Nowy numer 33/2019 Archiwum

Dołączyła do niebieskiej wspólnoty

Odeszła s. Maria Klara Kowalczyk od Eucharystycznego Serca.

Uroczystościom pogrzebowym we wtorek 19 czerwca przewodniczył bp Ignacy Dec. W homilii nawiązał do modlitwy Jezusa przed śmiercią.

– Bardzo nadziejne są słowa Pana Jezusa, które wypowiedział w modlitwie arcykapłańskiej przed swoim odejściem, podczas Ostatniej Wieczerzy: „Ojcze, chcę, aby także ci, których Mi dałeś, byli ze Mną tam, gdzie Ja jestem, aby widzieli chwałę moją, którą mi dałeś, bo umiłowałeś Mnie przed założeniem świata” (J 17, 24). Przekazując dziś s. Klarę z życia ziemskiego do życia wiecznego, spoglądamy na jej życie, by lepiej uświadomić sobie, za co winniśmy dziękować Bogu – mówił w obecności sióstr, kapłanów i najbliższych zmarłej. Siostra Maria Klara – Eugenia Kowalczyk urodziła się 10 października 1926 r. w Jagodnym koło Garwolina. Rodzice, Leonarda z domu Bogusz i Piotr Kowalczyk, byli pobożnymi, pracowitymi ludźmi, kochającymi ojczyznę i takie wartości przekazali ośmiorgu dzieciom. Od najmłodszych lat Gienia z całą rodziną uczęszczała do pięknego garwolińskiego kościoła, którego sklepienie i sufit zdobiły zabytkowe polichromie. Jedna z nich, przedstawiająca Chrystusa upadającego pod krzyżem, skłoniła przyszłą klaryskę do refleksji i obietnicy: „Panie Jezu, ja Ci pomogę, żebyś nie musiał dźwigać sam tego krzyża”. Eugenia najchętniej przebywała w towarzystwie swoich braci, gdyż bardziej od lalek i zabawek interesowały ją tajemnice ślusarki, stolarki i innych zawodów, których uczyli się chłopcy. Po ukończeniu szkoły podstawowej rozpoczęła naukę w szkole krawieckiej. Były to trudne lata wojny i okupacji hitlerowskiej. Rodzina Kowalczyków wiele wycierpiała. W 1941 r. zmarł pan Piotr, w 1945 zginął brat Józef, jedna z sióstr pracowała w niemieckim szpitalu, inna, wywieziona do obozu w głąb Rzeszy, wróciła całkowicie wycieńczona i schorowana. Eugenia i młodsze dzieci wiele razy musiały ukrywać się przed łapankami w przygotowanym schowku w oborze. W ten sposób uratowało się nie tylko rodzeństwo Kowalczyków, ale także inne osoby z Jagodnego oraz rodziny żydowskie. Po wojnie Eugenia mieszkała i pracowała w Żarach, a przez okno pokoju miała widok na tabernakulum oświetlone wieczystą lampką, znajdujące się w pobliskim kościele. Z radością przyjęła to niezwykłe sąsiedztwo i codziennie uczestniczyła we Mszy św. i odprawiała adorację Najświętszego Sakramentu. Prowadziła życie niemal zakonne i nic dziwnego, że spowiednik poradził jej wstąpienie do klasztoru. Z redakcji „Rycerza Niepokalanej” otrzymała adresy różnych zakonów, z których losowo wybrała klasztor w Ząbkowicach. Zgłosiła się i została przyjęta 2 lutego 1953 r. Na obłóczynach 11 sierpnia otrzymała habit zakonny i imię Maria Klara od Eucharystycznego Serca. Pierwszą profesję złożyła 21 sierpnia 1954 r., a śluby wieczyste pięć lat później. Niedługo potem została wybrana do rady klasztoru i tę odpowiedzialną funkcję pełniła przez kilkadziesiąt lat. Siostra M. Klara służyła wspólnocie swoimi różnorodnymi talentami. W całym klasztorze nie było rzeczy, której nie potrafiłaby naprawić. Niejedna cela była murowana i malowana jej ręką, niejedno urządzenie przywróciła do sprawności, zimą obsługiwała piece centralnego ogrzewania. Trudno policzyć, ile habitów wyszło spod jej igły. Haftowała i szyła również paramenty liturgiczne. Słynne są gipsowe figurki i pisanki, które samodzielnie wykonywała i rozdawała dobrodziejom klasztoru. Swoje umiejętności przekazywała, ucząc młodsze siostry kroju i szycia, a także innych zawodów. Z uśmiechem na ustach i życzliwym słowem dla każdego, pomimo wielu cierpień i chorób, s. Klara kroczyła drogą powołania eucharystycznego, twierdząc, że jest tak szczęśliwa, że chyba bardziej być nie można. Często mówiła, że nigdy nie zamieniłaby swojego życia, które wskazał jej przed laty los przy wybieraniu zakonu, bo „gdzież nam będzie lepiej niż u Pana Jezusa?”. Cierpienia i ograniczenia, jakie przyniosła starość, s. M. Klara przyjmowała z właściwym sobie optymizmem, twierdząc, że są konieczne, bo gdyby na ziemi żyło się beztrosko, to nie tęskniłoby się za niebem. Pan Bóg powołał ją do nieba we śnie, nad ranem 15 czerwca 2018 r. Dzień wcześniej, jak zwykle, uczestniczyła we Mszy św., przyjęła Komunię św., odprawiła „swoją” godzinę adoracji, a w południe na rekreacji razem z siostrami obierała w ogrodzie owoce. Wieczorem udała się na spoczynek, aby obudzić się już w wieczności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL