Nowy numer 2/2021 Archiwum

Będzie lepiej

Roman Szełemej, prezydent Wałbrzycha, mówi, że dla mieszkańców Pogórza Sudeckiego nadchodzą dobre czasy.

Mirosław Jarosz: Byłem ostatnio na spotkaniu, podczas którego apelował Pan do młodych ludzi, by stąd nie wyjeżdżali, by z tym miejscem związali swą przyszłość. Takie słowa w naszym regionie to spora zmiana.

Roman Szełemej: Trzeba więcej wiary w to miejsce. Wałbrzych i wszystkie okoliczne miejscowości w ostatnich 25 latach na przemianach ustrojowych nie dość, że nie zyskały, to bardzo straciły. Zlikwidowano przemysł węglowy, maszynowy, lniarski, włókienniczy, ceramiczny, a to spowodowało gigantyczne konsekwencje infrastrukturalne i społeczne. Teraz zaczęło się coś zmieniać na lepsze i ja wierzę w tę zmianę. Mówiłem więc młodym ludziom, żeby te decyzje, które teraz podejmują, a które będą skutkowały za 5, 10 i więcej lat, były rozważne. Apelowałem, by nie porzucali tej ziemi, chcieli pozostać i budować przyszłość tych małych miast i miasteczek w Sudetach, w których już teraz można dostrzec coraz więcej pozytywnych zmian. Widać ogromny ruch turystyczny, jest poprawa ekologiczna, rozwija się przyroda. To wszystko zaczyna powoli przynosić efekty. Takiego ruchu turystycznego jak teraz jeszcze nigdy nie było. To nie jest już tylko przysłowiowy „złoty pociąg”, ale skutek pozytywnych zmian w regionie. Młodzież jeśli chce, może studiować w Wałbrzychu. Jest tu coraz więcej możliwości. Jeżeli chcą studiować we Wrocławiu, nie muszą wyjeżdżać, a dojeżdżać i wracać tu. Mamy coraz lepszą infrastrukturę kolejową, nowoczesne i szybkie pociągi.

Ciągle panuje przekonanie, że jedyna przyszłość jest w wyjeździe stąd do dużego miasta lub za granicę.

Kiedy słucha się ludzi, którzy to zrobili, wielu z nich mówi, że bardzo chcieliby wrócić, ale nie mają już gdzie. To jest problem. Polska ma w ogóle mało mieszkańców i ciągle ich traci, bo bardzo mało rodzi się dzieci. Wiele się ostatnio robi, by temu przeciwdziałać i są tego już pierwsze efekty. Ale Polska też traci, bo ludzie wyjeżdżają, szczególnie młodzi, w takim owczym pędzie. Często są to decyzje spontaniczne, a później ciężko się z tego wycofać. Powroty są niezwykle trudne. Dziś do Wałbrzycha wracają ludzie np. z Grecji. Wyjechali kilkanaście lat temu, a teraz proszą mnie o pomoc w otrzymaniu mieszkania. Nie dość, że nie mają dziś nic, to jeszcze zostawili długi za granicą.

Ale z czego tu można żyć?

Przede wszystkim tu jesteśmy u siebie. Tu jest Polska, nasza ojczyzna. Tu są miejsca, w których dorastaliśmy, są nasze kościoły, groby naszych bliskich. Ten zakątek, w którym mieszkamy może być piękny i wyjątkowy. Oczywiście nie będzie tak, jak było 20–30 lat temu. Nie odbudujemy kopalni i prężnego przemysłu, bo świat się już zmienił. Ciągle jednak pojawiają się inwestorzy, którzy chcą wybudować jakąś halę produkcyjną i stworzyć nowe miejsca pracy. Ale już za chwilę może się okazać, że zamiast budować hale produkcyjne bardziej opłaca się obsługiwać turystów. To też są pieniądze i miejsca pracy. Stworzenie miejsca pracy w fabryce Manto w strefie ekonomicznej kosztowało ok. miliona dolarów. Ale stworzenie miejsca pracy w jakimś zajeździe czy motelu, do którego przyjeżdżają turyści kosztuje 25 tys. zł. I to jest ta różnica. W dodatku ten zajazd zostanie tu na zawsze, a fabrykę po 10 latach, gdy skończą się ulgi inwestorskie, właściciele zamkną i wyjadą. Tak może się zdarzyć. Ale my musimy wierzyć w nasze możliwości i w nasze miejscowości, w te piękne zakątki, bo tylko od nas zależy przyszłość.

Jest jakiś plan rozwoju?

Mamy strategię rozwoju Aglomeracji Wałbrzyskiej, którą przyjęliśmy po konsultacjach społecznych, uchwałami rad gmin w ciąg ostatnich trzech lat. To nie są działania przypadkowe. Każda gmina określiła swoje preferencje rozwojowe. To zostało zaakceptowane przez ministerstwo. Nie można wszędzie robić tego samego. Mamy dobre strony i słabe. Te dobre chcemy wzmacniać, a słabe – niwelować. Do dyspozycji otrzymaliśmy prawie miliard złotych. Każda z gmin aglomeracji ma szanse skorzystać z tych pieniędzy. Dofinansowanie już dostały projekty z zakresu infrastruktury turystycznej, edukacji i kultury. Wkrótce wesprzemy również rozwój prywatnej przedsiębiorczości i projekty z cyfryzacji sfery publicznej. Będą kolejne drogi i rewitalizacja budynków komunalnych. Dotychczas Dolny Śląsk rozwijał się w dwóch prędkościach: Wrocław i okręg legnicko-głogowski – niesamowicie szybko, a całe południe województwa – za wolno. Gminom sudeckim trzeba pomóc, bo sami sobie nie poradzimy, choć pokazujemy, że robimy to mądrze i rozsądnie. Bardzo liczymy na strategię odpowiedzialnego rozwoju, którą przedstawił wicepremier Mateusz Morawiecki. Tam jest zapisane, że Polska powinna rozwijać się nie wokół wielkich metropolii, ale w sposób zrównoważony. Mieliśmy już swój trudny czas. Teraz będziemy mieli lepszy.• miroslaw.jarosz@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama