Nowy numer 43/2020 Archiwum

Znów na scenie

W spektaklu świdnickiej grupy teatralnej, odegranym w połowie grudnia w sali ŚOK, o. Tomaszczuk wcielił się w rolę księdza.

Jak się okazało, był to jednak tylko głos benedyktyna, nagrany wcześniej. Jednak na premierze o. Cyprian pojawił się osobiście. – Tak naprawdę pojawiłem się przypadkowo. Nie przyjechałem specjalnie z Sampora na sztukę. Nieopodal głoszę rekolekcje adwentowe, udało mi się na chwilę wyrwać, by przyjechać na premierę – wyjaśnił o. Tomaszczuk. Mówił też o wrażeniach, które zrobiły na nim „Chrzciny” w reżyserii Juliusza Chrząstowskiego.

– To niesamowite doświadczenie. Znam tę grupę od kuchni, znam tych ludzi, pracowałem z nimi przez lata. To prawda, że teraz zupełnie inaczej ogląda się tę sztukę, czuje się emocje, które towarzyszą samym aktorom na scenie i poza nią w kuluarach, gdy powtarzają swoje role, upewniają się, po kim mają mówić, w którym momencie mają wejść. Sam spektakl również bardzo mi się podobał. Był ambitny. Jestem pełen szacunku dla roboty, którą wykonali „alchemicy”. Wiem, że było to okupione dużym wysiłkiem, ale efekt jest – jak zawsze – zaskakująco dobry – podkreślił były redaktor świdnickiej edycji GN.

Po zakończonej premierze benedyktyn został wywołany na scenę. – Widzę, że doświadczenie teatru jest we mnie zakorzenione bardzo głęboko. A te trzy lata poza nim niewiele zmieniły w tej kwestii, właściwie tylko wyostrzyły smak tego doświadczenia – podsumował.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama