Nowy numer 43/2020 Archiwum

Dziękował, a nie prosił

Lekarze nie dawali Adamowi Kasprzykowi szans na wyzdrowienie. Po Mszy św. i modlitwie przed relikwiami wydarzenia eucharystycznego w kościele św. Jacka w Legnicy wrócił do zdrowia.

Kiedy pan Adam z Jugowej zgłaszał się do szpitala w Świebodzicach z bólem w jamie brzusznej, nie wiedział, że jego życie wisi na włosku. Po dwóch godzinach usłyszał diagnozę: ostre zapalenie trzustki.

– Tego dnia, 2 listopada 2016 r., wracałem do domu po ćwiczeniach w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Strzegomiu. Rozbolało mnie w boku. Ból szybko narastał, po krótkim czasie był nie do wytrzymania. Żony nie było w domu, więc poprosiłem siostrzeńca, żeby zawiózł mnie na izbę przyjęć. Gdy tam dotarliśmy, wyłem i skowyczałem. Byłem tylko w stanie podać PESEL – wspomina 72-latek.

Po pięciu dniach przewieziono go na oddział intensywnej terapii w Kamiennej Górze. Podczas dwóch tygodni pobytu podano mu łącznie 45 jednostek lekarstw. Stamtąd wrócił do szpitala w Świebodzicach, a po trzech dniach do domu. Nadal bardzo go bolało. Ledwo chodził, sam nie był w stanie się ubrać. Występowały nudności, wymioty. Leki przeciwbólowe brał co cztery godziny, bo ciężko mu było wytrzymać.

W ciągu kolejnych sześciu miesięcy przebywał kilkukrotnie w szpitalach w Świebodzicach, Wrocławiu i Warszawie. Wszędzie słyszał, że pochodzenie jego choroby jest nieznane. Wcześniej nie chorował na układ trawienny. Nie miał kamicy nerkowej ani nie nadużywał alkoholu, co jest najczęstszą przyczyną zapalenia trzustki.

Jest bardzo wdzięczny lekarzom. Ich podejście i zaangażowanie przypisuje Opatrzności Bożej.

– W różnych placówkach opiekowało się mną łącznie ośmiu lekarzy, wszyscy byli bardzo oddani. Pani doktor na Borowskiej we Wrocławiu przychodziła wcześniej do pracy, by zajrzeć do mnie i sprawdzić, jak zdrowie i samopoczucie – mówi pan Adam.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama