Nowy Numer 29/2018 Archiwum

Można było się bać

Ponad osiem godzin trwały akcja zabezpieczenia miasta i prace przy usunięciu materiałów wybuchowych znalezionych przy moście przy ul. Sienkiewicza. W akcję zostali włączeni saperzy oraz służby mundurowe z Wrocławia i innych okolicznych miast.

Najprawdopodobniej są to ładunki trotylu pozostałe po II wojnie światowej – mówił nam w dniu akcji podkom. Marcin Ząbek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Dzierżoniowie. Kilka godzin później, po 21.00, na stronie miasta już oficjalnie pojawiła się informacja, że saperzy zabezpieczyli ponad 200 kg trotylu, który został wywieziony i zdetonowany.

Godzinę później mieszkańcy wyprowadzenie z odgrodzonej strefy zagrożenia mogli wrócić do domów. Wcześniej jednak było bardzo nerwowo. Szczególnie wtedy, gdy sztab kryzysowy nakazał ewakuację ludzi ze wszystkich budynków w promieniu 500 metrów od miejsca znalezienia materiałów wybuchowych. Ludzie opuszczali swoje mieszkania w pośpiechu. Ci, którzy wyszli rano do pracy, po południu nie mogli się dostać do swoich domów. – Proszę pana, tam jest moje dziecko, które zostało z chorą mamą. Ja byłam w pracy, a teraz chcę odebrać swoje dziecko. Jeśli nie mogę tam wejść, to mi przywieźcie dziecko. Przecież poruszacie się po tym terenie! – prosiła kilka minut po 18.00 mieszkanka ul. Garbarskiej 2. Policjant po telefonie do przełożonych, zgodził się zabrać kobietę do jej mieszkania. Ania, młoda dziewczyna, czekała przed blokadą, bo w mieszkaniu został chomik. Wiedziała, że policja raczej nie pozwoli jej wziąć zwierzęcia, więc powiedziała funkcjonariuszowi, że w domu został pies. Musiała jednak poczekać, bo przed nią była tu pani Grażyna, która przed 11.00 wyszła do pracy. W domu zostawiła chorą mamę Teodorę, która kilka dni temu wróciła ze szpitala. Policjanci wyprowadzili starszą panią z mieszkania, ale pani Teodora nie zabrała ze sobą potrzebnych leków. Sztab kryzysowy informował, że osoby w takiej sytuacji powinny się zgłaszać po pomoc do Szpitala Powiatowego. – Mówi pan, że w szpitalu wydają potrzebne leki, ale ja nawet nie pamiętam, jakie bierze moja mama. W domu mam kartkę, co i jak podawać – tak pani Grażyna przekonywała policjanta, by pozwolił jej pójść do mieszkania w strefie zagrożenia. No i jeszcze w domu został pies. Po konsultacji z przełożonym policjant pozwolił pani Grażynie pójść po psa i leki. Wróciła po kilkunastu minutach. Szczęśliwa pani Grażyna zabrała mamę i wystraszonego buldoga do swojej córki do Świdnicy. Do taśmy odgradzającej strefę zagrożenia podchodzili jednak kolejni ludzie. Nerwowi, chcieli wrócić do swoich domów choć na chwilę, by zabrać rzeczy. – To nie w porządku, że kiedy o 15.00 ogłoszono alarm, to ci, którzy byli na miejscu, mogli zabrać swoje rzeczy z domów, a inni, którzy byli w pracy, nie mają już takiej możliwości – żali się jedna z kobiet. Sztab kryzysowy zagwarantował ewakuowanym mieszkańcom noclegi. – Miasto zapewnia pomoc. Mamy hotel miejski Ośrodka Sportu i Rekreacji i w pierwszej kolejności tam umieszczaliśmy ludzi. Kiedy okazało się, że zapełnili wszystkie 70 miejsc, kierowaliśmy osoby ewakuowane do Ośrodka Kultury lub prywatnych hoteli. Takich osób było ponad 150 – mówił w środę wieczorem Rafał Pilśniak ze sztabu kryzysowego. Gdy przed północą 8 listopada saperzy rozminowali teren i alarm odwołano, większość ewakuowanych osób jeszcze tego samego dnia wróciła do swoich domów. Przypomnijmy: materiały wybuchowe znaleźli robotnicy, którzy rozpoczęli remont ponad 100-letniego mostu. Ewakuowano ponad 600 mieszkańców i pracowników budynków znajdujących się w promieniu pół kilometra od miejsca zdarzenia. Saperzy dotarli na miejsce o 14.30, a tuż przed 16.00 przystąpili do rozbrajania ładunków. Na czas akcji zamknięto ruch na okolicznych ulicach.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma