Nowy Numer 38/2020 Archiwum

Oddaję Ci, Boże, co Twoje

– Jeżeli kogoś mam w życiu słuchać, to tylko Pana Boga – mówi Mirosław Kowalik, muzyk, poeta, od niedawna dyrektor Teatru Zdrojowego im. H. Wieniawskiego w Szczawnie-Zdroju.

Kamil Gąszowski: Łatwo jest być jednocześnie dyrektorem i artystą?

Mirosław Kowalik: Oddałem się pasji i to pasja doprowadziła mnie do tego, że jestem tutaj. Zostałem dyrektorem nie dlatego, że gram w zespole Raz Dwa Trzy, ale dlatego, że robiąc od 12 lat własne projekty, musiałem pozyskiwać pieniądze i współpracować z różnymi ludźmi.

Okazało się, że dzięki temu mam odpowiednie papiery, które są wymagane, żeby pełnić taką funkcję. Gdybym był tylko artystą, nie zostałbym dyrektorem. Samo doświadczenie artystyczne to za mało. Ono pomaga w kontakcie z innymi artystami, którzy u nas występują, jest mi łatwiej negocjować pewne rzeczy i jako twórca mieć szersze spektrum. Poza tym uczę się tu pokory, rozmawiania z ludźmi w inny sposób, staram się cierpliwie znosić pewne tematy.

Pokora to nie jest chyba najbardziej umiłowana cnota artystów, szczególnie dla kogoś, kto odniósł tak duże sukcesy.

Jako Raz Dwa Trzy odnieśliśmy duże sukcesy, ale na polu osobistym nie muszę mieć spektakularnego sukcesu. Wystarczy mi, że są ludzie, do których trafia to, co robię, którym jest to potrzebne. Sukcesem jest dla mnie samo tworzenie, nie mogę bez tego żyć. Nie mogę marnować czasu, mam go za mało na tym świecie. Nie wiem, ile czasu mi zostało, ale wiem, że nie mogę pracować wyłącznie na własne nazwisko. Staram się wciągać innych ludzi do współpracy, tak jak mnie kiedyś wciągano. Kiedy widzę, że ktoś ma talent, staram się, żeby go w sobie odkrywał, żeby stawał się artystą.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama