Nowy numer 28/2020 Archiwum

Po pierwsze – być

Anioł to ten, który jest posłany przez Boga, aby nieść ludziom Jego przesłanie. Justyna może aniołem nie jest, ale ubrana w biały kombinezon ochronny mogła stać się nim choć na chwilę.

Od dwóch lat studiuje pedagogikę i z tym wiąże swoją przyszłość. Była więc zachwycona, kiedy na początku lutego dostała pracę w przedszkolu integracyjnym.

Nie cieszyła się jednak zbyt długo wymarzonym zajęciem – w połowie marca przedszkola zamknięto, a ona z umową-zleceniem była pierwsza na liście zwolnień. Zatrudniła się więc w Domu Seniora „Marconi”, co miało być tylko tymczasowym zajęciem, które pozwoli przetrwać trudniejszy okres. Z entuzjazmem podobnym do pracy z dziećmi podeszła teraz do opieki nad osobami starszymi. – Do moich obowiązków należało podawanie lekarstw i posiłków, pielęgnacja fizjologiczna. Lubiłam spędzać czas z podopiecznymi, często zapraszali mnie na kawę. Wygłupialiśmy się, rozmawialiśmy, śpiewaliśmy piosenki – opowiada Justyna.

Niedługo po tym, jak rozpoczęła tam pracę, wstrzymano odwiedziny, co dla wielu seniorów było trudnym doświadczeniem. – Widziałam, jak ci ludzie cierpią z tego powodu, tęsknią za bliskimi. Było sporo sytuacji, kiedy widziałam, że tracą nadzieję – dodaje. Jednak wstrzymanie odwiedzin nie uchroniło od najgorszego. Pacjenci zaczęli mieć niepokojące objawy, które – jak się okazało – były spowodowane zarażeniem koronawirusem. Wydzielono osobny oddział dla zarażonych i szukano osób gotowych do podjęcia na nim pracy, co wiązało się z całodobowym przebywaniem w placówce. – Zadzwonił do mnie kierownik z pytaniem, czy zgodziłabym się zostać na oddziale 14 dni. Pracowałam tam bardzo krótko, nie miałam zbyt dużego doświadczenia i po ludzku niewiele potrafiłam. Modliłam się i prosiłam Boga o rozeznanie. Otworzyłam Pismo Święte i dostałam słowo, żeby tam iść, nawet jeśli miałabym zamiatać podłogi albo zajmować się rzeczami niezwiązanymi z opieką. Drugi raz w życiu miałam takie doświadczenie, że Bóg przemówił do mnie konkretnie. Wiedziałam, że jeśli nie pójdę, to nic się nie stanie, Bóg się na mnie nie obrazi. Ale byłam świadoma, że jeśli jest to wola Boża, takie doświadczenie będzie mi potrzebne – wspomina Justyna.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama