Nowy numer 32/2020 Archiwum

Czas opowiadania

O strategii diabła, istocie miłosierdzia i miłości, która stwarza, mówi ks. Wojciech Drab.

Ks. Roman Tomaszczuk: Do 20 listopada 2016 roku mamy czas na odkrycie łaski Roku Świętego, czego możemy się spodziewać?

Ks. Wojciech Drab: Po Roku Świętym – niczego. To tylko rok, sam w sobie jest tylko możliwością. Pytanie jest o to, jak my – istoty obdarowane rozumem i wolnością – skorzystamy z tego czasu. I tylko to ma znaczenie: jak korzystam z tego, co stawia przede mną Bóg.

Papież Franciszek znowu zwraca uwagę na miłosierdzie. Dużo tego ostatnio.

I ja tak uważam, zresztą podobnie jak św. s. Faustyna czy św. Jan Paweł II, że orędzie o miłosierdziu Boga jest najważniejsze dla współczesnego świata. Od samego początku metoda węża – mówiąc w dużym skrócie – polega na sprowokowaniu ludzi do błędu, a potem wmówieniu im, że wszystko stracone.

Dlatego ludzie chowają się przed Bogiem w przekonaniu, że odtąd są zdani sami na siebie i że nie mogą pokazać się na oczy swojemu Stwórcy w takim stanie. A ponieważ kroki Stwórcy słychać zewsząd – bo wszystko jest Jego nieustannym dziełem – ludzkość cofa się coraz bardziej przed Stwórcą.

Gdzie?

W pustkę, w ciemność, w niebyt – w Otchłań. Dlatego też uważam, że dziś na nowo potrzeba światu odkrycia prawdy o zstąpieniu Chrystusa do Otchłani. Jak mi się wydaje – jest to prawda zdolna zawrócić świat z drogi w coraz większą ciemność. Bóg wyprzedza nas w zstępowaniu w Otchłań, by w ten sposób pokazać nam swoją Miłość – by ukazać fundamentalną cechę tej Miłości, z której wypływa właśnie miłosierdzie: wierność.

Jak Bóg Ojciec z 15. rozdziału Ewangelii św. Łukasza.

To odkrył św. Paweł i to go porwało: że my – choć grzeszni, pogubieni, nadzy we własnych oczach – w Nim, w miłości, żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Miłość Boga towarzyszy nam nawet na dnie najgorszej Otchłani – nawet tam nie przestaję być Jego umiłowanym dzieckiem.

Sednem miłosiernej miłości Boga jest…

Jego pragnienie mojego istnienia – dlatego mnie stwarza. My też, gdy kogoś kochamy, śpiewamy mu, ,Sto lat’’. To jest miłość: pragnienie, by ten właśnie mój ukochany istniał, żył jak najdłużej, oraz gotowość uczynienia wszystkiego, by istniał – bo jego istnienie jest moim szczęściem. I to jest szczęście Boga: moje istnienie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama