Nowy numer 2/2021 Archiwum

Żyletka i różaniec

Komponuje piosenki o Jezusie, chce założyć własny zespół ewangelizacyjny, często sięga po Pismo Święte i tłumaczy je swoim rówieśnikom. Ale nie zawsze tak było.

Natalia Weselska ma 16 lat i choć wygląda na mniej, to jednak w swoim doświadczeniu wiary jest dużo dojrzalsza.

Tragedia

Cała historia zaczęła się kilka lat temu, kiedy jej starszy o trzy lata brat Damian zginął w wypadku na motocyklu. Tragedia bliskiej osoby tak bardzo wstrząsnęła 13-latką, że odwróciła się od wszystkiego, w co wierzyła. Nie chciała słuchać wskazówek najbliższych i za namową koleżanki zaczęła sięgać po alkohol i inne używki. Szukała w nich pocieszenia, ucieczki od myśli, które ją dręczyły. Czuła się w jakimś stopniu winna śmierci brata. Razem z nim przecież cieszyła się jednośladem. Pamięta, jak krótko przed tragedią robili sobie razem sesję zdjęciową przy jednym z okolicznych mostów. Używki nie pomagały zapomnieć. Silne poczucie winy podpowiadało samobójcze myśli. Były pierwsze samookaleczenia, próby odebrania sobie życia. Nienawidziła nie tylko siebie, ale i Boga, a może przede wszystkim Jego.

– Każdego ranka zamiast modlitwy mówiłam do Boga, że go nienawidzę. Nie wierzyłam w Jego miłosierdzie, bo zabrał mi kogoś tak cennego – wspomina dziś Natalia. Mimo całego życia przed sobą, nastolatka nie widziała nadziei na lepsze jutro. Wolała, by ono w ogóle nie nastało.

Zaproszenie

Rodzice, zaniepokojeni zachowaniem córki, postanowili przyjąć zaproszenie na rekolekcje Domowego Kościoła na przełomie stycznia i lutego bieżącego roku. Razem z Natalią i jej młodszym braciszkiem Michałkiem pojechali do Nysy. – Chciałam się z tego wycofać. Nie czułam tego. A jednak zostałam. Dziś nie żałuję. Wtedy jednak nie chciałam nawet wyjść z pokoju. Mama prosiła mnie, żebym poszła z nią, a ja wpadłam w jakiś szał. Zaczęłam krzyczeć, rzucałam się, drapałam mamę. Ona nie mogła mnie uspokoić, więc zawołała swoją przyjaciółkę. Ta kobieta powiedziała, że skoro nie chcę wyjść, to ona zostanie ze mną. W pewnym momencie podczas rozmowy zaproponowała mi, żebym scharakteryzowała swój ideał męża. I co ciekawe, mimo mojej niechęci do wiary, jako jedną z najważniejszych cech wymieniłam właśnie wiarę. Potem razem poszłyśmy do sali, gdzie odbywał się pogodny wieczorek. Tam poznałam Olę Kośną i Natalię Męczywór, które podeszły do mnie, bo płakałam. Nie wierzyłam, że wszyscy wokół są autentycznie weseli. Wtedy dziewczyny pokazały mi, że do szczęścia nie potrzebuję alkoholu i narkotyków. Nie chciałam już żyć tak jak dotychczas – tłumaczy nawrócona szesnastolatka. Po powrocie do domu Natalia zaczęła szukać czegoś więcej. Słyszała o ŚDM, więc pomyślała, że to świetna okazja, by znów spotkać się z przyjaciółkami. Poszła do ks. Pawła Schannego, który w Bystrzycy Kłodzkiej zajmował się organizacją wyjazdu do Krakowa. Ten postawił warunek: – Wpierw musisz pojechać na dzień skupienia do sióstr klarysek w Kłodzku. – Bardzo zależało mi na spotkaniu z koleżankami, więc zgodziłam się – wspomina nastolatka.

Nawrócenie

– Na miejscu stało się coś niesamowitego. Właśnie miała się odbyć Msza św., kiedy nagle na środek kościoła wyszedł ksiądz. Wewnętrznie wątpiłam, czy dobrze trafiłam, gdy nagle usłyszałam słowa księdza: „Hej, słyszę twój głos. Wiem, co myślisz, że tu się nie nadajesz. Stoisz pomiędzy niebem, ziemią a piekłem. Na ziemi jesteś, niebo symbolizuje różaniec, który trzymasz w kieszeni po prawej, a piekło to żyletka po lewej stronie”. Sięgnęłam do kieszeni, a tam wszystko się zgadzało. Zamknęłam oczy i zobaczyłam całe moje życie przed oczami, wszystkie próby samobójcze, a nawet kłótnie z rodzicami. Gdy otworzyłam je, zaczęłam płakać. Pomyślałam wówczas, że Bóg mnie kocha i chce mojego szczęścia. I wtedy kapłan jakby w odpowiedzi na te słowa dodał: „Wiem, że teraz żałujesz za grzechy. Myślisz pewnie, że ja ci nie wybaczyłem, lecz ja już to uczyniłem, zanim ty o tym pomyślałaś, bo jestem twoim przyjacielem, chcę twojego szczęścia i bardzo Cię kocham” – opowiada Natalia. To był przełom. W nowym życiu wspierały ją kolejne przyjaciółki: Basia Chodyniecka i Martyna Mierlak. – Upewniły mnie, że to bliskość Boga daje prawdziwe szczęście – podsumowuje nawrócona.

Świadectwo

Potem były kolejne spotkania: diecezjalne dni młodych w Wałbrzychu z Asią Broszko i Kamilą Gajewską, rekolekcje w Zagórzu z Julią Burnat czy wyjazd na Lednicę z Martyną Grucelą. I upragniony Kraków, gdzie na Światowych Dniach Mło- dzieży po raz pierwszy złożyła publicznie świadectwo. Od tej pory opowiada swoją historię przy różnych okazjach, by pokazać młodym, że w swoich problemach nie są sami, że jest z nimi Bóg.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama