O ile pomoc w sytuacjach kryzysowych i kataklizmach naturalnych dla większości jest zrozumiała, to szkolenia na wypadek wojny wydają się dla niektórych niepotrzebnym wywoływaniem poczucia zagrożenia. – Wojna już się toczy za naszymi granicami, bezpośrednio u naszych sąsiadów – wyjaśnia Dariusz Dembiński, prezes stowarzyszenia Sudecka Obrona Terytorialna. – Zagrożenie istnieje, tylko nie było wcześniej woli politycznej, by to widzieć. Na Ukrainie model funkcjonowania oddziałów ochotniczych doskonale się sprawdza. Bez wielkich strat własnych radzą sobie z dobrze przeszkolonymi i posiadającymi olbrzymią przewagę środków bojowych jednostkami rosyjskimi.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








