Nowy numer 44/2020 Archiwum

Buenos dias, Panama

Wyruszyli spod kurii 13 stycznia, dopiero 14 stycznia wieczorem byli w Colon. Jak nasi reprezentanci spędzają czas przed rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży?

O tym, że z diecezji świdnickiej na ŚDM pojedzie 10 osób, pisaliśmy już jakiś czas temu. W niedzielę 13 stycznia w kurialnej auli pożegnali ich najbliżsi i bp Adam Bałabuch. – Z pewnością wyjazd w tak odległe rejony świata będzie nie tylko wspaniałym doświadczeniem młodego Kościoła, ale i przygodą, podczas której poznacie jeden z krajów Ameryki Południowej. Tam jest teraz ciepło i tego chyba będziemy wam trochę tutaj zazdrościć – uśmiechał się biskup pomocniczy.

Po spotkaniu w kurii młodzież wraz z ks. Pawłem Kilimnikiem pojechała na warszawskie lotnisko, skąd po wspólnej Mszy św. wylecieli do Panamy. Zakwaterowani zostali w maleńkiej dzielnicy Colòn. – Dotarliśmy na miejsce około godziny 17.00 czasu lokalnego. Zostaliśmy zarejestrowani i powitani u rodzin. Na miejscu czekał na nas ciepły posiłek. Spróbowaliśmy smażonego ziemniaka yuka z frytkami, a później położyliśmy się spać, bo nie zmrużyliśmy oczu przez prawie 48 godzin – wspomina pierwsze chwile w Panamie Adam, który mieszka u jednej z rodzin z Martyną i Tomkiem. – Pierwszego dnia mieliśmy pobudkę o 7.30. Wraz z Idą mieszkamy u Liz (20 lat), jej młodszej siostry (11 lat) i ich rodziców. Przyjęli nas niezwykle ciepło, oddając nam swoje łóżka i pokoje. Na śniadanie jedliśmy chałkę ze smażonymi wędlinami i sokiem z marakui. Później wspólnie udaliśmy się do miejscowej parafii, gdzie przygotowano dla nas całodniowy program – relacjonuje poranek Asia. – Podróż do parafii była ekscytująca. U Panamczyków na drogach obowiązują dwie zasady: kto pierwszy, ten lepszy, oraz nigdy się nie zatrzymuj... – uśmiecha się jedna z uczestniczek. – Rano modliliśmy się wspólnie na Eucharystii w parafii pw. św. Judy Tadeusza w Colòn – razem z mieszkańcami Panamy, Hondurasu, Urugwaju, Meksyku, Argentyny i Brazylii. Potem miejscowi opowiadali nam o swojej pobożności i diecezji. Była też prezentacja o Colòn. W tym także pokazy tańców lokalnych. Oni tu tak generalnie mają, że jak słyszą muzykę, to momentalnie wszyscy tańczą – wspomina jeden z pielgrzymów. Wieczorem spotkała ich pogodowa niespodzianka – kilkusekundowy deszcz, który dla miejscowych jest czymś normalnym. W środę była pielgrzymka, a jej celem boisko, gdzie spotkali się z dwoma innymi parafiami i ich gośćmi. Razem mieli Mszę św., obiad, a potem animacje i pokazy z różnych krajów. Tu zdecydowanie brakowało cienia. – Czasem z gorąca boli głowa, ale wieje wiatr, więc jest całkiem OK. Czasem trudno się też dogadać, bo mało kto zna tu angielski, a wszyscy poza nami, Polakami, mówią na co dzień po hiszpańsku – dodaje Polka. Czwarty dzień to wycieczka krajoznawcza, w tym odpoczynek na plaży Morza Karaibskiego. A wieczorem okazja do spowiedzi, Msza św. i adoracja Najświętszego Sakramentu. Dalsza relacja już w następnym numerze świdnickiej edycji „Gościa Niedzielnego”, a na bieżąco na naszej stronie internetowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama