Nowy numer 42/2019 Archiwum

Od narodzin do narodzin powołania

Przyszedł na świat 27 lipca 1944 r. w Hucisku koło Leżajska, w dawnym województwie rzeszowskim, obecnie podkarpackim. Jego rodzice – Wojciech i Aniela Dec z domu Siuzdak – prowadzili niewielkie gospodarstwo rolne.

Na świat wydali 8 dzieci (6 córek i 2 synów), wśród których przedostatnim był Ignacy. – Mieszkaliśmy w chacie wybudowanej przez naszych rodziców w roku zawarcia ich sakramentu małżeństwa (wzięli ślub 13 lutego 1931 r.). Był drewniany i miał trzy części: dużą izbę, sień i komorę. Kryty był słomą, tzw. kiczkami. W tym domu przyszedłem na świat w lipcowy czwartek. Okoliczności urodzin były szczególne, ponieważ akurat przesuwał się front wojenny i Armia Czerwona przepędzała Niemców na zachód. W dniu moich narodzin cała wioska była w płomieniach, toczyła się walka, było słychać latające nad nami samoloty. Tato wraz ze starszym rodzeństwem ukryli się w ziemiance, a ja z mamą zostałem w izbie, mimo niebezpieczeństwa bombardowania. Przy porodzie była pani Maria, sąsiadka, wiejska znachorka – wspominał na swoim benefisie bp Dec.

Z Huciska do Woli Zarczyckiej

13 sierpnia 1934 r. mały Ignaś został zaniesiony do oddalonego o kilka kilometrów kościoła przez swojego ojca chrzestnego. To jemu zawdzięcza również swoje imię. – Kiedy rodzice poprosili go po raz drugi, by był ojcem chrzestnym ich dziecka, bo tak się już stało w przypadku siostry, zgodził się pod warunkiem nadania mi jego imienia. Rodzice się zgodzili i tak w rodzinie byłem już drugim Ignacym Decem. Niestety, nie mogliśmy bezpiecznie udać się do kościoła parafialnego, ponieważ w lesie, przez który trzeba było się przedostać, wciąż było wojsko. Postanowiono więc, że chrzest przyjmę w sąsiednim kościele, który oddalony był od naszej wioski jedynie o 3,5 km (parafialny natomiast znajdował się w odległości 12 km) – wyjaśniał biskup, którego w Woli Zarczyckiej do wspólnoty Kościoła przyjął ks. Stanisław Sołtysik. Dziecięce lata na wsi to przede wszystkim ciężka praca na polu. Zosia, Marysia, Anna, Julia, Józefa, Jan, Agnieszka i Ignacy chętnie pomagali. To również czas szkoły, do której przez pierwsze lata Ignacy uczęszczał w Hucisku (1951–1956), a potem w Woli Zarczyckiej (1956–1958). – W Hucisku była szkoła 5-klasowa. Pamiętam, że jeden z jej kierowników, pan Cisek, miał dwa psy – Lipę i Larkę, z którymi się drażniliśmy. Ich właściciel grał na skrzypcach i uczył nas śpiewu. Kiedy nie byliśmy posłuszni, karał nas biciem prętem z laskowego orzecha. Mówił wówczas: „Dawaj, dawaj na tacę”, a po wyciągnięciu ręki bił nas tym prętem – mówi bp Ignacy, dodając, że choć nie był najlepszym uczniem w klasie, to jednak znajdował się w ścisłej czołówce.

Zawsze w czołówce

Nie inaczej było w Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława Chrobrego w Leżajsku, gdzie nastoletni Ignacy świetnie radził sobie zarówno z przedmiotami humanistycznymi, jak i ścisłymi. Zwraca na to uwagę Helena Tryczyńska-Sudoł w swojej książce „Droga utkana ze spotkań i rozstań”, w której wspomina nie tylko czasy wspólnej nauki, ale i koleżeńskich zjazdów. „W XI-tej klasie wystawialiśmy nawet sztukę Aleksandra Fadiejewa »Młoda Gwardia«. Akcja toczyła się w zajętym przez Niemców mieście Krasnodon, gdzie grupa komsomolców założyła podziemną organizację Młoda Gwardia. Reżyserem owej sztuki był aktor z Warszawy, pan Zbigniew Karnowski, zaś aktorami byli: Rena Bartuś, Zosia Dąbrowska, Ignaś Dec, Marysia Kozak, Rysiek Sudoł i Hela Tryczyńska. Z tą sztuką byliśmy nawet na występach w Krzeszowie za Sanem” – wspomina zdolności aktorskie przyszłego biskupa. W innym miejscu zwraca uwagę, że wyróżniał się on także w zadaniach matematycznych: „Profesor Kunz pasjonował się swoim przedmiotem, czyli matematyką. Według niego wszystkie zadania matematyczne to były takie sobie »michałki«, jak zawsze mawiał na lekcji. Miały one być podobno zrozumiałe dla każdego i niektórzy to nawet owe »michałki« jakoś pojmowali i byli dobrzy w te klocki. Byli to uczniowie: Ignacy Dec, Jasiek Kędziorek, Rysiek Sudoł, Krysia Zanier, Hania Ziaja, Kasia Zygmunt i Romek Wnuk” – wymienia koleżanka z klasy. Ostatnim akordem była matura, którą złożyli w 1962 roku. Po niej, mimo sprzeciwu w szkole, Ignacy zdecydował się pójść za głosem powołania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL