Nowy numer 49/2020 Archiwum

Żył w komunii z Chrystusem

Jan Kryśpiak był szafarzem, ojcem proboszcza z Długopola Dolnego. Dla wielu mieszkańców tej miejscowości, ale też Świdnicy czy Wójtowic, był Człowiekiem przez duże „C”.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył 24 lipca bp Adam Bałabuch w asyście syna zmarłego, jak również proboszczów – obecnego i byłego – parafii na osiedlu Młodych. Ten drugi łamiącym się głosem wspominał Jana Kryśpiaka. – To był Człowiek przez duże „C”. Wspaniały chrześcijanin i parafianin, a zarazem dobry i szlachetny człowiek. Tak go rozszyfrowałem, kiedy 31 lat temu przyszedł do parafii. Pamiętam, jak w trudnych sytuacjach widział po mojej twarzy, że coś jest nie tak, że są jakieś problemy. I w takich momentach dodawał mi otuchy, mówił, żebym nie tracił nadziei, ale zaufał Panu Bogu, to będzie dobrze. Swoim optymizmem i poczuciem humoru zarażał innych. Także w tej świątyni zostawił wiele swojego potu, pieniędzy i serca – mówił ks. inf. Kazimierz Jandziszak. 

Urodzony 9 czerwca 1943 r. w Krasnoglinach (ziemia lubelska) Jan pochodził z rodziny wielodzietnej. Kiedy w wieku 12 lat stracił ojca, razem z mamą i starszą siostrą został zmuszony do utrzymywania reszty rodziny. Trafił do Świdnicy, gdzie podjął pracę w fabryce mebli. W wieku 42 lat przyszła choroba wieńcowa i renta, która jednak nie zatrzymała go w domu. Podejmował dorywcze prace, trudnił się obwoźnym handlem i angażował w budowanie kościoła na świdnickim osiedlu Młodych.

– Z serca dzielił się swoim czasem, dobrami materialnymi, np. samochodem. Zawsze był do dyspozycji. Nigdy nie powiedział „nie”. Razem jeździliśmy do pielgrzymów idących pieszo na Jasną Górę, zawoziliśmy im ciasto i inne smakołyki. Nieraz tym, co udało się zorganizować, obdarowaliśmy całą pielgrzymkę – wspominał  emerytowany proboszcz świdnickiej parafii.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama