako miasto krzywej wieży i Frankensteina. – To jest nasz „produkt eksportowy”, który ściąga co roku tysiące turystów – tłumaczy J. Organiściak. – Ciekawych rzeczy mamy do pokazania jednak o wiele więcej. Do XIV w. mieszkali tu Piastowie. Do dziś ślady ich budowli widać w Ząbkowicach: zamek, mury obronne, klasztor. Do 1682 r. w miejscowym kościele co niedziela głoszono kazania w języku polskim. To daje obraz wielokulturowości tej ziemi. Jest spora szansa, by Ząbkowice wzbogaciły się o kolejny element zakotwiczony w wielowiekowej tradycji, tym razem zdecydowanie bardziej duchowy. Chodzi o pielgrzymowanie do Barda, które rozpoczęło się jeszcze podczas wojny trzydziestoletniej w 1633 r. Ówcześni mieszkańcy dziękowali w ten sposób Matce Boskiej za uratowanie miasta od epidemii dżumy, która wówczas szalała na Śląsku. To jedna z najstarszych pielgrzymek ślubowanych w tej części Europy. Do czasów II wojny światowej pielgrzymki odbywały się systematycznie co roku i uczestniczyło w nich nawet po kilka tysięcy osób. Pątnicy składali podziękowanie u stóp bardzkiej madonny i prosili o pomyślność dla miasta. – W ubiegłym roku dotarli do nas byli mieszkańcy Ząbkowic z prośbą o wznowienie 400-letniej tradycji – mówi Jerzy Organiściak. – Po wysiedleniu ludności niemieckiej w 1946 r. dawni mieszkańcy zabrali ze sobą kopię figurki Madonny Bardzkiej i zawieźli ją do sanktuarium w Rulle koło Osnabrück, gdzie kontynuowali pielgrzymowanie. Tak się działo do ubiegłego roku, kiedy dzięki inicjatywie Johannesa Walzika, honorowego obywatela Ząbkowic, pielgrzymka wróciła na dawny szlak. Pielgrzymkę do Barda udało się zorganizować dzięki wsparciu ks. Bogdana Wolniewicza i zaangażowaniu Jerzego Organiściaka. Udział wzięło w niej 50 osób, w tym 4 dawnych mieszkańców. W tym roku pielgrzymka odbędzie się 13 września. Jest szansa, że powróci do Ząbkowic na stałe.

Warto odwiedzić

• W Ząbkowicach: krzywą wieżę, Izbę Pamiątek Regionalnych, ruiny zamku, kościół św. Jadwigi Śląskiej. • W okolicy: bazylikę i klasztor w Bardzie, klasztor w Kamieńcu Ząbkowickim, pałac Marianny Orańskiej, kopalnię w Złotym Stoku, twierdzę w Srebrnej Górze.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma