Nowy numer 33/2019 Archiwum

Siostra od serca

Maria Bonawentura 65 lat temu złożyła pierwsze śluby zakonne. Sześć dekad spędziła w Świdnicy, a przez trzy pracowała w szpitalu.

Wraz z 93-letnią jubilatką 24 kwietnia świętowały siostry ze świdnickiego domu, Zarząd Prowincji Wrocławskiej oraz kilka bliskich osób. Pogodna i skromna dopowiadała szczegóły do życiorysu przedstawionego przez biskupa Ignacego Deca, który w kaplicy zakonnej domu przy ul. Westerplatte odprawił w jej intencji Mszę św. W nawiązaniu do 60-letniego zamieszkania w Świdnicy otrzymała od ordynariusza wizerunek Matki Boskiej Świdnickiej.

Łucja Kijek urodziła się 19 grudnia 1926 r. w Tadeuszowie koło Opatowa na Kielecczyźnie. Rodzice Piotr i Paulina zajmowali się rolnictwem i wychowaniem dzieci, których mieli pięcioro.

Jak sama przyznaje, już we wczesnej młodości odczuwała pragnienie poświęcenia swojego życia na służbę Bogu i ludziom. Do Zgromadzenia Sióstr św. Elżbiety wstąpiła w Katowicach w czerwcu 1952 roku. Tam też w kwietniu kolejnego roku została przyjęta do nowicjatu i otrzymała imię zakonne Maria Bonawentura. Z języka włoskiego oznacza ono „dobry los”, a siostra bardzo je polubiła.

Pierwsze śluby zakonne M. Bonawentura Kijek złożyła 4 maja 1954 roku.

Trudny czas

Kilka miesięcy po tym radosnym wydarzeniu przyszło inne, trudne. Z placówki w Popielowie, gdzie wtedy przebywała, 3 sierpnia wraz z innymi siostrami została wywieziona do obozu pracy w Kobylinie. Był to efekt zaplanowanej przez władze komunistyczne akcji „X-2”, w ramach której utworzono na terenie Polski osiem obozów internowania i przymusowej pracy dla wysiedlonych sióstr zakonnych z trzech województw: wrocławskiego, opolskiego i katowickiego. Jak podają źródła historyczne, w przypadku elżbietanek wywieziono 380 zakonnic z 85 klasztorów na terenie Śląska. Dla s. Bonawentury, jako jednej z najmłodszych sióstr, był to bardzo trudny okres życia. Ciężka praca, nieogrzewane lub zawilgocone pokoje, brak wystarczającej liczby sanitariatów, a do tego złe traktowanie i indoktrynacja – w takich warunkach żyła przez dwa lata. Co miesiąc funkcjonariusze przeprowadzali rozmowy i tzw. akcję werbunkową, namawiając siostry do wystąpienia z zakonu i oferując im przy tym dobre warunki bytowe. Wspomnienia jubilatki z tamtego czasu przytacza s. Józefina Janik.

– Siostra Bonawentura zawsze była konkretna i bezpośrednia. Kiedy od komisarza usłyszała propozycję: „Jesteś najmłodsza, ściągnij habit, znajdziemy ci pracę i dom”, odpowiedziała mu: „Proszę pana, jak pan śmie mnie do takich rzeczy namawiać. Ja jestem młoda, dlatego to wytrzymam, ale starsze siostry – co wyście z nimi zrobili, to wy wstydu i kultury nie macie”.

Po czasie internowania s. Bonawentura wróciła na placówkę do Popielowa. W Katowicach zrobiła kurs pielęgniarski zakończony egzaminem uprawniającym do wykonywania zawodu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Polecamy

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL