Nowy numer 43/2020 Archiwum

Z Medjugorja na Dolny Śląsk

Monstrancja Królowej Pokoju odwiedza kolejne miejscowości, bez rozgłosu. Przez niemal cały grudzień aż do 7 stycznia jest w diecezji świdnickiej.

O tym, jak to się stało, że trafiła do świdnickiej katedry czy parafii pw. Chrystusa Króla w Dzierżoniowie, zapytaliśmy Joannę Gacek, która wraz z mężem sprowadziła monstrancję na Dolny Śląsk. – Nigdzie nie zamieszczamy grafiku miast, które odwiedzamy z monstrancją, ponieważ nie ma jakiegoś większego planu. Widzimy, że Matka Boża, którą przedstawia monstrancja, sama to jakoś układa. Wszystko zaczęło się od tego, że Królowa Pokoju wróciła do Polski z Medjugorja, gdzie została ofiarowana przez pielgrzymów polskich na 30-lecie objawień. Ten dar wpisał się w inicjatywę stowarzyszenia Comunità Regina della Pace, które chce wybudować na całym świecie dwanaście ołtarzy, gdzie odbywać się będzie wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu z modlitwą o pokój. Dotychczas udało się już stworzyć siedem takich miejsc, natomiast ósmym ma być ołtarz w Medjugorju, w który zostanie wkomponowana monstrancja Królowej Pokoju – wyjaśnia.

Dodaje, że abp Henryk Hoser budowę kaplicy w Medjugorju zlecił Polakom, wśród których znajduje się pochodzący z Dzierżoniowa artysta Mariusz Drapikowski. – Plany miejsca wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu w Hercegowinie czekają na zatwierdzenie Watykanu. Prace ruszą już niebawem w jednej z wrocławskich pracowni artystycznych. Dlatego też monstrancja musiała wrócić do Polski, by móc ją wkomponować w ołtarz. Postanowiono, by w czasie przygotowań ołtarza wykorzystać ją zgodnie z przeznaczeniem do wyeksponowania Najświętszego Sakramentu. Podobnie było w przypadku siedmiu wcześniejszych monstrancji czy ołtarzy, które również peregrynowały po Polsce – wspomina Joanna. Zwraca jednak uwagę, że nie chodzi o artystyczne czy nawet symboliczne walory monstrancji, ale o cel, który przyświecał jej stworzeniu. – Uczestnicząc w tym projekcie, widzimy, że wielu ludzi próbuje monstrancję przywiązać do siebie, do tych, którzy ją wykonali, którzy będą budować ołtarz, i zwraca uwagę na najdrobniejsze szczegóły, jak np. kamienie, które ją zdobią. Ale nie o to chodzi. Jeden z kapłanów powiedział nam, że im mniej jest w tym nas, tym więcej Boga. Dlatego rozmawiając z tymi, którzy są w projekt zaangażowani, zachęcamy, by jak najmniej było w tym nas i by pokazać cel – modlitwę do Boga ukrytego w kawałku Chleba o pokój na świecie. Nie chcemy rozgłosu, podziwu, ale pokornej modlitwy do Jezusa, który wypełnia to naczynie. Chcemy, by to Jemu można było spojrzeć w twarz i nabrać sił do stawania się lepszym człowiekiem – podkreśla J. Gacek.

Dotychczas Królowa Pokoju odwiedziła Częstochowę, Wrocław, Radom, Warszawę, a w naszej diecezji Ząbkowice Śląskie, Wambierzyce, Nową Rudę, Wiry, Kłodzko, świdnicką katedrę i wspomnianą już parafię w Dzierżoniowie. Monstrancja będzie tam do 7 stycznia, kiedy to zostanie przewieziona do sanktuarium św. Jacka w Legnicy. – W wielu miejscach przekonujemy się o tym, jak ważne jest to dzieło. Wzruszającym momentem peregrynacji po ziemi świdnickiej była Msza św. z modlitwą o uzdrowienie i uwolnienie w parafii pw. św. Anny w Ząbkowicach Śl., gdzie w adoracji uczestniczyło około 1000 osób. Swoje świadectwo przedstawił tam Mariusz Drapikowski, mówiąc o uzdrowieniu z nieuleczalnej choroby za wstawiennictwem św. Jana Pawła II. Nie mniej pięknym i wzruszającym przeżyciem była adoracja w sanktuarium wambierzyckiej Królowej Rodzin 8 grudnia. Od tzw. Godziny Łaski w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny przed Najświętszym Sakramentem zawsze ktoś był. Tak to poruszyło o. Alberta Krzywańskiego, że postanowił powtórzyć tę adorację w kolejnych latach. Mocnym akcentem na zakończenie adoracji w Wambierzycach było też ślubowanie duchowej adopcji dziecka poczętego przez cztery osoby – kończy Joanna Gacek.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama