Nowy numer 32/2020 Archiwum

Jestem osioł!

Z jakiegoś powodu te zwierzęta zapisały się w powszechnej świadomości jako symbol głupoty, rozpusty i krnąbrności. Może dlatego tak trudno odkryć, że mogą być również symbolem chrześcijanina.

Sprawa nie jest nowa, ale wciąż bulwersuje. Otóż, ktoś uznał chrześcijan za osłów i na ścianie domu jednego z nich narysował ukrzyżowanego mężczyznę z głową tego zwierzęcia. Bulwersujące. Hejt w najczystszej postaci. Tyle, że wtedy jeszcze nie znano takiego słowa, bo „dzieło” to powstało między I a III wiekiem. Dziś jest znane jako graffiti Aleksamenosa i jest najstarszym wizerunkiem ukrzyżowanego Chrystusa. Paradoks. Najstarszy obraz Chrystusa wyszedł spod ręki kogoś, kto chrześcijan musiał wyraźnie nie lubić, a na pewno chciał im uprzykrzyć życie. Paradoks, że ten świętokradczy wizerunek niesie też za sobą głęboką prawdę, o której św. Paweł pisał w Liście do Koryntian, że Bóg wybrał to, co głupie w oczach świata, żeby zawstydzić mędrców i że nauka krzyża jest głupstwem dla pogan i zgorszeniem dla Żydów.

Może więc chrześcijanin ma coś z osła? Bo ilu chrześcijan usłyszało w swoim życiu: „Jesteś osłem!”, w momencie, kiedy za zło odpłacili dobrem, kiedy przebaczali nieprzebaczalne, kiedy byli obecni, kochając drugiego aż do utraty tchu, a czasami dosłownie do ostatniego tchnienia.

A ile razy sam o sobie pomyślałem, że jestem osłem? Kiedy uparcie trwam w swoich grzechach. Kiedy zamiast zapierać się siebie, z całych sił opieram się nadchodzącym wydarzeniom, które kolejny raz krzyżują moje plany. Za zło traktując wszystko to, co mnie ogranicza, co mi zabiera wolność, co powoduje, że nie mogę się zrealizować. Bronię się przed tym jak waleczny lew, będąc w rzeczywistości głupi, upartym osłem.

Osioł z hodowli państwa Słupskich w Lubachowie.   Osioł z hodowli państwa Słupskich w Lubachowie.
Roman Koszowski/ Foto Gość

Takiego ograniczenia doświadczyłem niedawno, kiedy spędziłem ze swoim synem prawie tydzień w szpitalu. Kolejny już w trakcie tej epidemii tydzień izolacji, kolejny raz poczucie zależności od innych, uparta chęć, aby tym razem nie dać się ujarzmić, żeby nie akceptować wydarzeń, które mnie spotykają.

Pomyślałem wtedy: jakim jestem osłem, że przez uparte trwanie w swoim wyobrażeniu o życiu nie dostrzegam tego, że Bóg podarował mi ten czas sam na sam z dzieckiem, a wyglądając przez szpitalne okno, nie zachwycam się fruwającymi na tle zachodzącego słońca jaskółkami, tylko irytuje mnie zapaskudzony przez nie parapet.

Chrześcijanin może być jak osioł, bo oprócz tego, że bywa uparty i czasem głupi jak osioł, to ma w sobie coś wyjątkowego – jest wybrany przez Pana. Nie po to, żeby błyszczeć, bo generalnie osłami nikt się nie zachwyca, ale by służyć. Jest jeszcze jedno podobieństwo – chrześcijanin przez samą swoją obecność na tym świecie może ten świat zmieniać. Jest solą, która, kiedy się rozpuści, nadaje smak temu światu. W tym tkwi ukryta moc chrześcijanina. Zupełnie jak z osłem – okazuje się, że sama jego obecność potrafi czynić cuda, a na pewno zmiękczać serca, co dzieje się nawet na odległość, czego jestem przykładem.

Jestem osłem – i dobrze. Może dzięki doskonalonej ciągle przeze mnie umiejętności upierania się przy swoim, kiedyś będę umiał w końcu zaprzeć się samego siebie.

Do tych oślich przemyśleń zainspirowała mnie historia Katarzyny i Krzysztofa, którzy hodując od kilkunastu lat te zwierzęta, zmienili dzięki nim swoje życie. Możesz o nich przeczytać w najnowszym numerze "Gościa Świdnickiego" dostępnym już w sprzedaży. Zapraszam do lektury!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama