Nowy numer 43/2020 Archiwum

Złoto i diamenty

W tym roku kilku księży w diecezji przeżywa swoje złote i diamentowe jubileusze kapłaństwa. Dwaj z nich uroczyście obchodzą te rocznice – ks. Bogdan Deroń już 50 lat służy Bogu, a ks. Zenon Ochel powiedział „tak” Chrystusowi 60 lat temu.

przemyslaw.pojasek@gosc.pl Tylko jeden z nich wciąż jest proboszczem. Pozostali, będąc już na emeryturze, na miarę swoich możliwości pomagają w duszpasterstwie. Wszyscy chętnie jednak wspominają początki swego kapłaństwa. Chwile radosne i te trudne.

Niczego nie żałuję

W parafii pw. Przemienia Pańskiego w Lutomi Dolnej życie toczy się spokojnym, wiejskim rytmem. Na codziennej Eucharystii jest garstka osób. Nawet oktawa Uroczystości Bożego Ciała nie przyciąga większej liczby ludzi. Od 34 lat duszpasterzuje tutaj ks. Bogdan Deroń. Gdy przeniesiono go tu z Wierzchosławic, liczącą ponad 2600 mieszkańców parafię czekały gruntowne remonty. – Gdy wchodziło się na plebanię, rzucał się w oczy pierwszy wówczas rekwizyt tej parafii – śrutownik. Poprzedni proboszcz miał duszę rolnika, na plebanii składował zboże, można więc było tu spotkać stada myszy – wspomina jubilat. W swojej pracy przez lata starał się nie tylko dbać o wygląd plebanii i jej otoczenie, ale również o wnętrze zabytkowego kościoła. Kilka lat temu głośno było o tym, że ks. Bogdan zadłużył się, by ratować zabytkowy 500-letni fresk przedstawiający scenę Sądu Ostatecznego. Były też inne pomysły duszpasterskie, które na długie lata zapadną w pamięć parafianom i okolicznym mieszkańcom. Jednym z nich jest zorganizowanie we wspomnienie liturgiczne św. Franciszka z Asyżu Mszy św. ze zwierzętami. Rolnicy z całej okolicy przybywają tego dnia z krowami, końmi, psami czy kotami, by na kolejny rok je pobłogosławić. Zapytany o najbardziej wyjątkowe chwile w swoim kapłaństwie, ks. Bogdan odpowiada, że takich momentów było wiele. Często jednak wcale nie wiążą się z wielkimi wydarzeniami, ale z codzienną pracą. – Chyba najbardziej piękna kapłaństwa doświadczam w sakramencie pokuty. Kiedy spotykam się z trudnymi przypadkami i po ludzku nie potrafię ich rozwiązać, nagle okazuje się, że od Ducha Świętego dostaję myśl, która akurat trafia w serce penitenta. Kiedy niejednokrotnie słyszę podziękowania za dobre słowo, uśmiecham się, bo nie widzę tu wielkiego swojego udziału – opowiada ks. Bogdan i dodaje, że z całej swoje historii kapłaństwa niczego nie żałuje.

Trudna droga

Urodzony 3 listopada 1943 r. na terenie Niemiec, a dokładnie w Wassermünde, wraz z rodziną przyjechał do Polski w 1947 r. Od najmłodszych lat był ministrantem. – Każdego ranka biegałem na Mszę św. Od początku też miałem jasno sprecyzowane marzenia, żeby być księdzem. Problemy jednak zaczęły się po maturze, bo jako jeden z najlepszych uczniów w szkole musiałem złożyć podanie z określeniem uczelni, na którą się wybieram. Wiedziałem, że nie wydadzą mi świadectwa, kiedy przyznam się do swojego powołania, dlatego w podaniu napisałem, że pójdę do szkoły wojskowej. Później nie było odwrotu, więc szkole się oberwało, że źle mnie wychowała – tłumaczy jubilat. Po skończeniu seminarium w 1967 r. ks. Deroń był najmłodszy wśród 26 neoprezbiterów. Przed udzieleniem święceń musiał otrzymać dyspensę od Stolicy Apostolskiej, by móc je przyjąć. Pierwszą placówką, na którą został wysłany była parafia w Kamiennej Górze. Po trzech latach trafił do Wałbrzycha, do parafii pw. Aniołów Stróżów, a stamtąd na rok do kościoła pw. św. Barbary w Nowej Rudzie. Kolejne lata spędził natomiast jako wikariusz w Bystrzycy Kłodzkiej. W 1980 r. został proboszczem w Wierzchosławicach, jednak po wykonaniu potrzebnych remontów przeniesiono go 1 grudnia 1983 r. do obecnej parafii. Z nią też już niedługo się pożegna, bo w przyszłym roku osiągnie wiek emerytalny i już dziś mówi, że przyjdzie czas ustąpić miejsca młodszym.

Wrócił do swoich

Drugi z jubilatów to o 10 lat starszy ks. Zenon Ochel, który znany jest w naszej diecezji przede wszystkim z pracy w Żarowie, w którym jako proboszcz spędził 25 lat. I choć jego młodość to czasy wojny, a początki kapłańskiej drogi przypadły na trudne czasy powojenne, na jego twarzy często gościł uśmiech, a sam znany był z poczucia humoru. Urodzony 31 października 1933 r. jako syn Jakuba i Kunegundy Ochel, już jako 6-latek był świadkiem wojny, w czasie której jego rodzina cudem uniknęła śmierci podczas bombardowania. – Wszystko dzięki wizerunkowi Chrystusa, który trzymam do dziś. Ściana, na której wisiał obraz i przy której znajdowaliśmy się wszyscy jakimś cudem nie została zburzona i nikomu nic złego się nie stało – wspomina ks. Zenon. Bezpośrednio po wojnie jego rodzina przyjechała na Dolny Śląsk i osiedliła się właśnie w Żarowie. Tu ukończył szkołę podstawową, był też jednym z pierwszych po wojnie ministrantów w miejscowej parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa. – Nie było wówczas tak łatwo jak dziś. Cała ministrantura była po łacinie i wymagała od nas znajomości wszystkich modlitw na pamięć – przypomina. W 1952 r. niespełna 18-letni Zenon trafił do seminarium we Wrocławiu, gdzie zajmował się nie tylko nauką ale także wraz z kolegami odgruzowywał miasto. Współprowadził też chór seminaryjny wraz z ks. Leonem Pęcherkiem. Po święceniach, które przyjął z rąk kard. Bolesława Kominka 23 czerwca 1957 r., został na rok wikariuszem we Wrocławiu-Leśnicy, a później na dwa lata w Starej Kamienicy. Ze względu na brak księży, już trzy lata po święceniach, został proboszczem we Wrocisławicach, gdzie obsługiwał 6 kościołów wymagających gruntownego remontu. Po sześciu latach został proboszczem w Boguszowie-Gorcach, gdzie przebywał 17 lat. Na koniec trafił jako proboszcz do rodzinnego Żarowa, gdzie spędził ćwierć wieku.

Wychowawca z powołania

Przez wszystkie lata swojej kapłańskiej posługi ks. Zenon katechizował. Nawet jako proboszcz w sędziwym wieku w Żarowie w szkole podstawowej, jak i później w nowo powstałym Gimnazjum im. św. Jana Pawła II. Jego postawa była też wzorem dla wychowanków, którzy poszli za nim. – Ksiądz Zenon był pierwszym z 18 księży pochodzących z Żarowa. Można powiedzieć, że jako pionier wyznaczył nam kierunek. Ponadto, gdy był proboszczem w Żarowie, zostało wyświęconych pięciu nowych księży z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa, a dwaj inni poszli do seminarium. Jako proboszcz opiekował się klerykami. Zawsze nam powtarzał żartobliwie: „przełożonych słuchaj, kuferka pilnuj, a swoje myśl” – wspomina ks. Zbigniew Chromy, wałbrzyski proboszcz pochodzący z Żarowa. Zauważa też, że również zaangażowanie jubilata w pomoc najbiedniejszym zawsze było wzorem dla przyszłych kapłanów. Cieszy się też z tego, że diamentowy jubileusz dawnego proboszcza parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa przypada właśnie w uroczystość Jezusowego Serca.

Dwaj inni

Z informacji Świdnickiej Kurii Biskupiej wynika, że wśród tegorocznych jubilatów są również dwaj inni księża. Oni podobnie jak wspomniani wyżej również obchodzą rocznicę 50-lecia i 60-lecia kapłaństwa. Pierwszy z nich, ks. Alojzy Swoboda, jest już na emeryturze i mieszka na terenie parafii pw. NMP Królowej Polski we Wrocławiu-Klęcinie. Urodził się 2 marca 1940 r. w Radlinie na Górnym Śląsku i jest synem siostry kard. Bolesława Kominka. Religijne wychowanie i przykład wujka pomogły młodemu Alojzemu wybrać drogę kapłańską. W 1967 r. otrzymał święcenia i skierowany został do pracy we Wrocławiu, a następnie w Miliczy i Jeleniej Górze. W 1978 r. został mianowany proboszczem w Trójcy koło Zgorzelca, a następnie ponad ćwierć wieku spędził jako proboszcz w parafii pw. Zesłania Ducha Świętego w Boguszowie-Gorcach. Obecnie stan zdrowia nie pozwala mu zbyt często pomagać w parafii, na terenie której mieszka. Drugi, rówieśnik ks. Zenona, to ks. Adam Ruszała. Jest już emerytem, mieszka w Ulicznie. Wcześniej ponad 40 lat spędził w Słupicach jako znany z zamiłowania do rolnictwa proboszcz. Urodzony w 1933 r. kapłan na swojej drodze był wikariuszem w Lewinie Brzeskim, w Bielawie w parafii pw. Wniebowzięcia NMP i w Sobótce. Można go było spotkać na 50-leciu ks. Bogdana, gdzie bp Ignacy wyraził nadzieję, że i z ks. Adamem spotka się na obchodach diamentowego jubileuszu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama