Nowy numer 50/2018 Archiwum

Po co dorośli pracują?

Skąd się biorą pieniądze, dlaczego trzeba pracować? W projekcie Miasto dzieci najmłodsi uczą się, jak działa społeczeństwo.


W dwóch turnusach od 18 do 21 sierpnia oraz od 24 do 27 sierpnia w Świdnickim Ośrodku Sportu i Rekreacji w niekonwencjonalny sposób bawi się 760 dzieci. Przedsięwzięcie ma uczyć i wychowywać. Adresowane jest do dzieci w wieku od 6 do 12 lat ze szkół gminy wiejskiej Świdnicy i miasta Świdnicy.


Dzieci zapoznają się ze specyfiką około 30 zawodów. Za swój wysiłek otrzymają wynagrodzenie w tauronach, walucie obowiązującej w Mieście Dzieci. Pieniądze te mają całkiem realną wartość. Dzieci mogą za nie nabywać łakocie, zabawki, a bardziej oszczędni nawet drogie elektroniczne gadżety. 
– W trakcie całych warsztatów dzieci poznają sposób działania niewielkiego miasta, dostają zadania, jakie wykonują władze i urzędy, a także uczą się planowania wydatków, organizacji czasu i pracy w grupie – tłumaczy Violetta Mazurek, koordynator świdnickiego przedsięwzięcia. – Kiedy zapytamy dziecko, skąd się biorą pieniądze, często usłyszymy, że „z bankomatu” albo że „mama dostaje na konto”. Owszem, jest jakaś praca, rodzice do niej chodzą, czasem nawet zawody przez nich wykonywane budzą podziw dzieci. Ale mali obywatele rzadko zagłębiają się w ten dorosły świat, łącząc pracę i pieniądze, a także odpowiedzialność za domowy budżet w jedno. Nie wiedzą, jak zarządzane jest miasto, że ktoś w nim musi sprzątać tak jak w domu, że miasto też ma budżet itd.
Pomysł narodził się wiele lat temu gdzieś w Europie. Dostrzeżono, że dzieci trzeba wychowywać przez pracę, uczyć szacunku do pracy i pieniądza, i że trzeba pomagać im poznawać różne zawody. Siedem lat temu w Polsce prekursorem realizacji tego przedsięwzięcia było Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej. Po kilku latach pomysł zaczął promieniować na inne miejsca, w których również się znakomicie sprawdza. 
W tym roku w Świdnicy Miasto Dzieci zorganizowano po raz drugi. – To olbrzymie logistyczne przedsięwzięcie – tłumaczy Beata Moskal-Słaniewska, prezydent Świdnicy. – Przygotowanie tych prawie dwóch tygodni zabawy dla dzieci zaczęliśmy już w styczniu. Zaangażowało się bardzo wiele osób, przede wszystkim z wewnętrznej potrzeby, by zrobić coś nietypowego dla dzieci. A dzieciom, jak widać, to się bardzo podoba, bo mogą się dobrze zabawić i poznać wiele zawodów. Różne firmy i osoby naprawdę mocno się zaangażowały, by dzieci choć przez chwilę mogły poczuć, jak to jest być pielęgniarką, policjantem, garncarzem, leśnikiem, rolnikiem, lakiernikiem, kolejarzem, filmowcem czy bankowcem. 
Jak wyjaśnia prezydent, całość kosztuje około 200 tys. zł, z czego dwie trzecie to wkład sponsorów, gotówkowy i rzeczowy. Sama idea jest tak porywająca, że nie było problemu ze znalezieniem dorosłych, by na rzecz dzieci tak wiele pracy wykonać. Dorośli, którzy odwiedzili z panią prezydent miasto, przyznają, że sami chcieliby w nim zamieszkać. Płace są w nim wysokie, ceny w sklepach niskie, a do tego wcale nie trzeba płacić podatków.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy