Nowy numer 41/2019 Archiwum

Pożegnanie z klasztorem

Dwie siostry ze Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej świętowały rocznice ślubów wieczystych. To ostatnia uroczystość przed likwidacją domu.

Siostry Chryzostoma Staś i Borgia Drobina 4 sierpnia podziękowały za 65 lat służby Bogu. W obchodach towarzyszył im bp Stefan Regmunt, emerytowany ordynariusz diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. Siostra Chryzostoma urodziła się 7 stycznia 1930 r. jako jedno z pięciorga dzieci państwa Staś w Rakowie koło Głubczyc. Szkołę podstawową ukończyła w 1944 roku. – Tam posługiwałam się językiem niemieckim, a dopiero po wstąpieniu do zakonu nauczyłam się języka polskiego – wspomina.

Od 16. roku życia pracowała już w domu zakonnym w Raciborzu. Tam pomagała w kuchni i ogrodzie. Wiosną 1951 r. odpowiedziała na powołanie, które rosło w jej sercu, i wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Maryi Niepokalanej. Jej nowicjat rozpoczął się 7 października 1951 r. we Wrocławiu. Wtedy odkryła w sobie talent muzyczny i nauczyła się grać na organach. W 1952 r. złożyła czasową profesję we Wrocławiu, a w 1956 r. – śluby wieczyste w Katowicach. Wówczas odbyła również kurs pielęgniarski w Warszawie, by móc pracować jako pielęgniarka i salowa, najpierw na Psim Polu we Wrocławiu, a później, aż do 2011 r., w Żelaźnie. – Często musiałyśmy jeździć do chorych w ich domach, by podać im zastrzyki czy lekarstwa. Nie mieliśmy samochodów, dlatego musiałyśmy do nich dojeżdżać na rowerach – wspomina. Ostatnie lata spędziła w domu zakonnym w Ścinawce Średniej. Siostra Borgia Drobina urodziła się we Francji 11 sierpnia 1932 roku. W wieku zaledwie 7 miesięcy wyjechała do Polski, gdzie opiekowali się nią dziadkowie z obu stron. Po wybuchu II wojny światowej została oddana na służbę najpierw do polskiej, a później niemieckiej rodziny, czym trudniła się aż do momentu wstąpienia do klasztoru. Swoje powołanie nosiła w sercu od przyjęcia Pierwszej Komunii św. – Musiałam wtedy iść do kościoła 12 km, ale nie przeszkadzało mi to. W czasie przyjmowania do serca Jezusa usłyszałam głos, który powiedział mi, że mam pójść drogą zakonną. Od tamtej pory towarzyszyło mi to pragnienie – wspomina. Znaczący wpływ na decyzję miało spotkanie w sklepie z siostrą zakonną. – Kiedy ją usłyszałam, rozmawiała ze sklepikarzem, który pytał, czemu taka ładna dziewczyna zajmuje się cudzymi dziećmi, zamiast wyjść za mąż i mieć swoje. Zapytałam wtedy tego pana, dlaczego tak mówi. Powiedziałam mu, że ja również chciałabym wstąpić do zakonu, ale nie mogę, bo nie mam średniego wykształcenia. Wtedy ta siostra zaprosiła mnie do ich domu i powiedziała, że mam przyjść na rozmowę – opowiada jubilatka. W 1950 r. została przyjęta do zgromadzenia we Wrocławiu. Nowicjat rozpoczęła rok później, a profesję złożyła w październiku 1953 roku. Od razu po ślubach trafiła do Ścinawki Średniej, gdzie siostry prowadziły szpital. Pokochała pracę z chorymi i potrzebującymi. 2 października 1954 r. została jednak wywieziona wraz z innymi siostrami do obozu pracy. Wróciła dopiero w roku 1956. – Udało mi się wtedy zrobić kurs pielęgniarski i mogłam jak inne siostry opiekować się chorymi i przyjmować na świat dzieci. Często trzeba było je od razu ochrzcić – mówi z uśmiechem siostra. Przyjmowała pacjentów po godzinach pracy, a przed domem ustawiały się długie kolejki. – Nieraz było tak, że kładłam sobie kocyk na podłodze w laboratorium, chwilkę odpoczęłam i brałam się z powrotem do pracy – wspomina. Później posługiwała też w Bardzie, ale po latach znów wróciła do Ścinawki Średniej. Dom marianek w Ścinawce Średniej istnieje od 1907 roku. Inicjatorem sprowadzania sióstr był ks. Herman Schmidt, który chciał stworzyć tu punkt medyczny. W latach 20. i 30. siostry powiększyły działalność o przedszkole, a klasztor stał się małym przytułkiem dla osób starszych i chorych na gruźlicę. Dziś kończy się ta historia. – Zmniejszająca się liczba powołań dotyka także naszego zgromadzenia i nie jesteśmy w stanie podejmować posługi wszędzie tam, gdzie dotychczas było to możliwe. Z żalem rezygnujemy z pracy apostolskiej w niektórych miejscowościach, także w Ścinawce Średniej. Jesteśmy wdzięczne za lata współpracy z mieszkańcami i tutejszym proboszczem – mówi s. Justyna Wojcieszak, przełożona prowincjalna. Nie wiadomo jeszcze, co stanie się z budynkiem, natomiast siostry mieszkające w nim zostaną jeszcze w sierpniu oddelegowane do domów we Wrocławiu i Raciborzu.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL