GN 24/2018 Archiwum

Grosz do grosza

Sam fakt, że coś jest niezwykle cennym zabytkiem, nie sprawi, że ktoś wyłoży pieniądze na jego remont.

O kłodzkim kościele św. św. Jerzego i Wojciecha, którym opiekują się mniszki klaryski od Wieczystej Adoracji stało się głośno 2 lata temu, kiedy okazało się, że znajdują się w nim unikatowe w skali europejskiej freski autorstwa Karola Dankwarta.

To zwróciło, na szczęście, również uwagę na popadające w ruinę, bo nieremontowane od kilkudziesięciu lat kościół i klasztor. Emerytury paru sióstr i to, co wypracują pozostałe, nie wystarczają na utrzymanie klasztoru, a co dopiero na niezwykle kosztowne remonty. Wspólnota klarysek utrzymuje się dzięki dobroci wielu osób. Społecznie napisano kilka projektów na dofinansowania remontów. W ubiegłym roku udało się zrealizować większość prac na zewnątrz. Straszył jedynie pozbawiony tynku mur. – Chociaż powstał on w czasach baroku i jest integralną częścią klasztoru, instytucje finansujące remonty traktują go jak zwykły płot – wyjaśnia Henryka Szczepanowska, nieformalny koordynator społecznej grupy pomagającej klaryskom. Mur czekał na lepsze czasy, ale zimą okazało się, że zaczyna się kruszyć i wymaga natychmiastowego zabezpieczenia. Właściciel firmy budowlanej, Eugeniusz Franków, postanowił wykonać prace remontowe na własny koszt. Siostry mają pokryć jedynie koszty materiału. – Specjalny tynk konserwatorski okazał się niezwykle kosztowny. To ponad 6 tys. zł. Musimy to jakoś zebrać. Nie udało się, co prawda, zakończyć robót przed świętami, ale już niedużo zostało – trzeba jeszcze położyć ceramiczne dachówki na szczycie muru. – wyjaśnia H. Szczepanowska. Niestety, to tylko zakończenie prac na zewnątrz. Pozostaje bardziej kosztowna część wewnętrzna. Na początek trzeba wymienić większość instalacji. Ale to niejedyne zmartwienie kłodzkich społeczników. W jednym z najważniejszych zabytków w mieście, kościele oo. jezuitów, trzeba natychmiast wymienić dach i belki stropowe nad prawą południową nawą. Ich stan jest tak zły, że został wydany nakaz budowlany. Przygotowano wniosek do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, dzięki któremu uzyskano dotację w wysokości 170 tys. zł. – To, niestety tylko dwie trzecie wnioskowanej kwoty – mówi Henryka Szczepanowska. – Brakuje jeszcze 100 tys. zł. Nie wiem jeszcze skąd, ale będziemy musieli bardzo się starać, by zdobyć resztę. Dobrą informacją jest ta, że prace przy remoncie dachu ruszą już w maju. Każdy, kto chciałby pomóc merytorycznie lub własną pracą w ratowaniu kłodzkich kościołów, może zgłosić się do Henryki Szczepanowskiej. Pomoc materialną należy kierować bezpośrednio do klasztoru mniszek klarysek przy ul. Łukasińskiego 34. Wpłat można dokonywać na konto bankowe, koniecznie z dopiskiem „remont” (numer konta na stronie: klodzko.klaryski.org).

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma