Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czarna kropka

Oberwało się przede wszystkim PiS-owi, ale nie oszczędzono także Kościoła.

To był spontaniczny gest solidarności z uczestnikami podobnych wydarzeń organizowanych przez środowiska lewicowe w całej Polsce.

Wolne za czarno

4 października w samo południe, na świdnickim rynku spotkały się kobiety w różnym wieku, by wyrazić swoje oburzenie z powodu inicjatyw ustawodawczych mających chronić życie każdego dziecka, które zostało poczęte. Inicjatorką protestu w Świdnicy była Violetta Mazurek, którą poparła prezydent Świdnicy Beata Moskal-Słaniewska. Na znak jedności z protestującymi niektórzy pracodawcy dawali wolne pracownikom, którzy chcieli dołączyć do „czarnego protestu”, dyrektorzy zwalniali uczniów z lekcji, a w urzędzie miasta tę kwestię rozwiązano tak: – Każda z pań pracujących w Urzędzie Miejskim czy jednostkach podległych miastu może dzisiaj bez problemu wziąć urlop bądź wolne godziny na czas manifestacji. Panowie zadeklarowali, że chętnie je zastąpią w pracy – zapewniała prezydent.

Czarna przyszłość

Co się działo na samym wiecu? Właściwie był on przede wszystkim skierowany przeciwko partii rządzącej. Wystąpienia parlamentarzystek z PO i z Nowoczesnej wprost nawoływały do sprzeciwu wobec „dyktatury”, deklarowały, że „będą informować co knują w Sejmie”; ostrzegały, że „państwo zostanie rozgrabione do końca” i tak „cofniemy się do średniowiecza”. Do skandowania „Wolny wybór” zachęcała sama pani prezydent, poza tym pojawił się okrzyk: „Moja sprawa, moja broszka”. W wolnych wnioskach, do których zachęcała prowadząca wiec Violetta Mazurek, domagano się tańszej i lepszej antykoncepcji, in vitro, możliwości rodzenia tylko zdrowych dzieci i lepszego zajmowania się tymi, które się urodziły. Jedna z nastolatek sprzeciwiała się „traktowaniu przez rząd kobiet jako inkubatorów, które mają służyć zwiększeniu przyrostu naturalnego”. Poseł Agnieszka Kołacz-Leszczyńska przyznała, że lata temu w podobnych okolicznościach, gdy ówczesna koalicja PO-PSL odrzuciła obywatelski projekt zaostrzający przepisy antyaborcyjne, bolało ją bardzo to, że jej wizerunek obwożono po mieście na billboardach w zestawieniu ze zdjęciami abortowanych dzieci. Pojawiły się także wątki trybunały konstytucyjnego W tłumie widać było zaledwie kilka plakatów czy tablic. Napisy na nich umieszczone powtarzały feministyczne hasła sugerujące, że ciąża jest sprawą wyłącznie kobiety, jej cielesności; „PiS ciąży Polsce” i „Jak wielka jest wasza pycha, że uważacie wasze sumienia za więcej warte od naszych?”.

Czarni też dostali

Było też sporo półprawd, manipulacji czy kłamstw – widać było, że mówcy nie znają treści projektu ustawy „Stop aborcji”. Mówili o tym, że „chcą nam zabronić badań prenatalnych”, „zabronić operacji wewnątrzmacicznych”, „chcą zabrać antykoncepcję”. Przez pierwsze 45 minut godzinnego spotkania ani przez chwilę nie odwoływano się do Kościoła. Dopiero pod koniec, wciąż w ramach wolnych wniosków dwie kobiety zebrały jedną z większych owacji, gdy krzyczały do megafonu, że „panowie księża” odmawiają pogrzebania dziecka, które urodziło się za wcześnie i zmarło, oraz że nie chcą ochrzcić dziecka rodzicom, którzy żyją bez ślubu, „bo to owoc grzechu”, a ochrzczą, „jak jest z gwałtu, bo to dar Boży”. Poza tym „według PiS-u i według Kościoła” gwałciciel, który spłodził dziecko, nie pójdzie do więzienia, bo przyczynił się do zwiększenia populacji. Zasięg nagłośnienia był bardzo ograniczony. Większość protestujących nie słyszało mówców – co nie przeszkadzało wszystkim bić brawo.

Mapa w czerni

Frekwencja podczas wiecu (kilkaset osób) zaskoczyła inicjatorkę i jej współpracowników. Obecność licealistów na pewno wydatnie wpłynęła na liczbę uczestników protestu, niemniej nikt nie krył dumy z tego, że na mapie Polski, na której „czarną kropką” zaznaczono miejsca wydarzeń „czarnego poniedziałku” jest także Świdnica. Zbierano także podpisy pod petycją do rządu i prezydenta RP w obronie obowiązującego kompromisu aborcyjnego. „Wysłuchajcie nas i nie decydujcie za nas wszystkich, za nasze ciała, sumienie oraz zdrowie. My wiemy, co robimy i czego chcemy. I to my wiemy, jak chcemy żyć” – napisały inicjatorki petycji, kobiety zrzeszone w stowarzyszeniu „Mamy, co kochamy”. Tego dnia w świdnickich kościołach odprawiono Msze św. w intencji uczestników wiecu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama