Nowy numer 3/2021 Archiwum

Za pięć godzin ujrzę Jezusa…

To ostatnie słowa z dziennika, który Jacques Fesch napisał dla swojej córki. Historię nawróconego mordercy opowiedzieli z okazji wspomnienia św. Mikołaja świdniccy klerycy.

Od początku istnienia diecezji klerycy i ich przełożeni przejęli zwyczaj obchodów tego święta z Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu. Od rana 4 grudnia mieszkańcom uczelni towarzyszył dobry nastrój. Zabawne plakaty pojawiły się na drzwiach, była wyjątkowa pobudka, a cały dom został pięknie przystrojony przez czwarty rocznik kleryków. A po południu odbyło się spotkanie w seminaryjnej auli, na które zostali zaproszeni goście: biskupi, przełożeni, wykładowcy i pracownicy.

I tu zrobiło się już poważnie. Jako pierwszą sztukę klerycy zaproponowali historię nawrócenia straconego w więzieniu La Santé zabójcy policjanta. Jej zwieńczeniem była scena, w której główny bohater gasi kolejne z pięciu świec, odliczając pozostałe mu godziny życia. – Powoli umieram dla ziemi i rodzę się dla nieba. Każdego dnia dusza moja zbliża się do Boga, który ją przyciąga. Wkrótce będę gotów. Niebieski ogrodnik zabierze mnie i przesadzi do niebiańskich ogrodów. Przede mną szczęśliwa wieczność – czytał ostatnie słowa zapisane w dzienniku grający skazańca Daniel Kołodziejczyk. Żegnając się z najbliższymi, zakończył: – Za pięć godzin ujrzę Jezusa. Po kolacji natomiast klerycy IV roku przygotowali sztukę kabaretową. Opowiada historię personelu szpitala, w którym zapowiedziano kontrolę. W zabawne perypetie przygotowań do tego wydarzenia aktorzy wpisali zachowania i sposób bycia swoich przełożonych i współbraci seminaryjnych. Na koniec do grona pacjentów dołączył św. Mikołaj, który rozdał wszystkim obecnym pamiątkowe prezenty.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama