Nowy numer 46/2019 Archiwum

Od przytulania, od rozpieszczania

Co piąta rodzina w Polsce jest wielopokoleniowa. Państwo Ladycowie z Mrowin też żyją pod jednym dachem z dziećmi i wnukami.

Bożena i Ryszard są 47 lat po ślubie. Wychowali troje dzieci, a teraz pomagają przy wnukach, których jest sześcioro. Mają nadzieję na więcej. Choć opieka nad malcami nadweręża niekiedy siły, spędzają z nimi dużo czasu. Państwo Ladycowie pamiętają dobrze pojawienie się pierwszej wnuczki, Martynki. Mieszkali wtedy razem z córką.

Akcja porodowa rozpoczęła się w nocy. Po szczęśliwym rozwiązaniu czuli niesamowitą radość. Gdy w szpitalu dziadek zobaczył maleństwo, bardzo się wzruszył. – Była malutka, czerwona. Taka kruszynka. Zastanawiałem się, kim będzie, na kogo wyrośnie – wspomina pan Ryszard. Dziadkowie o każdym z wnucząt wiedzą bardzo dużo. O Martynie, która obecnie ma 16 lat, mówią, że nie jest typową nastolatką. – Jeszcze się nie buntuje. Dużo się uczy, bo chce iść do liceum anglojęzycznego we Wrocławiu, a do tego potrzebne są bardzo dobre wyniki w nauce – mówi pani Bożena. – Martyna uwielbia książki, dużo czyta i pisze. Prowadzi bloga, gdzie umieszcza swoje opowiadania. Zaczęła tworzyć wcześnie, kiedy jeszcze nie umiała pisać. Dyktowała nam swoje historie. Do dziś mamy zachowane opowiadania 5-letniej Martynki – uśmiecha się dumna babcia. Miłosz ma 5 lat i mieszka z dziadkami. Pomaga babci w pieczeniu ciast i przygotowaniach kulinarnych do uroczystości rodzinnych i świąt. – To dusza artystyczna. Słucha śpiewu ptaków. Zachwyca się pięknem kwitnącego kwiatka. Plewi ze mną w ogródku, żeby było ładnie. Kiedyś podczas spaceru po wsi zauważył roślinę na chodniku i powiedział: „O, to chwast, trzeba go wyrwać”. Chętnie słucha opowieści – przedstawia wnuka pani Bożena. – Zaczyna brzdąkać na gitarze i grać na harmonii. Ja mu podgrywam, choć palce już zesztywniałe. Sam przed laty grałem, mieliśmy zespół z moimi braćmi – cieszy się dziadek, który swoją pasją zaraził malucha. W domu widać wzajemną życzliwość i spokój w relacjach. Czy jednak zawsze jest tak ugodowo, bez konfliktów? Przecież jest różnica pokoleniowa, inne spojrzenie na świat. – We wspólnym życiu trzeba nieustannie się nawracać. Pamiętać, po co się żyje – mówi pani Bożena. – Jeśli nie ma relacji z Panem Bogiem, to nie ma jej też z drugim człowiekiem. Potrzebna jest świadomość własnej ułomności i tego, że bliski jest mi dany, abym ja wzrastała, poznała prawdę o sobie. Bo dopiero w kontakcie z drugim człowiekiem poznajemy, jacy jesteśmy naprawdę. Czasami takie odkrycia bolą, ale przyczyniają się do wzrostu – wyjaśnia. Małżonkowie modlą się za dzieci i wnuki. Najwięcej na różańcu, choć pani Bożena uczestniczy też w Mszy św. W codziennym życiu kierują się zasadami Ruchu Comunione e Liberazione (Komunia i Wyzwolenie), do którego oboje należeli kilkanaście lat. Swoim dzieciom, a teraz także wnukom przekazują wartości, którymi sami żyją. – Najważniejsza jest miłość do Boga, a z tego wypływają miłość do człowieka i pomoc ludziom w potrzebie. Działaliśmy w Fundacji Pomocy Biednym Dzieciom „Ut unum sint”. Dzieci widziały, że pomagamy innym, bez względu na to, kim te osoby są. Staramy się też dawać dobry przykład, jeśli chodzi o uczciwość – tłumaczy pani Bożena. Dla pana Ryszarda, którego ojciec siedział w więzieniu za działalność antykomunistyczną, ważny jest patriotyzm, praca na rzecz ojczyzny. Miał siedmioro rodzeństwa i zaznał biedy, kiedy jego taty nie było w domu, a potem nie mógł znaleźć pracy. Kwestie prawości są dla niego bezdyskusyjne. Wskazuje również wiarę jako fundament życia i wzajemną miłość w rodzinie. Państwo Ladycowie zgodnie przyznają, że jest różnica między wychowaniem własnych dzieci a wychowaniem wnuków. Od dzieci się wymaga, a wnuki się rozpieszcza. Jednak czasami bierze górę rozsądek i pojawiają się granice. – Wnuki wiedzą, że mogą do nas przyjść, że zawsze mamy czas. Maluchy to wyczuwają. Poza tym bawimy się jak oni. Schodzimy do ich poziomu – na parterze, oko w oko. Czasami wypłakują się przy nas po trudnej sytuacji z rodzicami. Wtedy tulimy, ale nie podważamy tego, co powiedzieli czy zrobili rodzice. Bo dziadkowie jedynie towarzyszą wychowywaniu. To rodzice decydują o ważnych sprawach z życia dziecka. Dziadkowie muszą uszanować zasady rodziców. Dla dobra dziecka trzeba trzymać jedną linię – przekonuje pani Bożena. Mały Szymon już ciągnie babcię do zabawy. Jest niezadowolony, że ktoś zabrał mu babcię i dziadka na tak długo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama