Nowy numer 43/2020 Archiwum

Pierwsze kroki pierwszaków

Nikodem, cudzołożnica, Dobry Łotr - m.in. oni świecili przykładem - lista jednak była dłuższa, zadbał o to ks. Mirosław Rakoczy.

To się zdarzyło po raz pierwszy: równolegle z rekolekcjami rozpoczynającymi rok formacji, a głoszonymi w Świdnicy, pierwszaki przeżywały rekolekcje ewangelizacyjne poza seminarium. – Idąc za radą papieża Franciszka zaproponowałem alumnom rozpoczynającym formację do kapłaństwa rekolekcje ewangelizacyjne, bo tego potrzebujemy my wszyscy, wciąż na nowo, mimo upływu lat w służbie Kościołowi, mimo lat formacji w ruchach czy wspólnotach – wyjaśnia ks. Mirosław, świdnicki ojciec duchowny. – Kerygmat jest fundamentem, jest źródłem całej naszej aktywności i pobożności, dlatego warto co jakiś czas otwierać się na jego przesłanie na nowo – radzi, już nie tylko klerykom.

Był głównym prowadzącym, ale on sam. Poprosił o wsparcie dwóch diakonów: Kamila Osieckiego i Krzysztofa Augustyna. – To był dobry pomysł, ponieważ oni są niewiele starsi od rekolektantów, a poza tym mówią do nich językiem bardziej czytelnym, bliższym codzienności. Świadectwo ich wiary było bardzo mocne – mówi ojciec duchowny, a alumni potwierdzają jego opinię, zwracając tez uwagę na pozostałe elementy rekolekcji.

Przewodnikami poszczególnych etapów głoszenia Dobrej Nowiny były postaci biblijne: Nikodem, bogaty młodzieniec, cudzołożnica, Dobry Łotr, Zacheusz, Tomasz Apostoł, Samarytanka... – Na koniec wprowadziłem bohatera zbiorowego: pierwszą wspólnotę wierzących. Cały obraz był uzupełniony postacią Maryi (której życiorys ilustrowały kadry z „Pasji” Mela Gibsona) oraz świadectwa prowadzących – dodaje ks. Mirosław Rakoczy.


A jak wrażenia uczestników?

Grzegorz Wołoch, 22 lata, Świebodzice

Pierwszy raz wziąłem udział w rekolekcjach ewangelizacyjnych. Mogę powiedzieć, że odkryłem bliskość i przyjaźń Ducha Świętego. Przekonałem się, że Bóg w sposób zupełnie realny może we mnie działać, a ostatniego dnia rekolekcji, kiedy doświadczyłem wylania Ducha Świętego i modlitwy wstawienniczej, tworzyłem się na wszystko co dla mnie Pan przygotował. I już wiem, czym są pokój i radość, jakie daje sam Jezus. Chcę więcej! I z tym wracam do seminarium.

Wojciech Pawlina, 19 lat, Nowa Ruda

Był taki punkt programu jak 20 minut adoracji Najświętszego Sakramentu – sam na sam z Panem Jezusem. Około 22.00 była moja kolej. Zanim wszedłem do kaplicy, zastanawiałem się, co ja Panu Jezusowi chcę powiedzieć. Jednak kiedy wszedłem, kiedy byliśmy tak blisko w ten tajemniczy, sakramentalny sposób, nie było już żadnych wątpliwości. Oddałem Panu to, co mnie martwi, czego się boję w związku z drogą ku kapłaństwu, ale też dziękowałem i otrzymałem coś bezcennego: pewność, że Pan jest mi wierny, Zawsze i wszędzie.

Łukasz Pluta, 19 lat, Dzierżoniów

Jako zaangażowany w duszpasterstwo młodych w parafii przeżyłem już podobne rekolekcje, a mimo to przyjęcie kerygmatu na początku drogi do kapłaństwa dało mi nową radość i szczęście oraz pokój. Dzięki tym rekolekcjom mogłem bardzo świadomie, w całej swej wolności oddać mój los w ręce Pana. Zawierzenie, jakiego dokonałem, jest fundamentem mojej drogi. Od teraz nie mogę i nie chcę się martwić, bo oddałem się Jemu, który jest moim Panem i Zbawicielem. Wewnętrzny pokój o swoją przyszłość w seminarium oraz szczęście – z tym wracam do Świdnicy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama