Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Pożegnali klaryskę

Ponad cztery dekady nosiła habit i służyła pokornie Bogu, ludziom i Kościołowi.

Klasztor mniszek klarysek w Ząbkowicach Śląskich pożegnał 25 lipca jedną z sióstr służących tam modlitwą i pracą. W czasie Mszy św. bp Adam Bałabuch przypomniał sylwetkę zmarłej siostry. – Siostra Maria Janina, Stanisława Helena Sobiesiak, przyszła na świat w Garbowie koło Lublina 22 stycznia 1928 roku. Została wychowana przez rodziców Jana i Katarzynę z domu Drozd w atmo- sferze szczerej pobożności oraz poszanowania ludzkiej pracy. Cała rodzina związana była z duchowością św. Jana Bosko oraz jego duchowych synów i córek. Rodzona siostra oraz wielu członków dalszej rodziny służyło Panu w rodzinie salezjańskiej. Wielkim marzeniem państwa Sobiesiaków było, aby w ich domu, na ich ziemi powstał klasztor sióstr salezjanek, w którym byłoby zawsze dużo młodzieży i dzieci – mówił.

Po przedwczesnej śmierci ojca oraz najmłodszej siostry, Helenka (bo takim imieniem nazywano ją w domu) zaopiekowała się mamą i prowadziła rodzinne gospodarstwo, w którego skład wchodził duży sad i szkółka drzew owocowych. Wtedy, wypełniając pragnienie rodziców i swoje, zaprosiła do Garbowa pierwsze córki Maryi Wspomożycielki. Z czasem na ojcowiźnie powstał klasztor z piękną kaplicą, a w domu rodzinnym Sobiesiaków organizowano rekolekcje dla dzieci i młodzieży. Po śmierci mamy Helenka podjęła trudną decyzję o rozstaniu z rodziną salezjańską, aby zrealizować odczuwane w sercu pragnienie życia w ukryciu klauzury. Dowiedziała się, że klaryski od Wieczystej Adoracji w Ząbkowicach Śląskich niedawno utworzyły nową fundację w Pniewach i oczekują na kandydatki do wspólnoty. I tak Helena zjawiła się w klasztorze w lutym 1974 roku. Najpierw przebywała na tak zwanej próbie, aby w pełni rozeznać Bożą wolę. Odpowiedziała na głos Pana i 16 maja 1974 roku zaczęła życie klaryski. 19 marca 1975 r. otrzymała habit zakonny i nowe imię – s. Maria Janina od Maryi Wspomożycielki.

Pierwszą profesję złożyła 8 maja 1977 r. podczas Mszy św. celebrowanej przez swojego wujka – ks. Aleksandra Drozda, salezjanina. Śluby wieczyste złożyła dokładnie pięć lat później. Przez całe swoje życie zakonne znana była z poczucia humoru, nawet wtedy gdy poważna choroba zmusiła ją do poruszania się na wózku inwalidzkim. – Mimo trudności siostra, kiedy tylko mogła, spieszyła na Mszę św. i adorację, często powtarzając ulubiony akt strzelisty: „Jezu, ufam Tobie i w ubóstwie, i w chorobie” – wspominają współsiostry.

Ostatnie dni życia naznaczone były wielkim cierpieniem, gdyż z powodu bardzo silnych duszności siostra dosłownie walczyła o każdy oddech. Dopiero ostatnia doba przyniosła ulgę. Odeszła w sobotni poranek 22 lipca 2017 roku.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma