Nowy Numer 28/2019 Archiwum

Żeby zło nie zwyciężyło

Ksiądz Paweł Szajner, proboszcz parafii w Mrowinach, i świdnicka redakcja "Gościa Niedzielnego" apelują o pokój i przebaczenie.

W ostatnich dniach byliśmy świadkami tragedii, która wydarzyła się w Mrowinach koło Żarowa, na terenie naszej diecezji. Spokojna do tej pory miejscowość przeżywała momenty najpierw wyjątkowej solidarności, kiedy mieszkańcy zaangażowali się w poszukiwania zaginionej Kristiny, potem pojawiły się uczucia niedowierzania, buntu i bólu, kiedy ujawniono, że dziewczynka nie żyje, a następnie ogromnej złości i gniewu skierowanego w stronę zatrzymanego i oskarżonego w tej sprawie Jakuba A.

Zarówno mała miejscowość koło Żarowa, jak i Świdnica, stolica naszej diecezji, gdzie prowadzone było przez prokuraturę śledztwo, a następnie dowieziony został oskarżony, przeżyły najazd ogólnopolskich mediów, które relacjonowały te bolesne wydarzenia. W mediach często prezentowane były bardzo jednoznaczne i skrajne emocje ludzi, które przy ciężarze tej zbrodni można zrozumieć. Wszystko to działo się niejako na oczach całej Polski, ale odbywało się u nas, po sąsiedzku. To głównie mieszkańcy naszej diecezji obecni byli przed Prokuraturą Okręgową w Świdnicy w momencie, kiedy przewieziono tam oskarżonego, aby dać wyraz swoim emocjom – złości i gniewowi. W wielu rozmowach toczonych w rodzinach, w pracy czy sklepach temat ten był obecny. Zazwyczaj dominowało współczucie dla rodziny małej Kristiny, ból i solidarność z tak ciężko doświadczonymi bliskimi. Targały nami skrajne emocje, bo ból łączył się ze złością, a czasami nawet agresją wyrażaną w stosunku do oskarżonego. Wobec tych tragicznych wydarzeń możemy się pogubić, jeśli nie uruchomimy zmysłu wiary, jeśli nie będzie nam towarzyszyć perspektywa Ewangelii.

Z pewnością wielu z nas nie są obce pytania: gdzie był Bóg i dlaczego do tego dopuścił? Jaki to Bóg, skoro pozwala na tak tragiczne i bolesne sytuacje? Wiemy, że „Bóg jest Miłością”. I tylko Miłością. Daje jednak ludziom wolną wolę. Każdy z nas decyduje, czy zaprasza Go do swojego życia. Kiedy zamykamy przed Nim swoje serce, dajemy pole do działania złu. To nie Bóg jest odpowiedzialny za to, co się stało, ale człowiek, który – wszystko na to wskazuje – zamknął przed nim swoje serce.

Po ujawnieniu większej ilości informacji na temat zbrodni, jej przebiegu i motywów, zaczęła dominować złość i chęć szybkiego wymierzenia sprawiedliwości, którą można streścić w słowach: życie za życie, krew za krew. Czy jako osoby wierzące nie możemy tak czuć? Złość i gniew to w takich sytuacjach naturalne emocje. Nawet św. Piotr, kiedy aresztowano jego Mistrza, „mając przy sobie miecz, dobył go, uderzył sługę arcykapłana i odciął mu prawe ucho”. Człowiek, którego Jezus Chrystus ustanowił fundamentem Kościoła, zachował się instynktownie i dał się w tamtym momencie ponieść emocjom. Jezus, który chwilę wcześniej sam odczuwał w Ogrójcu lęk, trwogę i zalewał się krwawym potem ze strachu przed tym, co ma przeżyć, nie potępił św. Piotra, jednak nakazał: „Schowaj miecz swój do pochwy”. Tak nagle rozbudzona złość jest bardzo ludzka i zrozumiała. Ważne jest jednak, co z nią zrobimy. Co robił Jezus w takich sytuacjach? Jaki dał nam przykład? On modlił się za swoich oprawców i prosił Ojca, żeby przebaczył im, bo nie wiedzą, co czynią. Jezus odpuścił grzechy Łotrowi, który razem z nim cierpiał na krzyżu i żałował swojego postępowania. Być może pisanie o przebaczeniu teraz, kiedy wciąż przeżywamy bardzo silne emocje, a wydarzenia dzieją się na naszych oczach, spotka się z niezgodą wielu ludzi. Jezus, nauczając, też słyszał: „Trudna jest ta mowa, któż jej może słuchać”. Czy powinniśmy przebaczyć w sytuacji, kiedy zabito bezbronne, niewinne, ufne dziecko? Czy przebaczenie w takiej sprawie w ogóle jest możliwe? Przebaczenie to proces. Czasami trudny i długotrwały. Nie służy mu podgrzewanie emocji, którym dajemy ujście w rozmowach, które pokazywane są przez media.

Co powinniśmy zrobić w sytuacji, kiedy czujemy ból, złość, gniew i nie potrafimy lub nie chcemy przebaczyć? Kiedy targają nami takie emocje? Pójść do Jezusa i Jemu to oddać! Dla nas, osób wierzących, tylko Bóg jest Lekarzem mogącym uleczyć najbardziej bolesne rany. Być może, zamiast iść protestować przed prokuraturą czy sądem, powinniśmy udać się przed Najświętszy Sakrament, którego uroczystość przeżywaliśmy wczoraj, i Jemu to oddać? Do czego może nas samych doprowadzić chowanie i pielęgnowanie złości, gniewu i chęci zemsty? Czy właśnie to da nam ulgę i spokój ducha? Czy chowając w sobie te uczucia, my również nie zamykamy przed Bogiem naszych serc? Czy nie zamykamy Mu drogi do tego, żeby mógł uzdrowić nasze serce i pomógł żyć w świecie, w którym wciąż dzieje się tyle złych rzeczy? A dzieją się wtedy, kiedy zamykamy swoje serce przed Bogiem, który chce do niego przyjść z miłością i pokojem. W tych trudnych dla rodziny, znajomych, ale także dla całej naszej społeczności chwilach, możemy modlić się tekstem pieśni:

Pójdź do Jezusa, do niebios bram,
W Nim tylko szukać pociechy nam.
On nas napoi krwią swoich ran,
On Ojciec, Lekarz, Pan.

Słuchaj Jezu, jak Cię błaga lud,
Słuchaj, słuchaj, uczyń z nami cud.
Przemień o Jezu, smutny ten czas.
O Jezu pociesz nas.

Że z nami jesteś, pozwól to czuć,
Nadzieję w sercu omdlałym wzbudź.
Daj wytrwać mężnie prób ziemskich czas,
O Jezu, pociesz nas.

Gdy nas otoczy ponury dzień,
Daj przy ołtarzu w smutny ten dzień,
Znaleźć ochłodę i męstwa wzór,
W Tobie, o Jezu mój.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

  • pytający o przyczyny
    22.06.2019 09:48
    Gdy emocje opadną, to może w końcu ktoś postawi sobie pytanie o całą sytuację, nie stawiając w stanie oskarżenia samego Pana Boga, bo jest to akt wielkiej niesprawiedliwości wobec Niego. Cytuję proboszcza:

    > Z pewnością wielu z nas nie są obce pytania: gdzie był Bóg i dlaczego do tego dopuścił? Jaki to Bóg, skoro pozwala ...

    Sytuacja poprzedzająca była co najmniej dwuznaczna moralnie. Z doniesień medialnych wynika, a tylko na nie jesteśmy skazani, że lekko prowadząca się kobieta weszła w relację seksualną z młodym chłopakiem swoim kuzynem, który się bardzo zaangażował uczuciowo. Pomagał jej w remoncie domu i chciał się z nią ożenić. Dla niej jednak był tylko przygodnym partnerem. A kiedy odrzuciła jego propozycję założenia rodziny, wtedy ten w szaleństwie, jakie często występuje, gdy ludzie łamią VIte przykazanie, zaplanował i przeprowadził okrutną zbrodnię.

    A ja zapytam więc parafrazując: gdzie był proboszcz i dlaczego do tego dopuścił, żeby młody chłopak był wykorzystywany seksualnie przez starszą kobietę? Jaki to proboszcz, skoro ... No właśnie, czy proboszcz upominał tamtą "parę", jak i innych cudzołożników?
  • LuckyLuck
    23.06.2019 00:17
    Do pytającego o przyczyny: było wiele doniesień w mediach na temat tego co się wydarzyło, ale w żadnym z doniesień nie spotkałem się z informacją, że mama zamordowanej była kobietą, która "lekko się prowadziła". W żadnym z doniesień nie było informacji o tym, że weszła w relację seksualną z tym 22-latkiem. Z nagrania rozmowy z matką Jakuba A. dokonaną przez reporterów uwagi można natomiast się dowiedzieć, że na pewno z jego strony pojawiło się jakieś uczucie względem swojej ciotki, które nie spotkało się z aprobatą jego matki. Według informacji, które on przekazywał swojej matce, to uczucie, które się zrodziło, również potem słabło. Jak się okazało, ni były to szczere wypowiedzi Jakuba A. do swojej matki. Takie informacje nie znaczą jednak, że relacja miała podłoże seksualne. Czy dysponuje Pan takimi wiarygodnymi informacjami?
  • LuckyLuck
    23.06.2019 00:29
    W odniesieniu do słów "Wiernego". Powołuje się Pan na Stary Testament, na naturalne poczucie sprawiedliwości wśród ludzi, które w takiej sytuacji dopuszcza i usprawiedliwia karę śmierci, która uspokoiłaby wrzenie. Ale czy uspokoiłaby ludzkie wnętrza? Czy czytał Pan relacje osób ze Stanów Zjednoczonych spokrewnionych z ofiarami strasznych zbrodni, za które wymierzono karę śmierci? Czy czytał Pan to, co odpowiadają te osoby na pytanie: czy uspokoiło to ich serce? Czy mają poczucie sprawiedliwości? Najczęściej odpowiedź jest negatywna. Jednak skazany nie żyje, więc tylko dlatego wrzenie się uspokaja: nie ma już o czym/o kim rozmawiać. Ksiądz proboszcz parafii, w której mieszkała ofiara i jej matka z rodzeństwem powołuje się na Nowy Testament. Na nowe prawo Miłości, które objawił Jezus Chrystus. My jako chrześcijanie przede wszystkim kierujemy się tym, co objawił Jezus. A on, można powiedzieć "zniósł" karę śmierci: przykład zatrzymania próby ukamienowania Marii Magdaleny. Czy powiedział im "nie róbcie tego"? Nie! Powiedział im: rzucajcie! Kto jest bez winy - niech rzuca pierwszy! Nikt się nie zdecydował....

    W pełni popieram tekst i przesłanie księdza proboszcza z Mrowin i redakcji Świdnickiej edycji Gościa Niedzielnego. To pierwszy tekst o takim wydźwięku, który spotkałem w mediach w tej sprawie. Wielkie uznanie i szacunek dla księdza za przeciwstawienie się chęci zemsty i tylu negatywnym emocjom! Dla mnie było to naprawdę chrześcijańskie, ale i bardzo ludzkie przesłanie
    doceń 3
  • gut
    23.06.2019 13:28
    Gdy uklękniesz przed spowiednikiem, wyobraź sobie, 
    że jesteś na Kalwarii u nóg ukrzyżowanego Jezusa, 
    którego Przenajdroższa Krew spływa na ciebie strumieniami, 
    aby cię oczyścić z twoich nieprawości."
     
     
                                                                Św. Franciszek Salezy,
    doceń 0

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL