Nowy numer 46/2019 Archiwum

W „kółko” o wierze

Jeden z kłodzkich jezuitów swoją pasją do wyjątkowego pojazdu zaraża innych, a potem mówi im o Jezusie.

Wszystko zaczęło się od zwyczajnego wyjazdu na wakacje z kolegą. Idąc drogą, zobaczyli młodego człowieka przejeżdżającego między ludźmi na czymś przypominającym deskorolkę, ale z jednym kołem. Widok skłonił ich do znalezienia w internecie podobnego sprzętu, a jak się później okazało – zarazili się tą pasją.

– Pomyślałem wtedy: „Boże, ale to jest super”, jednak po chwili przyszło zniechęcenie i myśl, że to nie dla mnie, że raczej dla kogoś młodszego, bo przecież mam już 40 lat. Po czasie jednak zrozumiałem, że skoro zachęcam innych do wyjścia na głęboką wodę, to czemu sam nie miałbym tego zrobić – wspomina o. Mirosław Jajko. Rozpoczynając przygodę z kółkiem, od razu chciał je wykorzystać do ewangelizacji. – Kiedy zacząłem uczyć się jazdy, zbliżał się Wielki Post. Pomyślałem, że może mógłbym wykorzystać sprzęt do poprowadzenia rekolekcji. Od razu przyszło mi skojarzenie, że nauka jazdy na nim jest jak wiara. Trzeba to ćwiczyć „w kółko” – tłumaczy jezuita. Jak wyglądają takie rekolekcje? W sali, w której zgromadzona jest młodzież, nagle słychać muzykę. Jak się później okazuje, dobiegającą z kółka, na którym wjeżdża ojciec Mirosław. Jeździ po sali między ławkami, pokazując widzom z bliska swój pojazd. Potem zatrzymuje się na środku i zaczyna dialog. – Zawsze na początku, prezentując swoje umiejętności, pytam młodych ludzi, czy chcą spróbować. Podchodzą odważni, ale wejść na kółko się boją. Wtedy zachęcam, by posłuchali moich rad. Wykonując to, co mówię, szybko udaje im się przejść początki. Oczywiście asekuruję ich, żeby nikomu nic się nie stało, i tłumaczę, że podobnie jest z naszą wiarą. Na początku ciężko jest samemu odkryć Pana Boga. Trzeba obserwować innych, słuchać ich rad. Dla jednego będą to rodzice czy babcia, dla drugiego katecheta czy ksiądz. Ważne, żeby się nie zrażać. Bo sam też zmagałem się z problemami. Trzy dni mi zeszły, zanim nauczyłem się stać i jeździć bez podtrzymywania ściany. To nowość dla naszego mózgu, ale też i dla nóg, dlatego trzeba czasu, zanim nauczą się działać w nowej rzeczywistości. Poza tym najpierw jeździłem na dwóch kółkach po pokoju. Później przeniosłem się na pojedyncze, a potem kupiłem sobie z trochę szybszym mechanizmem, osiągającym prędkość 30 km/h – wyjaśnia o. Jajko. Dodaje, że podobnie jest w życiu wiary. Tam również czasem coś nie idzie, trudno się przekonać do modlitwy czy innych praktyk religijnych, ale kiedy się chce, wszystko jest możliwe. Nauki prowadził już w Szczecinie, Malborku, Jastrzębiej Górze. Wiosną przełożeni przenieśli go do Kłodzka, gdzie od początku września uczy w szkole. – Ciekawe, że jeżdżę po mieście od Niedzieli Palmowej, a ludzie wciąż się dziwią. Początkowo podchodzą z dystansem, ale potem uśmiechają się i sami chcą spróbować – dodaje. Cieszy się też, że największą furorę kółko robi w szkole i jest dla niego okazją do rozmawiania z młodymi ludźmi o pasjach. – Ostatnio w szkole zauważyłem, że jeden z uczniów lubi robić zdjęcia. Zagadałem go o to raz czy drugi. Pytałem, czy nie chciałby się podszkolić na jakimś kursie albo może zrobić zdjęcia z takiego czy innego wydarzenia. I tak od słowa do słowa zachęciłem go do wyjazdu na festiwal młodych „Light for Life” do Wambierzyc. Jadąc tam z większą grupą, rozmawiałem z nimi o muzyce. Mówiłem, że słyszałem, że w Kłodzku był jakiś zespół przy parafii, który się ponoć rozpadł. I udało mi się namówić kilkoro z nich do wspólnego stworzenia czegoś nowego – opowiada. Jezuita mówi, że nie można być biernym w tym zachęcaniu do pasji. – Czasem może nam się wydawać, że skończyliśmy studia, jesteśmy już księżmi czy ojcami i teraz będziemy nauczać. A tymczasem mamy być tymi pierwszymi, którzy pokażą młodym ludziom, jak się rozwija pasję, jak ją połączyć z czymś więcej. I że można żyć w drodze rozwoju, podążaniu ku świętości. Nie ma co popadać w stagnację, w czarne myślenie. Przecież Bóg nam dał mnóstwo talentów, które powinniśmy rozwijać. Mamy iść za Chrystusem, a czasem może i nawet jechać za Nim na jednym kole – uśmiecha się. Dodaje, że to nie koniec jego pomysłów. – Kiedy zadaję sobie pytanie, co dalej, z jednej strony chcę kontynuować to, co robię, z drugiej natomiast ciągnie mnie do nowych rzeczy. Najważniejsza jednak jest pasja rozwijania się. I to do tego chcę przede wszystkim przekonać młodych ludzi. Sam też staram się rozwijać. Uczę się jeździć na jednej nodze czy robiąc jaskółkę. Zjeżdżałem już też na kółku w lesie między drzewami. Bawię się tym. To wymaga jednak kondycji i umiejętności, a ja jeżdżę dopiero od lutego – tłumaczy i zapewnia, że ma kolejny pomysł, o którym jeszcze usłyszymy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama