Nowy numer 33/2019 Archiwum

Medalion z tajemnicą

Nosiła go na piersiach Zofia 
Kossak-Szczucka. O tym, co w nim 
ukryła autorka „Pożogi”, 
opowiadała dr Joanna Jurgała-Jureczka.

Na kolejne spotkanie z cyklu Apostołowie Niepodległości wydział duszpasterski wraz z Janem Jaśkowiakiem zaprosili jedyną w Polsce biografkę pisarki, która od 25 lat zajmuje się rodziną Kossaków. O swoich doświadczeniach opowiadała w niedzielę 16 września dorosłym, a później 17 września – młodzieży.

– Czymś bardzo ciekawym są domy, w których mieszkała Zofia. Było ich wiele, ale nie dlatego, że lubiła podróżować, ale dlatego, że jej życie było strasznie skomplikowane. Bardzo długo nie była znana jej prawdziwa data urodzenia, bo myśmy wszyscy myśleli, że był to podawany przez autorkę rok 1890 – zauważyła. 


Rodzinne sekrety


– Pracując w muzeum w Górkach Wielkich – kontynuowała – natknęłam się na modlitewnik Anieli Gałczyńskiej, prababci Zofii. I ona miała taki zwyczaj, że w swoim modlitewniku zapisywała różne ważne rzeczy. I kiedy do niego dotarłam, coś mi nie pasowało. Myślałam, że Aniela, pisząc do swojego wnuka Tadeusza, że jego córeczka urodziła się w 1889 r., pomyliła się. I faktycznie okazało się, że Zofia Kossak podawała niewłaściwą datę, chcąc się odmłodzić. Tak robiły też jej kuzynki, bo bardzo bały się starości. A zwłaszcza Lilka, która nawet napisała wiersz o starości – wspominała. 
Mówiąc o urodzie pisarki, również nawiązała do jej rodziny. – Zofia była śliczna jak na ówczesne kanony piękna. Urodę, podobnie jak imię, odziedziczyła po swojej babci, czarnookiej i czarnowłosej Zofii (z domu Gałczyńska), którą Aniela wydała za malarza Juliusza Kossaka. Choć nie posiadał majątku, miał talent i herb szlachecki. Wyglądali też razem imponująco, do tego stopnia, że kiedy przyjechali do Paryża, wszyscy się za nimi oglądali na ulicy – dodała biografka. 
Wspomniana para miała pięcioro dzieci: dwie córki i trzech synów, z których dwóch było bliźniakami. 
Wojciech i Tadeusz (ojciec Zofii) byli tak do siebie podobni, że nikt ich nie mógł rozróżnić. Zawodowo Wojciech był znanym malarzem. Tadeusz miał raczej pecha. Chciał być lekarzem, ale mu się nie udało. Został ziemianinem, jednak ciągle tracił majątki, bo jego pomysły biznesowe zawsze były nietrafione, dlatego musiał liczyć na wsparcie najbliższych. Doświadczył też tragedii. W czasie jednych wakacji Jurek Kossak (syn Wojciecha) bawił się w wodzie i zaczął tonąć. Na ratunek rzucił się syn Tadeusza, a brat Zofii – Witold. Uratował kuzyna, ale sam zginął. Odtąd Wojciech czuł się zobowiązany i do końca życia pomagał finansowo swojemu bratu bliźniakowi, co miały mu za złe jego córki.


Kobieta 
głębokiej wiary


W takiej atmosferze wychowywała się i dorastała Zofia. Kiedy wyjechała na studia do Genewy, chcąc zostać malarką, jej patrzenie na świat całkowicie się zmieniło. – Pewnego dnia uczestniczyła w spotkaniu, na którym przemawiał George Goyau, francuski teolog. Opowiadając o Bogu, zrobił na Zofii wielkie wrażenie. Przyznała, że do tej pory jej wiara była taka sobie, a teraz zrozumiała, że jest czymś poważnym, a życie powinno być w niej zakorzenione. Nie jeździła na pielgrzymki, kiedy spadł śnieg – nie była nawet w stanie w niedzielę pójść na Mszę, nie cierpiała dewotów i twierdziła, że wiara nie polega na złożeniu rączek i bieganiu do kościoła. Uważała, i udowodniła to swoim życiem, że wiara to coś bardzo poważnego – podkreśliła prelegentka.
Opowiadając dalsze losy pisarki, jej zaangażowanie w ratowanie żydowskich dzieci, zwróciła uwagę na szczegół, który Zofia Kossak sama nazwała największą swoją zasługą wojenną. – Nosiła na szyi medalion. To taka biżuteria, do której wkłada się coś cennego. Czasem zdjęcie ukochanego, pamiątkę po jakimś ważnym wydarzeniu... I pewnego dnia Zofia zabrała ten swój medalion i puderniczkę, którą posiadała, do złotnika i poprosiła, by ten zrobił w nich drugie dno. Potem poszła do biskupa prosić, by pozwolił kobietom przenosić w nich do najcięższego więzienia na Pawiaku Komunię św. i rozdawać ją uwięzionym. Biskup się zgodził i odtąd kobiety po kawałeczku rozdawały Najświętszy Sakrament tym, którzy szli na rozstrzelanie – opowiadała, dodając, że sama później skorzystała z tego daru. Tę historię autorce biografii Kossak-Szczuckiej opowiedziała jej córka i – jak zauważyła Joanna Jurgała-Jureczka – był to jedyny moment w ciągu 25 lat współpracy, kiedy Anna płakała.


Zofia 
Kossak-Szczucka 
(1889–1969) 


Polska powieściopisarka, autorka „Pożogi”, dzięki której szybko zyskała popularność. Podczas okupacji hitlerowskiej była współzałożycielką Frontu Odrodzenia Polski i Rady Pomocy Żydom „Żegota”. Odznaczona medalem Sprawiedliwy wśród Narodów Świata. Muzeum i towarzystwo jej imienia znajdują się w Górkach Wielkich koło Skoczowa, rodzinnej miejscowości Kossaków.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL