Nowy numer 3/2021 Archiwum

Jest przyszłość

Sto lat – to dużo czy mało, żeby stracić nadzieję? A cztery lata – to dużo czy mało, żeby ją odzyskać?

Duża wieś bez przyszłości – tak mówiło się o Gorzanowie jeszcze kilka lat temu. – Przez prawie 100 lat mieszkańcy wypatrywali zmian na lepsze. Pałac górujący nad okolicą niszczał systematycznie, ale o dziwo nie został rozebrany na materiał budowlany ani doszczętnie zrujnowany. Najgorsze okazało się 10 ostatnich lat. Próby ratowania obiektu przez osoby bez wyobraźni i wystarczających środków doprowadziły do zawalenia się stropów i w konsekwencji do zniszczenia znacznej części cennej materii – ocenia Marek Haisig z Fundacji Pałac Gorzanów (do 1670 r. fundacja nazywałaby się np. Arnoldisdorf, Arnoldsdorf, Arnoldesdorf, Arensdorf; od 1670 r. miejscowość nazywają Grafenort; po 1945 r. funkcjonuje już jako Gorzanów).

Energia zdecydowała

O kupnie pałacu zdecydowali wiosną 2012 roku. – Z informacji dostępnych w internecie wynikało, że to miejsce kogoś obchodzi, że istnieje energia społeczna, która może przywrócić te opuszczone sale z powrotem do życia. To tak naprawdę zadecydowało – mówi, chwaląc miejscowych. – Widzieliśmy wiele, być może piękniejszych, łatwiejszych do renowacji i tańszych miejsc, ale za żadną nie stała tak pozytywna energia – dorzuca i prowadzi na salony. To, co dzisiaj można zobaczyć, to cień świetności z XVII wieku. Wtedy pałac został przebudowany z renesansowej rezydencji na barokowe cudeńko. Zmodernizowano bryłę pałacu i jego wnętrze – unowocześniono w stylu wczesnego baroku o włoskich proweniencjach. Do dzisiaj zachowały się setki metrów kwadratowych polichromowanych drewnianych stropów i stiukowych, lustrzanych plafonów z bogatą dekoracją sztukatorską. Założono tarasy, wzniesiono nowy hełm na wieży, zbudowano nowy portal. Dawna sień to teraz sala terrena, z piękną dekoracją sztukatorską i malarską. Wyjście z niej prowadziło na taras, z którego schodami można było zejść do rozległego, kwaterowego ogrodu. Wtedy też zbudowano kaplicę dedykowaną św. Jerzemu.

Czas na zmiany

Prawdopodobnie na początku XX w. pałac zamieniono na kamienicę czynszową. Wtedy zaczęło się dzielenie, zamalowywanie, przegradzanie, obtłukiwanie. Swoje zrobili też przesiedleńcy ze Stanisławowa. Zaplanowana i zorganizowana komunistyczna pogarda dla wszystkiego, co „pańskie”, skazała obiekt na powolną dewastację. Dziczał ogród, odpadały sztukaterie, rozpadały się altany. Mieszkańcy mieli jednak respekt do tych murów. Dlatego gdy w latach 90. pałac sprzedano Austriaczce polskiego pochodzenia, ludzie czekali z nadzieją na lepsze czasy. Nie nadeszły. Wprost przeciwnie. Dachy zaczęły się walić – deszcz, a potem mróz rozsadzały mury. Renesansowe stropy – częściowo powycinane, częściowo zawilgocone i przegniłe – także runęły. Znowu sprzedaż. Kolejny właściciel nie zabezpieczył nieruchomości i tuż po zakupie wystawił ją na sprzedaż. Lepszy los przyszedł dopiero w roku 2012. Obiekt przejęła Fundacja Pałac Gorzanów. – Zrekonstruowano i postawiono nowe dachy nad skrzydłem wschodnim i zachodnim, zaczęto rekonstrukcję stropów, przemurowano ogromną ilość rozspojonych, sypiących się murów – wylicza Ewa Czechowska, konserwatorka z ekipy pracującej w Gorzanowie.

Warto to robić

– Oddając obiekt na rzecz fundacji, mieliśmy świadomość, że już nigdy nie będzie nasz własny, „prywatny”; zawsze będzie pełnił funkcje społeczne, będąc, miejmy nadzieję, powodem do dumy dla wszystkich mieszkających w zasięgu jego oddziaływania – zapewnia Marek Haisig. – Nasze fundusze są ograniczone, ale mamy doświadczenie, wiedzę i determinację. Jesteśmy spokojni, że doprowadzimy sprawę do celu. Czujemy na sobie wielkie poczucie obowiązku i odpowiedzialności za zadanie, którego się podjęliśmy. Nie możemy zawieść tych, którzy czekają na zmiany – dodaje. Jeśli fundacja dotrzyma słowa, w sercu Kotliny Kłodzkiej pojawi się prawdziwa perła. – Nie mamy wpływu na sprawy globalne, ale lokalnie spróbujemy „nieźle namieszać”, oczywiście w pozytywnym sensie. Osobom, które pytają nas, dlaczego to robimy, gdzie tu interes i jaki cel, odpowiadamy: „Są w życiu rzeczy, które opłaca się robić, i te, które robić warto” – deklaruje.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama