Nowy numer 42/2020 Archiwum

Daj czas czasowi

Goworów to mała wioska pod Międzylesiem. Tam, naprzeciwko remizy strażackiej, była niegdyś szkoła. Dziś już jej tam nie ma, jest za to Agroturystyka Emaus, a zarazem Dom Trzeźwości.

Choć na zewnątrz szaleje zamieć, w domu jest ciepło i przytulnie. W ośrodku mieszka 12 mężczyzn, którzy chcą żyć normalnie, choć z powodu trudnych doświadczeń nie jest to takie łatwe.

Wszyscy mieszkańcy spotykają się wspólnie przy jednym stole podczas obiadu – jak w domu. Ośrodek prowadzi małżeństwo, Beata i Zbigniew Chrapczyńscy. Pan Zbigniew to niezwykle cierpliwy i spokojny człowiek. Przedstawia się tak: – Mam na imię Zbyszek i jestem alkoholikiem. Od 15 lat nie piję alkoholu. Jestem trzeźwy – mówi. Także jego żona miała problem z alkoholem. Państwo Chrapczyńscy poznali się prawie 15 lat temu na spotkaniach grupy terapeutycznej. Między nimi tak zaiskrzyło, że od kilkunastu lat są małżeństwem. Wspominają, że na początku nie było łatwo. Ich rodziny nie były zbyt przychylnie nastawione do tego związku. – Jak Beatka powiedziała nam, że chce się związać z mężczyzną, który też był alkoholikiem, to wszyscy zastanawialiśmy się, jak to będzie, czy oni razem wytrzymają – mówi Marzena, kuzynka pani Beaty. Państwo Chrapczyńscy dzielnie stawili czoła przeciwnościom. – Dla nas czas abstynencji był czasem radości – mówi pani Beata. Byli wsparciem nie tylko dla siebie nawzajem, ale również dla innych. Udzielali się w ośrodku terapeutycznym w Szczawnie-Zdroju, gdzie sami przechodzili terapię. Później los rzucił ich do Międzylesia. – W sumie zamieszkaliśmy w Kotlinie Kłodzkiej przypadkowo. Okazało się, że tu w okolicy nie było żadnej grupy, gdzie można chodzić na mityngi. Sam mam skończone kursy przygotowujące do pracy jako terapeuta. W związku z tym założyłem grupę w Międzylesiu, a od 2011 roku prowadzę również punkt konsultacyjny – opowiada pan Zbigniew. Kolejnym etapem ich działalności było stworzenie Domu Trzeźwości Emaus, który istnieje od 2013 roku. Dom powstał dlatego, że w polskim prawie istnieje swego rodzaju błędne koło. Osoby, które są alkoholikami, często stają się bezdomnymi. Niejednokrotnie trafiają z ulicy na detoks, a później do zakładu lecznictwa odwykowego, gdzie pobyt trwa 42 dni. I na tym koniec. Ci ludzie w wielu przypadkach nie mogą wrócić do domów, bo nikt ich tam nie chce, więc znów lądują na ulicy, wpadają w to samo środowisko. I tak w kółko. – Postanowiliśmy przerwać ten łańcuch. Chcieliśmy dać tym ludziom miejsce, gdzie będą mogli wychodzić na prostą. Miejsce na rehabilitację po trudnych przejściach i szansę na to, by normalnie żyć. Tu mogą mieszkać. Staramy się, aby po pewnym czasie każdy z chłopaków poszedł do pracy i stanął na własnych nogach. My nie jesteśmy żadną organizacją. Postanowiliśmy stworzyć coś takiego prywatnie – mówi pan Zbyszek. Oprócz wewnętrznych, domowych mityngów wtorkowych w Emaus odbywają się również tzw. goworowskie spotkania trzeźwościowe w każdą trzecią sobotę miesiąca. – Po sobie wiemy, że bez Boga nie da się z tego wyjść. Dlatego organizujemy też takie spotkania, które są otwarte. Przyjeżdża na nie ks. Jan Tracz i prowadzi wykłady na różne tematy, np. o stracie po kimś bliskim, jak sobie z tym radzić – mówi pan Zbigniew. Spotkania rozpoczynają się Mszą św. w intencji trzeźwości w małym kościółku pw. Jana Pawła II w Międzylesiu. Później wszyscy przyjeżdżają do Domu Trzeźwości, gdzie spotykają się na wspólnym posiłku, wykładzie i rozmowie. Spotkania niekiedy trwają całą noc, a przyjeżdżają na nie ludzie z całej Polski.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama