Nowy numer 34/2019 Archiwum

I co z tą religią?

Od prawie 30 lat lekcje katechezy odbywają się w szkołach, a katechetów obowiązują takie same zasady jak wszystkich nauczycieli. Przedstawiciele środowisk lewicowych chcą zaprzestania finansowania tego przedmiotu z budżetu państwa oraz wliczania oceny z niego do średniej.

O opinię w tej sprawie zapytaliśmy ks. dr. Marka Korgula, dyrektora Wydziału Katechetycznego Świdnickiej Kurii Biskupiej, który jest sekretarzem Komisji Wychowania Katolickiego Konferencji Episkopatu Polski.

Agnieszka Dochniak: Skąd, zdaniem Księdza, biorą się takie pomysły? Czy rodzice faktycznie zgłaszają podobne propozycje?

Ks. dr Marek Korgul: „My chcemy Boga w książce, w szkole” – tak śpiewali ludzie w kościołach od czasu, kiedy komuniści usunęli religię ze szkół w 1961 roku. W diecezji świdnickiej obecnie prawie 90 proc. rodziców zapisuje swoje dzieci na katechizację. Skoro tak decydują, to znaczy, że tego chcą. To jest swoiste i niezwykle wymierne referendum. Wobec tego chciałoby się zapytać: o co tak naprawdę w tej inicjatywie chodzi? Osobiście odbieram to jako przejaw dzielenia społeczeństwa i marginalizowania roli religii w życiu społecznym.

Miejscem przekazywania prawd wiary jest przede wszystkim rodzina. Czy nie wystarczyłoby, żeby rodzice uczyli swoje dzieci religii?

Oczywiście, jest to podstawowe prawo i jednocześnie obowiązek katolickich rodziców, by wychowywali swoje dzieci w wierze, i z pewnością wielu z nich to czyni. Wiemy jednak, jaka jest rzeczywistość. Rodzice pracują, nie mają też pełnego przygotowania teologicznego, by systematycznie prowadzić katechezę w domu. Kościół przychodzi im więc z pomocą i poprzez posługę wykwalifikowanych katechetów wspomaga ich w wypełnianiu tego zadania. Dla młodego człowieka najlepiej jest, gdy dom, szkoła i Kościół mówią jednym głosem. W przeciwnym razie jest to antywychowawcze i wprowadza zamęt w życie uczniów.

Skąd w takim razie ten sprzeciw?

Wydaje mi się, że – jak to zwykle bywa – z braku wystarczającej wiedzy, na czym polega szkolne nauczanie religii. Zastanawiam się, kto z wypowiadających się przeciwko religii w szkole przynajmniej zajrzał do podstawy programowej katechezy czy zapoznał się z programem nauczania religii. Może wówczas nie wygadywałby głupstw, że na katechezie uczy się wiary. Że jak uczeń wierzy w dogmat o Trójcy Świętej, to ma szóstkę, a jak nie wierzy – jedynkę. Ideą nauczania religii w szkołach publicznych jest zasada integralnego wychowania, która polega na uświadamianiu człowiekowi od najmłodszych lat, że religia jest ściśle powiązana z życiem i ma na nie istotny wpływ. Ktoś, kto liczy się z Bogiem, na pewno będzie liczył się z człowiekiem. Nie wolno udawać, że religii nie ma, że jej wyznawcy to jakaś skromna mniejszość, że nie miała ona wpływu na ponad 1050-letnią historię naszego narodu. Wiemy, jaka była rola Kościoła i jakie są jego ścisłe związki ze społeczeństwem. Przez cały ten czas Kościół zawsze był i cierpiał z narodem, podczas gdy ugrupowania, które dziś tak gorliwie walczą z Kościołem, pojawiły się stosunkowo niedawno.

Autorzy projektu chcą, by naukę religii finansować z funduszy Kościoła, a nawet prowadzić ją znowu w salkach parafialnych.

Mam wrażenie, że motywem takich inicjatyw jest próba „dołożenia” Kościołowi, który kojarzy się tylko z duchownymi. A trzeba zapytać o rodziców: czy oni będą mogli przyprowadzać po południu swoje dzieci do pomieszczeń parafialnych? Czy pozwoli na to ich praca, często od rana do wieczora? Co do kwestii finansowej natomiast – to przecież rodzice płacą podatki, z których prowadzona jest edukacja. Za lekcje religii w salkach musieliby płacić dodatkowo. To byłoby podwójne opodatkowanie, czyli w gruncie rzeczy dyskryminowanie ludzi wierzących.

W naszej diecezji pracuje ponad 400 katechetów. Czy różnią się oni od innych nauczycieli pod względem kompetencji?

Katecheci nie stanowią obecnie jakiejś wyjątkowej czy uprzywilejowanej grupy w szkole. Muszą spełnić takie same wymogi kwalifikacyjne i pedagogiczne jak inni nauczyciele, a za wykonywaną pracę pobierają należne im wynagrodzenie. Pracują ciężko i uczciwie. Znam wiele przypadków ścisłej współpracy katechetów z gronem pedagogicznym w różnych przedsięwzięciach, a także włączania się nauczycieli w działania podejmowane przez katechetów.

Czy inicjatywa zaprzestania finansowania religii z budżetu państwa ma szansę uzyskać aprobatę w społeczeństwie i u posłów?

Tego nie wiem. Mam jednak nadzieję, że nie będzie w tej kwestii szerokiego poparcia. Uważam natomiast, że cała zawierucha wywołana jest wyłącznie w celu zmarginalizowania roli religii, a w szczególności Kościoła katolickiego. Komu zależy na antagonizowaniu społeczeństwa? Odpowiedź nie jest trudna, bo dzieje się to zwykle przed wyborami, i to z jednej strony sceny politycznej. Niewielka grupa ludzi wywołuje sztuczne problemy. agnieszka.dochniak@gosc.pl

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL