Nowy numer 48/2020 Archiwum

Czas na narodowe rekolekcje!

W 99. rocznicę odzyskania niepodległości na Dolnym Śląsku mało gdzie było widać polskie flagi.

Nie dziwi to, bo badania pokazują, że jedynie 20 proc. społeczeństwa interesuje się polityką kraju. Jak to się ma do sporu o granicę między nacjonalizmem a patriotyzmem w Polsce? Na to pytanie próbowano odpowiedzieć w czasie XII sesji popularnonaukowej pt. „Różne oblicza patriotyzmu w świetle dokumentu Konferencji Episkopatu Polski z dnia 14 marca 2017 roku »Chrześcijański kształt patriotyzmu«”.

Wstępem do dyskusji były konferencje bp. Ignacego Deca i Piotra Sutowicza, przewodniczącego zarządu Civitas Christiana, organizatora sympozjum. Przypominając podstawowe pojęcia, przygotowali grunt pod panelową debatę, do której zaproszono m.in. społecznika dr. Bawera Aondo-Akaa z Uniwersytetu Jana Pawła II w Krakowie czy Dominikę Arendt-Wittchen, pełnomocnika wojewody dolnośląskiego ds. obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Choć pytania, które kierował do gości Mateusz Zbróg z Civitas Christiana, nie dotyczyły bezpośrednio dokumentu biskupów, odpowiadający bardzo często odnosili się do zawartych w nim treści. – W zachodniej Europie, a coraz częściej i w Polsce pojęcia patriotyzmu i faszyzmu ulegają niezwykłemu rozmyciu. Przeciętny słuchacz może się łatwo pogubić, nie wiedząc, o co w tym wszystkim chodzi (…). Dlatego już we Francji nikt o zdrowych zmysłach nie przyznaje się do patriotyzmu, bo boi się, że zostanie posądzony o faszyzm czy nacjonalizm. U nas jeszcze ostało się to pojęcie, bo przez ponad 1000 lat istnienia państwa polskiego mamy takie wartości, które osadzają naszą tożsamość. To jest religia, ziemia, dzieje i przywiązanie do nich, a także zespół wartości, których często nie sposób definiować, ale Polak wie, dlaczego jest Polakiem – mówił Piotr Sutowicz. Jego słowa niejako potwierdził doktor teologii i działacz Prawicy RP Bawer Aondo-Akaa. – Jestem Polakiem i kocham Polskę. Z pełną odpowiedzialnością mogę siebie nazwać polskim patriotą. Nie niemieckim czy francuskim, ale polskim. Polska to moja ojczyzna. Rozpatruję ją w różnych aspektach, przede wszystkim tym fizykalnym. Tatry, Bałtyk, Warszawa, Hel, Kraków – to miejsca, z którymi ją kojarzę. Polska to także flaga, godło. Ale też wymiar duchowy znany z dzieł Mickiewicza czy Sienkiewicza. To też Jasna Góra – duchowa stolica Polski – wyjaśniał. Jak się jednak okazuje, nie wszyscy Polacy są tak bardzo zżyci ze swoim narodem. – O wielkości dramatu naszego podejścia do patriotyzmu przekonała mnie ostatnia wizyta w Głogowie. Pokonując trasę z Wrocławia, przejeżdżałam w święto narodowe przez mnóstwo mniejszych wiosek i byłam zdruzgotana. Na mijanych domach nie widziałam flag państwowych. My nawet nie potrafimy w tak symboliczny sposób uczcić jednego z największych narodowych świąt. Poza tymi, które widniały na budynkach instytucji państwowych, jak szkoły czy urzędy, w niektórych wioskach nie widziałam ani jednej flagi. Apeluję do władz, do Kościoła – zachęcajcie ludzi do takich małych gestów, bo ktoś może nie chcieć brać udziału w projekcie, angażować się w takie czy inne uroczystości, ale żeby nie wywiesić flagi w 99. rocznicę odzyskania niepodległości – to już wstyd – mówiła zbulwersowana Dominika Arendt-Wittchen, dodając, że to nie tylko kwestia drobnych gestów. – Źle jest też ze świadomością historyczną. Wiele wydarzeń Polacy znają z Trylogii Sienkiewicza, myląc fikcję literacką z rzeczywistością. W badaniach podawano nazwiska z historii kraju, a badani mówili, że to postacie z „Potopu” czy „Ogniem i mieczem”. Totalny dramat jest z wiedzą dotyczącą czasu odzyskania niepodległości. Jej ojcowie nie są większości znani, poza Józefem Piłsudskim czy ewentualnie Romanem Dmowskim. W rankingach wygrywa natomiast II wojna światowa. Zainteresowanych nią jest aż 80 proc. społeczeństwa. Dzięki wysiłkowi ostatnich lat – mam tu na myśli Muzeum Powstania Warszawskiego, seriale historyczne, popularność rekonstrukcji – udało się stworzyć u odbiorców dość uporządkowany obraz tego okresu – chwaliła historyczne inicjatywy. Dominika Arendt-Wittchen zapowiedziała rozpoczęcie programu „Niepodległa”, będący jedną z form obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości w całym kraju. Akcję oparto na badaniach socjologicznych, przeprowadzonych na zlecenie Narodowego Centrum Kultury, a dotyczących patriotyzmu wśród Polaków. – Te badania pokazują, jakie formy świętowania najbardziej interesują Polaków. I tu, co ciekawe, na pierwszym miejscu znalazły się rekonstrukcje historyczne (70 proc.) oraz dbanie o miejsca pamięci i pochówku bohaterów narodowych. Uwielbiamy też wojsko, bo uroczystości wojskowe są dla grona badanych dużo atrakcyjniejsze niż obchody religijne. To zaś pokazuje, że całkowicie rozjechała się triada: Bóg, honor, ojczyzna – zauważyła. Być może najbliższy rok stanie się dla Polaków czasem narodowych rekolekcji, które odrodzą to, co w patriotyzmie najważniejsze.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama