Nowy numer 33/2018 Archiwum

Będzie nam księdza brakowało

W czasie jubileuszu 50-lecia kapłaństwa parafianie pożegnali dotychczasowego proboszcza.

Mszy św. 24 czerwca przewodniczył bp Ignacy Dec, który w homilii, porównując powołanie Jana Chrzciciela do powołania jubilata, przypomniał historię życia proboszcza, ks. Mariana Lewandowskiego.

– Na świat przyszedł ks. Marian 20 grudnia 1942 r., gdy trwała II wojna światowa. Urodził się na Kresach Wschodnich w miejscowości Sadyby, parafia Wojtycze, powiat samborski. Rodzice Franciszek i Anna musieli troszczyć się o dziecko, bo w czasie wojny każdego dnia można było stracić życie – przypomniał biskup. Po wojnie w 1946 r. ks. Marian wraz z rodzicami przybył na Ziemie Zachodnie, gdzie cała rodzina zamieszkała w Uboczu, koło Lwówka Śląskiego. Tam ojciec otrzymał 5 ha gospodarstwa, a syn rozpoczął naukę w szkole podstawowej, którą zakończył w sąsiednich Rząsinach w 1956 r. Następnie kontynuował edukację w liceum pedagogicznym w Lubomierzu, gdzie zdał maturę w 1961 r.

Droga do Śmiałowic

– Z domu rodzinnego wyniósł ojcowską pracowitość i matczyną pobożność. To wiano przyniosło owoce w późniejszej pracy kapłańskiej, bo po maturze, odczuwając powołanie, skierował swoje kroki do wrocławskiego seminarium. Tam po roku dostał wezwanie do wojska. Pamiętam, jak odprowadzaliśmy ich na pociąg. Starsi koledzy szli w sutannach, by zamanifestować ten przymusowy pobór. Potem spotkaliśmy się, kiedy wrócił po dwóch latach w koszarach. Rok później ja również wróciłem do seminarium – wspominał bp Ignacy. Święcenia kapłańskie przyjął 22 czerwca 1968 r. w kościele pw. św. Jacka w Legnicy. – W kapłaństwie przeszedł przez cztery placówki wikariuszowskie. W Ząbkowicach Śląskich przez 4 lata (1968–1972) był u dobrego proboszcza, ks. Józefa Jańca. Tam został kapelanem szpitala powiatowego. Potem był w Szczawnie-Zdroju (1972–1976), u ks. Alojzego Schmidta, w Bielawie, u ks. Romana Biskupa (1976–1979), i dwa lata w Bolkowie – wyliczał homileta. Od 1981 r. przez siedem lat był proboszczem w Ligocie Małej koło Oleśnicy. Następnie został przeniesiony do Dzierżoniowa, gdzie zajmował się m.in. budową tamtejszego kościoła pw. Królowej Różańca Świętego. W 1989 roku objął duszpasterstwo w Minkowicach Oławskich, a od 2000 r. był proboszczem w Śmiałowicach.

Owoce mrówczej pracy

– Tak zwyczajnie, po ludzku, dziękujemy księdzu za te 18 lat pracy dla naszej parafii. Tak zwyczajnie, po ludzku, będzie nam brakowało księdza wśród nas, ale tak zwyczajnie, po ludzku, obiecujemy pamięć nie tylko w modlitwie, ale i w codzienności, wspominając to, co dobre – życzył Władysław Gołębiowski, wójt gminy. Pozostali parafianie wyszczególnili to, za co są wdzięczni. – Z tobą przeżywaliśmy najważniejsze wydarzenia w życiu każdego chrześcijanina. Udzielałeś nam chrztu św., przygotowywałeś nas do pierwszego spotkania z Jezusem Eucharystycznym, udzielałeś nam sakramentu małżeństwa, towarzyszyłeś naszym bliskim w ostatniej drodze do Pana. Byłeś z nami w czasach smutnych i radosnych, przemierzałeś kilometry dobra, odwiedzając naszych chorych i cierpiących. Za to wszystko jesteśmy ci ogromnie wdzięczni – mówił jeden z parafian. Swoją wdzięczność okazał również dziekan dekanatu Świdnica-Wschód, na którego terenie znajduje się parafia św. Wawrzyńca w Śmiałowicach. Ksiądz Piotr Śliwka przyznał, że jeszcze jako kleryk podziwiał ks. Lewandowskiego. – Już będąc w seminarium, obserwowałem księdza, gdy posługiwał jako wikariusz w Bolkowie. To były moje ostatnie lata przygotowania do kapłaństwa, i patrząc na księdza, widziałem wzór rozmodlonego i pełnego ekspresji ucznia Chrystusa. Później, po święceniach, nasze drogi się rozeszły i spotkaliśmy się sześć lat temu, gdy przyszedłem do parafii katedralnej. Tu znów zobaczyłem tę gorliwość, z którą od początku służył Kościołowi. Ten człowiek zawsze był dla mnie wzorem mrówczej pracowitości. Przepięknie spowiadał, zawsze był do dyspozycji jako ojciec duchowny naszego dekanatu, służył też pomocą duszpasterską – mówił ks. Śliwka. Jego słowa na koniec potwierdził biskup, wręczając jubilatowi pierścień św. Stanisława jako wyraz wdzięczności za 50 lat pracy dla Kościoła. A sam jubilat ze wzruszeniem podziękował za całe dobro, które go spotkało, i przeprosił za to, co było złe z jego strony.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma