Nowy numer 46/2019 Archiwum

25 lat wędrowania

Ćwierć wieku temu miejscowemu proboszczowi zaproponował zorganizowanie pielgrzymki do Strzegomia. A potem poszedł dalej – do Uzbekistanu.

Wszystko zaczęło się trzydzieści lat temu, kiedy proboszcz ks. Józef Wróbel zbierał grupę na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. – Było to około 50 osób, które chętnie wędrowały na Jasną Górę. Zawiązała się między nami wspólnota i chcieliśmy częściej niż raz w roku razem pielgrzymować. Zrodził się pomysł ks. Józefa, by zorganizować pielgrzymkę do Stanowic, z których to pochodziła część naszej grupy. To jednak wciąż było dla nas mało. Wtedy pochodzący z Olszan Andrzej Kulczycki zaproponował, byśmy wspólnie poszli 3 maja do Matki Bożej Strzegomskiej.

Ten pomysł wszystkim się spodobał, w dodatku udało się też namówić innych – wspomina pani Teresa, jedna z organizatorek. Szybko jednak okazało się, że Andrzej ma powołanie, i to zakonne. – Wspaniałym wzorem służby był zawsze dla mnie ks. Józef Wróbel, który przygotowywał mnie do Pierwszej Komunii Świętej, potem prowadził jako ministranta. To dzięki niemu zrodziła się we mnie iskra powołania, która potem rozwijała się w Niższym Seminarium Ojców Franciszkanów w Legnicy i w Wyższym Seminarium Duchownym w Kalwarii Pacławskiej – wspomina młodzieńcze lata o. Andrzej. Dodaje, że nie myślał początkowo o misjach, miał tylko pragnienie służby Bogu. Kiedy jednak w ramach formacji dowiadywał się o Kościele coraz więcej i spotykał misjonarzy z różnych krajów, zapragnął pójść właśnie drogą misyjną.

Z Olszan do Uzbekistanu

Wyjechał na misje jesienią 1998 r. Pierwsze cztery lata spędził w Rosji, w Republice Kałmucji. – Tereny te zamieszkują głównie buddyści, ale ks. Jarosławowi Wiśniewskiemu, który tam przyjeżdżał, udało się zebrać ludzi. Utworzył on pierwszą parafię, którą oddano nam, franciszkanom. Potem trafiłem do Piatigorska na Kaukazie, gdzie pracowałem w świątyni wybudowanej przez Polaków, zesłańców po wojnie napoleońskiej, którą zasponsorował sam car – opowiada misjonarz. Przeszedł następnie kurs językowy i został skierowany do Uzbekistanu, trafił do Fergany.

– To miejsce symboliczne, bo w jego historii przewija się nazwisko ks. Józefa Świdnickiego. To on w 1987 r. dał początek parafii, w której pracuję. Powstała ona dzięki Niemcom powołskim wysiedlonym przez Stalina. Dotarł do nich ks. Józef i zorganizował wspólnotę. Później kapłan parafię oddał franciszkanom konwentualnym. Jednym z pierwszych, którzy tam trafili, był o. Krzysztof Kukułka, także z diecezji świdnickiej – wspomina.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama