Nowy numer 23/2020 Archiwum

Boże Narodzenie na Zamku Książ

Grudniowe święta w rodzinie Hochbergów były jednym z najważniejszych wydarzeń w ciągu roku – wszystko za sprawą księżnej Daisy.

Dwa długie stoły, udekorowana i oświetlona choinka, wspólne kolędowanie i opowiadanie świątecznych historii, ale też bale maskowe, kuligi i wystawne uczty.

Tak kiedyś wyglądało Boże Narodzenie w rezydencji Hochbergów. Nie był to jednak tylko czas świętowania dla możnych, gdyż księżna Daisy zapraszała do wspólnych obchodów także ubogich mieszkańców okolicznych miejscowości.

Jeszcze w okresie przedświątecznym organizowała spotkania dla pracowników, ale i setek ubogich. Odbywały się one w wałbrzyskim zamku lub w lokalach towarzystw czy związków. Typowe były spotkania bożonarodzeniowe dla kilkudziesięciu, a nawet setek osób. O jednym z nich pisał „Waldenburger Wochenblatt” z grudnia 1906 r., kiedy to w gospodzie Pod Złotym Kubkiem w Szczawienku Ewangelicki Związek Kobiet zorganizował spotkanie świąteczne dla ponad 100 osób, w tym ponad 20 dzieci. Zdarzały się też takie, w których brało udział ponad 500 osób. Tak było w roku 1912, gdy przy jednym stole zasiedli wraz z dziećmi robotnicy i robotnice zatrudnieni w okolicznych lasach książęcych i ogrodach oraz pracownicy dominium. Wieczorem zorganizowano kolejne spotkanie, zapraszając tym razem ponad 200 urzędników i członków personelu zamkowego.

Inne z tego typu spotkań wspominała sama księżna: „Wczoraj byliśmy w Wałbrzychu, gdzie dwieście dzieci i pięćset staruszków otrzymało gorącą czekoladę i prezenty. Po krótkiej przemowie księdza i odśpiewaniu kilku kolęd zaczęłam swój obchód, wręczając każdemu szal, bieliznę, skarpety i tym podobne drobiazgi. Wszyscy całowali moją rękę i błogosławili mnie, a ja byłam szczęśliwa i przekonana, że nic innego nie chciałabym robić w swoim życiu. Gdybym tylko miała więcej pieniędzy, mogłabym uczynić dla nich dużo innych rzeczy, ale my zawsze wydajemy ponad to, co mamy: ogrody i stajnie pożerają fortunę! Zeszłego roku starsi ludzie, którzy zjawili się po bożonarodzeniowe prezenty, musieli czekać na nie ponad trzy godziny i pomimo drogi, jaką przebyli na nogach, oraz czekającego ich powrotu nie dostali nic do jedzenia ani picia! Byłam wściekła. Jedna staruszka nawet zemdlała. Teraz robimy to po mojej myśli, tak jak ewentualnie wszystko inne, do czego się wezmę, bo jestem czasami naprawdę sensownym człowiekiem. Moją największą wadą jest niecierpliwość. Zawsze chcę mieć wszystko od razu” (fragment pamiętnika księżnej Daisy von Pless z 12 grudnia 1902 r. z tomu „Lepiej przemilczeć” w tłumaczeniu Barbary Borkowy).

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama