Nowy numer 48/2020 Archiwum

Cudze chwalicie, swego nie znacie

Z głową w chmurach albo częściej – z nosem w telefonach komórkowych przemierzamy ścieżki wytyczone codziennymi obowiązkami, nie zwracając większej uwagi na dobrze znane nam miejsca. A gdyby tak zatrzymać się na chwilę i spojrzeć z innej perspektywy?

Opisując młodość urodzonego w Szczawnie-Zdroju laureata Literackiej Nagrody Nobla Gerharta Hauptmanna, Senderecki zwraca uwagę, że ten, będąc dzieckiem, z okien swojego domu obserwował pobliską górę Chełmiec. Dla przyszłego pisarza była ona granicą świata i miejscem świętym łączącym go z niebiosami. Przy tej okazji autor przytacza też myśl innego niemieckiego filozofa Fryderyka Schillera: „Gdy ambicja nakazuje skupić się na bogaceniu, obowiązek nakazuje skupić się na dzieciach. Ludzie często stają przed dylematami tego typu i są one źródłem ich wewnętrznych konfliktów”. Niejeden z nas mógłby się pod tym zdaniem śmiało podpisać.

Wędrówka autora po Dolnym Śląsku jest dla niego okazją do zgłębiania sensu chrześcijaństwa: „Skoro relacje etyczne nie są z tego świata, nie powinniśmy oczekiwać, że zmienią one nasze życie w tym świecie. Nagrodą za czynienie dobra nie jest ani szczęście, ani szacunek, ani pomyślność. Nagrodą za czynienie dobra jest samo czynienie dobra. (…) W czasach, gdy najważniejsza jest efektywność, systemy etyczne, w których nie liczy się efekt, lecz sam czyn, a do takich systemów należy również chrześcijaństwo, czeka nas coraz większe niezrozumienie”. Książka Sendereckiego nas, mieszkańców Dolnego Śląska, ale także i katolików, może zawstydzać i jeszcze bardziej inspirować do własnych przemyśleń i refleksji nad własnym życiem i wiarą. Na Wielki Post jak znalazł.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama