Nowy numer 21/2018 Archiwum

Czujni i gotowi

– Świadomi swych obowiązków względem społeczeństwa, ofiarujemy nasz czas i siebie samych sprawom najważniejszym. A są to: bezpieczeństwo naszych rodaków i rodzin w czasie zagrożeń losowych, kataklizmów i inwazji obcych sił – mówi Dariusz Dembiński.

O ile pomoc w sytuacjach kryzysowych i kataklizmach naturalnych dla większości jest zrozumiała, to szkolenia na wypadek wojny wydają się dla niektórych niepotrzebnym wywoływaniem poczucia zagrożenia. – Wojna już się toczy za naszymi granicami, bezpośrednio u naszych sąsiadów – wyjaśnia Dariusz Dembiński, prezes stowarzyszenia Sudecka Obrona Terytorialna. – Zagrożenie istnieje, tylko nie było wcześniej woli politycznej, by to widzieć. Na Ukrainie model funkcjonowania oddziałów ochotniczych doskonale się sprawdza. Bez wielkich strat własnych radzą sobie z dobrze przeszkolonymi i posiadającymi olbrzymią przewagę środków bojowych jednostkami rosyjskimi.

Iluzja błogiego spokoju

Dariusz Dembiński podaje również przykład skandynawski. Finowie pomimo tego, że odbywają zasadniczą służbę wojskową, już jako rezerwiści chętnie służą w lokalnych formacjach obrony terytorialnej. Dzięki temu mają stale gotowe formacje mogące działać lokalnie. Jest to też element odstraszający potencjalnych agresorów. – W latach 1939–1945 armia fińska była słabo wyposażona, a zadała olbrzymie straty agresorowi, wielkiej i dobrze uzbrojonej armii sowieckiej. Można tylko zastanowić się nad tym, jakie straty poniósłby agresor, gdyby armia fińska posiadała sprzęt z pierwszej półki – mówi Dembiński. – Niezwykle ważny jest czynnik odstraszający potencjalnych agresorów. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że wojny są rozpatrywane z punktu widzenia ekonomisty. Jeżeli koszt zdobycia czyjegoś terytorium będzie zbyt wysoki, będzie pociągać zbyt duże straty w sprzęcie wartym miliardy oraz ludziach, politycy potencjalnie wrogiego nam kraju nie będą widzieć w tym żadnego interesu. To zmusi ich, by swoje zapędy realizowali w inny sposób. Wygląda to trochę strasznie, szczególnie dla ludzi przyzwyczajonych do stanu błogiego spokoju. Pewnie będą się nawet pojawiać głosy, że nasze działania mogą wywołać czyjąś agresję. Ale to tak, jakby ktoś winił nas za to, że rozglądamy się i zachowujemy czujność, przechodząc przez pasy na jezdni.

Bez studzenia patriotyzmu

Sudecka Obrona Terytorialna to nowo powstałe stowarzyszenie. Jednak ludzie, którzy je tworzą, w regionie działają od wielu lat w różnych organizacjach społecznych, obronnych oraz paramilitarnych. Ich sztandarowe hasło „Bóg, Honor, Ojczyzna” wywodzi się z wiekowej tradycji polskiego oręża i do niej chcą nawiązywać. Obecnie ich działalność znakomicie wpisuje się w plany stworzenia ogólnopolskiej struktury Obrony Terytorialnej. – Czekamy na możliwość wpisania się w działania powstającej ogólnopolskiej formacji Obrony Terytorialnej – tłumaczy Dembiński. – Po wielu latach studzenia patriotyzmu masa obywateli czeka na decyzje ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który – jak widać – doskonale rozumie zagrożenia, w jakich znajduje się Polska, i chce wykorzystać maksymalnie potencjał, jaki jest w społeczeństwie.

Priorytet – ratować życie

W SOT działają między innymi byli wojskowi, studenci (kilku z nich studiuje obronę narodową), lokalni działacze społeczni, a także młodzież. Niezależnie od pogody w każdą sobotę kilkudziesięciu młodych ludzi przyjeżdża, by się szkolić i zdobywać umiejętności. Główny nacisk kładziony jest na szkolenia wojskowe. Wykorzystywane są do tego lokalne strzelnice i „poligon” jednostki leżący na Pogórzu Sudeckim. W planie jest także współpraca z jednostkami wojskowymi. Duży nacisk kładziony jest również na szkolenia z zakresu ratownictwa medycznego. Są to umiejętności potrzebne nie tylko w czasie zagrożeń zewnętrznych, ale również w przypadkach losowych podczas pokoju. Ratowanie życia jest jednym z głównych priorytetów SOT. – Nauczanie i szkolenia prowadzimy na dwóch poziomach – wyjaśnia prezes SOT. – Pierwszy, tzw. Szkoła Kadetów, jest dla młodzieży. Tam uczymy musztry i dyscypliny, podnosimy sprawność fizyczną, ale także poznajemy podstawowe tematy z zagadnień taktyki, strzelectwa, ratownictwa medycznego. Drugi etap to szkolenia dla pododdziałów dyspozycyjnych. Rozpoczynamy typowymi szkoleniami unitarnymi, a w miarę zdobywanych doświadczeń i selekcji zamierzamy ćwiczyć wybranych strzelców specjalistycznie i w zależności od zapotrzebowania danych pododdziałów. Dodatkowo chcemy tworzyć Kompanie Wartownicze, które mogłyby zabezpieczać obiekty i cele strategiczne. Ta ostatnia część to jeszcze projekt, wiele rzeczy jest w fazie organizacji i ulega zmianom. Oczekujemy od MON określenia oficjalnych kierunków i ram, w jakich mamy działać. SOT obecna jest już w kilku powiatach Pogórza Sudeckiego. Dla zainteresowanych zamierza wprowadzić zwyczaj dni otwartych już w drugim kwartale tego roku. Chętni do wstąpienia w szeregi SOT mogą nawiązać kontakt ze stowarzyszeniem m.in. za pośrednictwem strony na Facebooku „Sudecka Obrona Terytorialna” lub bezpośrednio, pisząc na adres: otsudety@gmail.com.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma